Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11045 miejsce

List Otwarty do Psychiatrów Polskich, Członków PTP

List ten napisałem z intencją zmiany dotychczasowego nieskutecznego i wielce szkodliwego podejścia medycyny konwencjonalnej do problemu ludzi wrażliwych zwanych przez psychiatrię "chorymi psychicznie"...

List Otwarty do Polskich Psychiatrów,
Członków Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
Zarząd Główny
ul. Sobieskiego 9
02-957 Warszawa

Łódź, dn. 16 sierpnia 2009 r.


Drodzy Państwo,

Dostałem dziś maila od młodego człowieka opisującego swój koszmar na oddziale zamkniętym
szpitala psychiatrycznego (list od Darka w załączniku), który stał się bezpośrednią przyczyną napisania do Państwa.

Gdy blisko 40 lat temu medycyna zdiagnozowała u mnie tzw. schizofrenię, wiedziałem, że metody przez nią proponowane nie prowadzą do zdrowia, czyli są, mówiąc najdelikatniej, nieskuteczne, a o trwałych efektach ubocznych ich wieloletniego oddziaływania mogłem się przekonać po latach.

Dziś, mając za sobą doświadczenia 3 hospitalizacji, 22 lat zażywania środków psychotropowych, doszedłem do smutnego przekonania, że lekarze psychiatrzy nie byli i nie są zainteresowani
wyzdrowieniem swych pacjentów...

Dopiero zastosowana wobec siebie "autoterapia", wbrew opiniom psychiatrów, doprowadziła mnie, bez jakichkolwiek leków, do pełnego zdrowia. Chcących poznać moją historią odsyłam do "Wiadomości Psychiatrycznych" nr 4 z 1999 roku, które zechciały ją opublikować pt. "Byłem schizofrenikiem" (znamienne, że w dziale "Twórczość Chorych").

Moim zdaniem jako Polscy Psychiatrzy macie Państwo w aktualnej sytuacji do wyboru tylko dwie drogi:

Pierwsza, to szczere przyznanie, że nikogo z tzw. choroby psychicznej, zwłaszcza "schizofrenii" nie wyleczyliście, gdyż nie było to możliwe, bez uprzedniego poznania jej przyczyn (a są one natury duchowo-emocjonalnej i indywidualne dla każdego). Tylko autentyczne zaangażowanie, oparte o empatię i zrozumienie drugiego człowieka, może na trwałe doprowadzić do tak długo wyczekiwanych rezultatów. Usilne próby znalezienia genu odpowiedzialnego za "schizofrenię" oraz leku, którym można by ją wyleczyć, są jedynie nieudolną racjonalizacją tezy sprowadzającej człowieka do jego fizycznej postaci. Duszy ani innych subtelnych energii nie da się zobaczyć pod mikroskopem! Podawanie neuroleptyków jest uzasadnione jedynie w bardzo ograniczonych
okolicznościach.

Druga droga to kontynuacja wybranego przez Was dawno oszustwa polegającego na, świadomym lub nie, deklarowaniu przez Was oficjalnie intencji niesienia pomocy cierpiącym i ich bliskim oraz
ukrywaniu prawdziwych motywów, mających mało wspólnego z dobrem i potrzebami tych ludzi.

Listem tym pragnę pobudzić środowisko Psychiatrów Polskich do tak wyczekiwanych zmian, dać wyraz mojej głębokiej prawdzie oraz wesprzeć innych zwracających się do mnie o pomoc
(www.uzdrowionaschizofrenia.pl) rozczarowanych metodami oficjalnej psychiatrii.

Siła zmian, napędzana przyspieszonym procesem poszerzającej się (m.in. dzięki nowym mediom) świadomości ludzi na całym świecie, będzie tak wielka, że wkrótce zmiecie dawno nie spełniające swej roli Struktury (z Psychiatrią włącznie) i możecie się Państwo niespodziewanie znaleźć obok innych odpowiedzialnych za świadome niszczenie ludzkiego zdrowia i życia (głównie przedstawicieli Koncernów Farmako-Chemicznych), nie przed Boskim Sądem, bo w niego
nie wierzycie, lecz przed Trybunałem Ludzkiej Sprawiedliwości.

Dowodów Państwa nieetycznej działalności jest tak wiele, że niedostrzeganie ich może być jedynie tłumaczone ekonomiczną potęgą skutecznego "przekonywania" Was przez Kartele Farmaceutyczne (zatruwające przy okazji żywność, ziemię, wodę i powietrze dla celów,
które wolę na potrzeby tego listu przemilczeć).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Psychiatra ->Leczenie -> Cel ->Zdrowie

Pacjent -> leki ( lekceważenie powagi choroby tyczącej się problemu psychiki, suplementy(psychotropy) mające na celu poprawienie nastroju, spokój, koncentracje, odporność na stres ) = prawidłowy pogląd na świat pacjenta + chęć do zmiany postaci sytuacji = sukces/zdrowie

Przykład : Pacjent u Psychiatry
A- Panie doktorze nie chce mi się żyć zostawił mnie mąż, zostałam z dzieckiem wszystko straciło sen nie poradzę sobie z tym .
B- Proszę pani gorszych bzdur nie słyszałem
A- A) Jak Pan może tak mówić ja się przed panem otwieram a pan !!! (Płacz, złość Krzyki), opcja B) Ma Pan racje nic nie ma sensu, zresztą nic dziwnego ze mnie to w życiu spotkało.
B- przypadek A) Załamanie, odrzucenie, walka o swoje życie -> diagnoza = Leki uspokajające Przypadek B) Brak wiary w siebie, niedocenienie swoich możliwości, utrata chęci do życia -> diagnoza = Leki podwyższające poczucie wiary w siebie oraz możliwości.

hmm Schizofremia może jedyną drogą leczenia jest to aby Pacjent uwierzył w siebie i chciał wyzdrowieć?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jestem psychiatrą lecz zagadnienia dotyczące tej dziedziny nauki są mi od wielu bliskie. Z tego co wiem, co udało mi się przeczytać, usłyszeć a nieraz zobaczyć mogę stwierdzić, iż schizofrenii wyleczyć się całkowicie nie da. Od pewnego czasu zacząłem patrzeć na przypadłości w sferze psychiki pod katem daru jaki człowiek dostał. Utkwiły mi w głowie słowa jednego z profesorów, którego imienia i nazwiska niestety nie znam, mówiące, że Ci, którzy są schizofrenikami czy osobami posiadającymi inne zmiany w mózgu wpływające na postępowanie, reakcję, zachowanie czy sposób postrzegania świata, są ludźmi, którzy dostali dar od Boga, mozliwośc patrzenia na wszytko co nas otacza, zupełnie inaczej a w wielu przypadkach doskonalej i w pewien sposób genialniej niż osoby ze stanem umysłu, uważanym w chwili obecnej na świecie za normalny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądząc z tresci rekomendowanego tekstu (Byłem schizofrenikiem) oraz tego listu, w ktorym przewija się obsesyjny motyw koncernów farmakologicznych, które dybią nie tylko na zyski, ale i coś,co pozostawia Pan w domysle - nie jestem pewna, czy może sie Pan uznać za człowieka wyleczonego. Niemniej - fakt, że funkcjonuje Pan w społeczeństwie pozytywnie i twórczo świadczy o znacznej poprawie stanu zdrowia. Przynajmniej w porównaniu z "odlotami" i nadaktywnym trybie zycia, opisanym w rzeczonym artykule.
Osobiscie znałam 2 osoby z bliskiego otoczenia, których "odloty" były zagrożeniem dla cudzego życia, przede wszystkim własnej rodziny. Trudno chyba byłoby pozostawic je samym sobie, aby "leczyły" sie metodami innymi, niż uznane przez medycynę i prowadziły nie kontrolowany tryb zycia.
Jeżeli Pański przypadek jest pozytywnym wyjątkiem - to pozostaje jednak wyjątkiem.Takie sa moje odczucia po przeczytaniu tego, co Pan pisze.
Z wyrazami szacunku - J.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.08.2009 22:59

"A ja przez dłuższy czas miałam do czynienia z personelem jednego z ośrodków psychiatrycznych, w którym trudno o wspanialszych lekarzy."

Źle się dzieje gdy neurolog stwierdza na oddziale wewnętrznym u osoby z tachykardią, objawy nerwicowe (temat rzeka pod tym pojęciem) i zapisuje lek uzależniający (nie chodzi tu o grupę SRRI, która nie ma właściwości uzależniających)a nie kieruje do psychiatry czy psychologa w celu podjęcia psychoterapii i farmakoterapii. Takie odbicie piłeczki kosztem pacjenta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pewno ((:) jednak Pański artykuł swobodnie napisany, czym uzasadniam, zgodnie z obecnym trendem) plusa. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja przez dłuższy czas miałam do czynienia z personelem jednego z ośrodków psychiatrycznych, w którym trudno o wspanialszych lekarzy.
Panie Pawle, sytuacja Pańskiego korenspondenta napewno jest taka, jak mówi, ale podejście nieobiektywne.
Zwykle oceniamy całe grupy ludzi przez pryzmat naszych własnych krzywd - wyrządzonych przez członków tychże. Niesłusznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję cywilnej odwagi - Panie Pawle. Uważam, że o problemach osób chorych na schizofrenię (także innych pacjentów, będących "podopiecznymi" lekarzy psychiatrów należy głośno mówić, a nawet krzyczeć. Kiedyś, przez zupełny przypadek dowiedziałam się od specjalisty w tej dziedzinie, w jaki sposób są na chorych testowane nowe leki przed wypuszczeniem ich na rynek aptekarski i jaki mają w tym udział lekarze psychiatrzy - mam nadzieję, że nie wszyscy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.