Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10757 miejsce

List do Miłości

Stoczyłem się na sam skraj ludzkiej egzystencji (pozostając w więzieniu własnych zasad) poznając cierpienie jako przepełniającego mnie przyjaciela

copyright by dydymus / Fot. Wojciech DydymskiList do Miłości

Przepraszam,
że zawracam Tobie głowę tym listem, ale przeczytaj go uważnie, ponieważ są to rozbite jak szkło części mego serca i okruchy mego ducha... Proszę...

Chciałbym abyś, jeśli nie umiesz dać mi (nam) szansy znienawidziła mnie, abyś mogła żyć tak jak na to zasłużyłaś.

Na moim życiu ciąży piętno, którego nie potrafię wybaczyć światu...
Tak
przegrałem przez to swoje życie...
Które na moje nieszczęście jeszcze ciągle trwa...

Niekończące się cierpienie kolejnych lat,
którego nikt nie mógł zrozumieć, ponieważ nikt nie może uleczyć duszy, która kona...

Dla kogoś, kto przegrywał kolejno wszystko to, co udało mu się zdobyć to tortura oparta tylko na wątłych podstawach, jakie daje nadzieja na lepsze jutro, którego nigdy nie ma być ...

Przez cały ten okres każdego dnia, każdej chwili myślałem o Tobie zatracając się i pogrążając jak tonący okręt we wspomnieniach, ponieważ tylko one pozostały w mym sercu, duszy i rozumie jako najwspanialsze chwile mojej marnej egzystencji...

I choć udało mi się napisać miliardy słów i miliony ponoć mądrych zdań żadne z nich nigdy nie będzie doskonalsze niż ułamek sekundy, w którym dostrzegłem w Tobie kobietę swego życia- kobietę, która jesteś po dziś dzień i nic, nic nie może tego zmienić...
Nawet nieuchronna jak cień latem śmierć...

Zasługujesz na kogoś wspaniałego, przystojnego i wyrozumiałego, kto Cię pokocha i którego Ty obdarzysz szczerym i prawdziwym uczuciem.
Wole być nieszczęśliwy niż odebrać Tobie szczęście, na które zasługujesz jako człowiek i Kobieta mego życia.

Najgorszym, co może spotkać człowieka jest nie możliwość wybaczenia sobie samemu poprzez dręczący go w trzewiach ból...

Stoczyłem się na sam skraj ludzkiej egzystencji (pozostając w więzieniu własnych zasad) poznając cierpienie jako przepełniającego mnie przyjaciela, który nie pozwolił mi żyć tak, aby cieszyć się życiem...

Wyzbywając się słabości budujemy twierdze, których murów bronimy bojąc się zaufać w obawie zdrady i podstępu.
Każdego dnia popełniam samobójstwo torpedując własne szczęście, aby ból istnienia nie przerodziła się w ból zdrady i rozczarowania.

Wszystko to, co mogło być
najcenniejszym przeżyciem,
doznaniem... można nazwać Twoim imieniem...

Wszystko, co jest inspiracja, pięknem delikatnością, dobrem, natchnieniem było, jest i będzie na zawsze już Tobą.

Dałaś mi przez ułamek sekundy możliwość patrzenia na siebie, oddychania twoim oddechem, bycia częścią twojego zapachu i opiekunem Twojego snu...

Twoje oczy... Twoje przeogromne oczy...Ile dałbym, aby zobaczyć znów ich blask w ciszy tak potężnej, iż tylko miłość wypełniała mnie łomotem serca...

Ręce tylko one dały mi to, czego nigdy nie doświadczyłem - chwili bezpieczeństwa tak wielkiej jak kołyszący
mną ocean uczuć.

Przy Tobie byłem jeszcze przez chwile człowiekiem, mężczyzna, kimś dobrym, kogo można ewentualnie pokochać...

Cokolwiek jednak bym nie napisał, nie powiedział... Na zawsze już pozostanę Twoim... wrogiem... Choć dla mnie byłaś, jesteś i będziesz wszystkim, co posiadać może mężczyzna...

Wszystko, co chciałem
zrobić miało być tylko elementem Twojego szczęścia
...
Bo cóż jest wart taki człowiek jak ja, który nie może
dać Tobie tego, na co zasłużyłaś będąc tym, kim byłaś,jesteś i będziesz...

Żyłem z nadzieją, że jeszcze Cię zobaczę, spotkam, usłyszę Twój głos, zobaczę Twój uśmiech, poczuje Twój
zapach...

Ta nadzieja była ostatnia deska ratunku i kamieniem na szyi straceńca...

Tylko prawdziwa miłość ma jakąkolwiek wartość, mam nadzieje, że będziesz kochana i szczęśliwa a ktoś, kogo pokochasz nie będzie draniem i kolejnym obojętnym etapem Twojego życia...

Szukaj miłości, radości i szczęścia, żaden seks i zwykła znajomość Ci tego nie dadzą...
Proszę Cię o to, bo chce abyś była naprawdę szczęśliwa...

Z dala obserwowałem i będę obserwował
proces Twego istnienia jak daleki już mym dłonią cień wyblakłych wspomnień
...

Obyś była szczęśliwa i nigdy nie odbieraj sobie marzeń, nigdy dla dobra kogoś nie krzywdź go, bo skończysz tak jak ja jako zapomniany pokryty kurzem i setkami ran stary skórzany notes umazany zdrada, łzami i krwią...

Zmarnowałem ostatnia szanse, zmarnowałem też życie, zmarnowałem wreszcie samego siebie... Każda próba podźwignięcia siebie, zebrania resztek okruchów siebie kończyła się karą, która była kolejną porażka... Z czasem taki marsz zmienia się w bezsens istnienia...

Zrobiłem wszystko, aby odmienić swój los jednak to nie jest świat dla prawdy, to nie jest miejsce, w którym można realizować marzenia i czerpać inspiracje ze snów...
Zabito marzyciela, ale nie zabito moich marzeń zapisanych w oczekiwaniu na lepsze czasy.

Doprawdy nie wiem jak mam zakończyć ten list przepełniony cierpieniem,
jak powiedzieć ostatnie słowo, które miałoby sens, które byłoby istotą pożegnania, podziękowania, istotą przeżytych razem wirtualnych tylko wirtualnych chwil...

Od tej jednej chwili,
chwili, w którym Ciebie ujrzałem już na zawsze będę Cię Kochał...
Tak po prostu... Za słowa, spojrzenie, rozmowy...
Za to wszystko, co było i jest oraz będzie we mnie już do końca moich smutnych jak koniec lata dni...

Od kilku lat każde wspomnienie o Tobie to łzy, smutek i ból serca...
Tyle razy Ciebie potrzebowałem, prosiłem Boga, aby nie przedłużał moich cierpień...
Teraz jest za późno... Za późno na wszystko...

Ostatni raz przepraszam...

Kocham Cię
Na zawsze Twój (od początku aż po grób)


P.s. Pomyśl czasem o mojej duszy i o mnie jako wyblakłym wspomnieniu.

Strasznie mi żal... Nie życia tylko tego, co się stało, nas, miłości i kilku gram radości i miłości... Pomyśl o mnie tak jak dawniej czytają te słowa człowieka, który odszedł, bo kochał
...

Moja dusza przepełniła się cierpieniem, którego nie można już znieść wylało się wszystko mieszając się z ciszą...

Wojciech dydymus Dydymski
Do …

„Fragment Listów do…”

Celebrujcie Miłość i człowieka nie komercyjne i okultystyczne Walentynki!

http://ligaswiata.napisala.pl/2012/03/ujednolicona-numerologia-illuminati/
http://ligaswiata.pinger.pl/m/10735021

Ciekawostki: - Walentynki są pogańskim świętem promującym rozwiązłość. Obchodzi się je dokładnie
13 (liczba rebelii) dni po 1 lutym (Imbolc).

Bożki kojarzone z tym świętem są zakamuflowanymi bóstwami babilońskimi;
Kupid – Tamuz, syn Semiramidy.

Wenus, bogini miłości, jest w rzeczywistości samą Semiramidą.

Mąż Wenus, Jupiter, jest kolejnym wcieleniem solarnego Nimroda.
Angielska nazwa lutego (february) pochodzi od rzymskiej bogini Februi (łacińskie Febris- gorączka miłości).

Była patronką pasji w miłości, a głównym dniem jej kultu był właśnie 14 luty. W tamtych czasach młodzi Rzymianie uczestniczyli w orgiach losując bileciki z imionami ich seksualnych partnerek.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.