Facebook Google+ Twitter

List otwarty do PKP

Uprawiając interpersonalną turystykę bardzo łatwo przeoczyć sprawy, które potraktowane z należytą uwagą, wywołują równie duży niesmak jak wspomniane wycieczki osobiste. Chodzi o warszawskie Muzeum Kolejnictwa...

Oto w weekendowej prasie pojawiła się informacja pozornie mało ważna, pozornie niszowa, a jednak odsłaniająca pewien głęboki dylemat, systemowy konflikt miedzy prywatnym a państwowym. Chodzi o warszawskie Muzeum Kolejnictwa i spór, który jest, jeśli się temu przyjrzeć bliżej, dość kuriozalny. Oto bowiem kłócą się dwaj zarządcy mojego majątku, którzy teoretycznie powinni działać w moim interesie. Jeden pilnuje mojego biznesu, drugi mojej historii tego biznesu. Moim interesem jest zachowanie jednego i drugiego. Jeśli biznes szwankuje, oczekiwałbym, że zarządca skupi się na naprawie biznesu, zamiast pozbywać się moich zbiorów gromadzonych przez lata. Cóż mi bowiem pozostanie po upadłym biznesie jak nie pamiątki?

Większość firm robi wszystko, aby pokazać się jako firma z tradycjami, z których to tradycji czerpie inspiracje i podstawę do dobrej jakości. Zarząd PKP S.A. podjął działania zgoła przeciwne, pokazując, że celem nie jest być może uzdrowienie sytuacji, a likwidacja przedsiębiorstwa.

Jedynym akcjonariuszem PKP jest Skarb Państwa, który reprezentuje Ministerstwo Infrastruktury. Jeśli zaś chodzi o muzeum Kolejnictwa, to do 1995 r. pozostawało w strukturach PKP, a od 1999 roku na mocy ustawy zostało przekazane pod opiekę Samorządu Województwa Mazowieckiego.

Mamy zatem konflikt między jednostka państwową a jednostka państwową. Przy czym jedna z nich jest samorządowa, druga teoretycznie prywatna. Jednak co to za prywatna własność, której właścicielem jest w 100 proc. państwo? Czy to nie jest fikcja?

Nie będę powtarzał argumentów finansowych, logistycznych i proceduralnych, można o tym poczytać na stronach prasy: MMWarszawa, wyborcza.pl, Życie Warszawy. Przytoczę tylko dwa zdania, które są kwintesencją tego o co mi chodzi. Marta Milewska, rzecznik urzędu marszałkowskiego twierdzi: "Skoro placówka upamiętnia historię kolei, to PKP mogłyby sfinansować budowę jej siedziby". Michał Wrzosek, rzecznik PKP odpiera zarzuty "Finansowanie muzeów leży na barkach samorządów, a nie firm komercyjnych, jaką jest PKP".

I tu rodzą się pytania. Czy destrukcyjne i obstrukcyjne działania służą głównemu i jedynemu akcjonariuszowi, jakim jest państwo polskie? Czy PKP powinno szukać oszczędności we własnym dorobku kulturalnym, technicznym, historycznym? Czy samorząd jest pierwszym miejscem, gdzie państwowe przedsiębiorstwo powinno szukać oszczędności i dochodów? Czy PKP jest rzeczywiście firmą komercyjną?

Jako obywatel polski, płacący podatki, uważam się za akcjonariusza spółki akcyjnej PKP, w której 100 proc. udziałów ma mój przedstawiciel w postaci ministra infrastruktury. Jako pośredni akcjonariusz PKP protestuję przeciwko działaniom godzącym w dobre imię firmy PKP, która pokazuje że nie szanuje dorobku swojego i całego państwa. Protestuję przeciwko działaniom sprzyjającym utracie dobrego wizerunku, które w konsekwencji są działaniami na szkodę zarządzanego przedsiębiorstwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Franz Mauer
  • Franz Mauer
  • 04.11.2011 10:34

Znalezione w Internecie :
Muzeum Kolejnictwa w Warszawie po 2 latach wciąż obiema nogami w PRL
Autor: Gość: Tripley IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.11, 02:57
http://forum.gazeta.pl/forum/w,752,103631282,130366837,MuzKol_po_2_latach_wciaz_obiema_nogami_w_PRL.html
Niestety, niedługo trzy lata miną od przyjścia Ruszczyca, a nic się nie zmieniło w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie
Jakaś "Malina" pisała w którymś wątku o tym, że Muzeum Kolejnictwa w Warszawie nie jest i nie powinno być miejscem tylko i wyłącznie dla 50 pasjonatów kolei, które zatrudnia 30 pracowników (w 80 % ludzi Ferdka R. zresztą). Niestety, w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie jest właśnie takim miejscem. Jeżeli było gorzej za poprzedniego dyrka, to ja w to nie wierzę. Zresztą to i tak nieistotne, bo liczy się teraźniejszość i przyszłość - ta pierwsza jest smutna a ta druga jawi się w czarnych barwach. Nie chodzi mi tu o sytuację finansową czy zatarg z PKP, ale o sprawy najważniejsze dla mnie - zwykłego zwiedzającego, który niekoniecznie jest pasjonatem kolei. PROGRAM w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie chociażby, który jest potwornie nudny i woła o pomstę do nieba. Można tyle ciekawych wystaw zorganizować, bazujących na filmie, plastyce, literaturze itd. dotyczących kolei, a na które wcale nie trzeba gigantycznych funduszy. Ogromna liczba wierszy jest kolei poświęcona. I co z tego wszystkiego wynika dla dyrekcji muzeum? NIC, niestety, oczywiście. Oni wolą w w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie zapewniać swoim opasłym tyłkom należytą ciepłotę, i mydlić zwiedzającym i prasie oczy zapewnieniami o dobrej, poprawionej kondycji w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie .
Rdzewiejące na zimnie i deszczu zabytkowe lokomotywy, z tabliczkami informującymi o renowacji pamiętającymi zamierzchły PRL (ad 1984!). Tragicznie nudne, statyczne, bezsensownie rozległe a do tego stare i niezbyt bogate w detale ekspozycje miniatur. Słabiutkie i trącące myszką, niezdolne zainteresować zwiedzającego wystawy czasowe. Sala z kolumnami w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie zajęta ekspozycją fotosów z planu najnowszego polskiego gniota historycznego pt. Bitwa Warszawska 1920 (zamiast wystawą obliczoną na zainteresowanie laika i przyciągnięcie nowych zwiedzających) . Jaki to miało niby związek z koleją, skoro nawet na jednym fotosie nie ma kawałka szyny ani koła wagonu? ŻENADA.
Fe Ruszczycu, razem z wicedyrektor i niedoszłą posłanką PSL, Rakiel Czarnecką - przemyślcie to dobrze. Lepiej wam odejść teraz z Muzeum Kolejnictwa w Warszawie , niż później, kiedy poczujecie na swoich tyłkach kopa historii (vide historia Ferdka R.z Muzeum Narodowym).

PS. A zajęcia dla dzieci organizowane przez w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie to żenada. Byłem, widziałem, załamałem się, nie chciałem wierzyć oczom. Oni dają dzieciakom krzyżówki z hasłami do rozwiązania i każą zakreślać w kółko ściągnięte z google obrazki...a do tego wyświetlają kreskówkę z czasów PRL z cyklu "była sobie kolej". Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: dla nich czas się zatrzymał. Ktokolwiek takie "animacje kulturalne" wymyślił, będzie się smażył w piekle. Do tego jeszcze P. Rakiel w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie usilnie się stara sprzedać wszystkim swoją fundację, zdrowe żywienie i chlebek na zakwasie, jakby zapomniała, że jest wicedyrektor Muzeum Kolejnictwa w Warszawie a nie Ministrem Zdrowia i Opieki Społecznej.

Nawet nie chodzi o brak pieniędzy, lecz o brak chęci zmian w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie . Jakichkolwiek. Brak chęci wyjścia naprzeciw nowym czasom, brak chęci walki o zwiedzających, która niestety jest konieczna. Kiedy byłem ostatni raz w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, tydzień temu, oprócz mnie zauważyłem 2 (słownie: DWIE) osoby zwiedzające, które snuły się jak duchy w przepastnych halach tego pseudomuzeum. Oni się "chwalą" 50tys. odwiedzających w ciągu roku? Ciekawy jestem kto te dane wyliczył? Moim zdaniem nie mają więcej niż 10. Otwarcia rocznic w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie nabijają licznik ale następnego dnia wiatr hula po w

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwszy raz słyszę stwierdzenie 'turystyka interpersonalna'.
O PKP można pisać non-stop. Temat długi, a co najgorsze - praktycznie nic w nim nie da się wskórać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo, pięć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.