Pozycja materiału w rankingach:
List ten napisałem z intencją zmiany dotychczasowego nieskutecznego i wielce szkodliwego podejścia medycyny konwencjonalnej do problemu ludzi wrażliwych zwanych przez psychiatrię "chorymi psychicznie"...
Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 64 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Krzysztof Gabrowski 01.11.2009 13:17
Psychiatra ->Leczenie -> Cel ->Zdrowie
Pacjent -> leki ( lekceważenie powagi choroby tyczącej się problemu psychiki, suplementy(psychotropy) mające na celu poprawienie nastroju, spokój, koncentracje, odporność na stres ) = prawidłowy pogląd na świat pacjenta + chęć do zmiany postaci sytuacji = sukces/zdrowie
Przykład : Pacjent u Psychiatry
A- Panie doktorze nie chce mi się żyć zostawił mnie mąż, zostałam z dzieckiem wszystko straciło sen nie poradzę sobie z tym .
B- Proszę pani gorszych bzdur nie słyszałem
A- A) Jak Pan może tak mówić ja się przed panem otwieram a pan !!! (Płacz, złość Krzyki), opcja B) Ma Pan racje nic nie ma sensu, zresztą nic dziwnego ze mnie to w życiu spotkało.
B- przypadek A) Załamanie, odrzucenie, walka o swoje życie -> diagnoza = Leki uspokajające Przypadek B) Brak wiary w siebie, niedocenienie swoich możliwości, utrata chęci do życia -> diagnoza = Leki podwyższające poczucie wiary w siebie oraz możliwości.
hmm Schizofremia może jedyną drogą leczenia jest to aby Pacjent uwierzył w siebie i chciał wyzdrowieć?
Piotr Górski 20.08.2009 10:41
Nie jestem psychiatrą lecz zagadnienia dotyczące tej dziedziny nauki są mi od wielu bliskie. Z tego co wiem, co udało mi się przeczytać, usłyszeć a nieraz zobaczyć mogę stwierdzić, iż schizofrenii wyleczyć się całkowicie nie da. Od pewnego czasu zacząłem patrzeć na przypadłości w sferze psychiki pod katem daru jaki człowiek dostał. Utkwiły mi w głowie słowa jednego z profesorów, którego imienia i nazwiska niestety nie znam, mówiące, że Ci, którzy są schizofrenikami czy osobami posiadającymi inne zmiany w mózgu wpływające na postępowanie, reakcję, zachowanie czy sposób postrzegania świata, są ludźmi, którzy dostali dar od Boga, mozliwośc patrzenia na wszytko co nas otacza, zupełnie inaczej a w wielu przypadkach doskonalej i w pewien sposób genialniej niż osoby ze stanem umysłu, uważanym w chwili obecnej na świecie za normalny.
Jadwiga Kowalczyk 19.08.2009 07:55
Sądząc z tresci rekomendowanego tekstu (Byłem schizofrenikiem) oraz tego listu, w ktorym przewija się obsesyjny motyw koncernów farmakologicznych, które dybią nie tylko na zyski, ale i coś,co pozostawia Pan w domysle - nie jestem pewna, czy może sie Pan uznać za człowieka wyleczonego. Niemniej - fakt, że funkcjonuje Pan w społeczeństwie pozytywnie i twórczo świadczy o znacznej poprawie stanu zdrowia. Przynajmniej w porównaniu z "odlotami" i nadaktywnym trybie zycia, opisanym w rzeczonym artykule.
Osobiscie znałam 2 osoby z bliskiego otoczenia, których "odloty" były zagrożeniem dla cudzego życia, przede wszystkim własnej rodziny. Trudno chyba byłoby pozostawic je samym sobie, aby "leczyły" sie metodami innymi, niż uznane przez medycynę i prowadziły nie kontrolowany tryb zycia.
Jeżeli Pański przypadek jest pozytywnym wyjątkiem - to pozostaje jednak wyjątkiem.Takie sa moje odczucia po przeczytaniu tego, co Pan pisze.
Z wyrazami szacunku - J.
Autor usunął profil 18.08.2009 22:59
"A ja przez dłuższy czas miałam do czynienia z personelem jednego z ośrodków psychiatrycznych, w którym trudno o wspanialszych lekarzy."
Źle się dzieje gdy neurolog stwierdza na oddziale wewnętrznym u osoby z tachykardią, objawy nerwicowe (temat rzeka pod tym pojęciem) i zapisuje lek uzależniający (nie chodzi tu o grupę SRRI, która nie ma właściwości uzależniających)a nie kieruje do psychiatry czy psychologa w celu podjęcia psychoterapii i farmakoterapii. Takie odbicie piłeczki kosztem pacjenta.
Katarzyna Szewczyk 18.08.2009 22:51
Na pewno ((:) jednak Pański artykuł swobodnie napisany, czym uzasadniam, zgodnie z obecnym trendem) plusa. Pozdrawiam.
Katarzyna Szewczyk 18.08.2009 22:50
A ja przez dłuższy czas miałam do czynienia z personelem jednego z ośrodków psychiatrycznych, w którym trudno o wspanialszych lekarzy.
Panie Pawle, sytuacja Pańskiego korenspondenta napewno jest taka, jak mówi, ale podejście nieobiektywne.
Zwykle oceniamy całe grupy ludzi przez pryzmat naszych własnych krzywd - wyrządzonych przez członków tychże. Niesłusznie.
Ewa Łazowska 18.08.2009 16:53
Gratuluję cywilnej odwagi - Panie Pawle. Uważam, że o problemach osób chorych na schizofrenię (także innych pacjentów, będących "podopiecznymi" lekarzy psychiatrów należy głośno mówić, a nawet krzyczeć. Kiedyś, przez zupełny przypadek dowiedziałam się od specjalisty w tej dziedzinie, w jaki sposób są na chorych testowane nowe leki przed wypuszczeniem ich na rynek aptekarski i jaki mają w tym udział lekarze psychiatrzy - mam nadzieję, że nie wszyscy.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)