Facebook Google+ Twitter

List do nałogu

Mam Cię już jakiś czas w głowie. Dziurę wielką, czarną, pustą. Rozrastasz się tam w niezłym tempie. Do słoika marynowanych wspomnień wpuszczasz pleśń zapomnienia. Kosisz trawnik wiedzy do gołej gleby głupoty.

Jesteś konsekwencją indywidualnej interpretacji hedonizmu twojego właściciela. Pożerasz umysł młody, jednak po czasie, starym również nie gardzisz. Połykasz to, co dostajesz na talerzu. Jesteś naturalną koleją rzeczy, wynikiem. Rzucać w ciebie jajkami nie mam zamiaru, ganiać z widłami i pochodnią również. Sam cię wybrałem, sam cię stworzyłem, nie mogę cię wyleczyć. Na głupotę lekarstwa nie ma i obawiam się, że nie znajdą go nawet kanadyjscy naukowcy.

Kosiarz umysłów to twój zawód. Chłopaki na trzepaku mówią, że masz ponoć również pozytywna stronę. Budujesz abstrakcje i chaos w sztuce tworzenia. Pozwalasz zauważyć rzeczy niedostrzegalne dla umysłów zdrowych i kompletnych. Otwierasz krętą ścieżkę kreatywności, ale jakim cudem, jeśli jednocześnie odbierasz również umiejętność logicznego myślenia? Rozluźniasz cięciwę zdrowych reakcji, gasisz płomień szczerych emocji, a w popiół wkładasz owinięte w aluminium kartofle obojętności.

Skąd się wziąłeś? Alkohol to twój ojciec, matka odeszła w młodym wieku. Po czasie, ojciec znalazł sobie młodszą, atrakcyjną, zabawną emigrantkę z Azji - konopię indyjską. Byłeś wtedy bardzo mały, właściwie nie wiedziałeś, że istniejesz. Z czasem urosły Ci oczka i uszka, wtedy zacząłem gorzej słyszeć i widzieć. Kiedy nauczyłeś się mówić, ja zapomniałem części alfabetu i zacząłem się jąkać. Masz tylko jeden organ wewnętrzny, wielki wiecznie pusty żołądek, trawisz i wydalasz w nicość to, co pożresz. Nie znasz litości, nie masz wyrzutów sumienia. Nie umiesz się pohamować.

Jak zawsze, i w twoim przypadku, nie jest idealnie. Musisz wiedzieć, że masz kilku wrogów. Naraziłeś się świadomości oraz wolnej woli. Ta druga czasem puści jednak do ciebie oczko. Walczą z tobą MONAR-owcy czy kliniki uzależnień. Udaje im się, z większym lub mniejszym skutkiem, wyplenić cię z części głów. Nawet w Twoim przypadku ostatnie słowo ma właściciel. To on wynajmuje ci twój ciepły i przytulny aczkolwiek z czasem coraz mniejszy domek z gankiem i białym ogródkiem.
Swój mózg.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

kartofle obojętności nie mieszczą się warszawce w głowie :D:D:D "nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w oka mgnieniu"
goła gleba głupoty hamuje rozwój... i publikacje :D:D:D
może ktoś jeszcze to zrozumie, spontan nie mieści się w stołecznych głowach, ale na sczęście ten kraj ma dwie stolice :D:D:D
ja cię rozumiem :D:D:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.