Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16660 miejsce

List Tomasza Nesterowicza do członków i sympatyków SLD

Jestem zwolennikiem powszechnych wyborów na każdą funkcję partyjną, popieram wolne związki, w tym związki jednopłciowe, uznaję wolność wyznania bo to zapewnia demokratyczny ustrój, jestem przeciwnikiem uprawiania polityki w miejscach kultu.

 / Fot. T. NesterowiczMusimy dokonać reorganizacji, nie tylko struktur, ale także naszego sposobu myślenia i działania, ponieważ jeśli Sojusz będzie działać tak, jak dotychczas działał, to w przyszłości osiągnie dokładnie taki sam efekt, czyli dno na którym jest teraz. Bycie partią pozaparlamentarną, jak również to, że PIS ewidentnie dąży do podporządkowania sobie wszystkich mediów powoduje, że będziemy działać w warunkach odizolowania od ogólnopolskich mediów. Będziemy zmuszeni dokonać decentralizacji działań politycznych i prowadzić skoordynowane działania w terenie, szczególnie tam gdzie mamy samorządowców, a tym samym tytuł do obecności w mediach lokalnych. Podstawą naszego zwycięstwa będą struktury terenowe i na ich rozbudowie i wzmacnianiu powinniśmy się skoncentrować. Większość subwencji powinna być przeznaczona na ich wspieranie i zabezpieczanie funkcjonowania siedzib. Powinniśmy zintensyfikować naszą obecność w internecie i rozpocząć wspieranie prasy lewicowej i tworzenie prasy lokalnej, tam gdzie będziemy mieli taką możliwość.

Konieczne jest odbudowanie lewicowego zaplecza intelektualnego i traktowanie go jako źródła inspiracji i wsparcia w tworzeniu wyrazistej wizji państwowotwórczej i programów przebudowy państwa nie zaś tylko "programów socjalnych". Powinniśmy zbudować spójny program, w którym znajdować się będą rozwiązania problemów nurtujących Polaków. Kilka milionów Polaków uciekło z kraju w poszukiwaniu pracy, a nie z uwagi na kazania księży, czy brak in vitro. Nie możemy również opierać się wyłącznie na hapenningach typu rozdawanie jabłek przed kopalnią, czy wymachiwanie sztucznym penisem i pistoletem jak Palikot, bo takie działania przykują na chwilę uwagę mediów i wyborców, ale nie budują siły politycznej. SLD musi podejmować działania, ale takie które niosą za sobą określone skutki polityczne i są elementem większej strategii. PIS prowadzi dekonstrukcję Państwa i musimy mieć świadomość, że będziemy zmuszeni dokonywać odbudowy wielu jego elementów. Powinniśmy być Lewicą dynamiczną, wyrazistą w walce politycznej i artykułowaniu naszych ocen działań prawicowego rządu. Lewicą, która wychodzi na ulice, do ludzi i tam przedstawia wizję Polski, w której kapitalizm nie jest dogmatem i poddawany jest krytyce i zmianom.

Współpraca ze związkami zawodowymi, lewicowymi partiami i organizacjami politycznymi nie jest opcją, a koniecznością i logicznym kierunkiem działania. Współpraca opierać się powinna na poszukiwaniu wspólnych celów, a nie podkreślaniu różnic. Tak naprawdę chęć "różnienia się" bardziej wypływa z ambicji personalnych przywódców poszczególnych organizacji i chęci utrzymania autonomii, niż z rzeczywistych "rowów" ideologicznych. Płaszczyzn do wspólnego działania naprawdę jest wiele, a PIS z każdym dniem swoich rządów będzie ich dostarczał coraz więcej. Nie mam zamiaru na siłę dążyć do łączenia organizacji, taki proces musi wypływać z rzeczywistej woli wszystkich zainteresowanych stron, jednak ostatnie wybory jasno pokazały,
że rozdrobniona lewica będzie marginalizowana i nie będzie miała żadnego wpływu na kształt Państwa. Przekonanie, że prosta zmiana „szyldu” SLD rozwiąże wszelkie problemy jest po prostu skrajną naiwnością. Jakakolwiek zmiana szyldu, lub łączenie z innymi ugrupowaniami musi opierać się na podstawach programowych i wypracowaniu nowych liderów danego tworu. Nie możemy opierać się jedynie na nowym szyldzie i " rozpoznawalnych twarzach" osób chcących za wszelką cenę utrzymać się w polityce. Zmiana musi być dogłębna, a nie kosmetyczna, jeśli takie działanie ma być wiarygodne i wzbudzić poparcie wyborców.

Największą naszą siłą nie jest subwencja, nie są liderzy, bo serie błędów politycznych i wynik wyborów parlamentarnych pokazały, że tak naprawdę ich nie mamy, naszą siłą są struktury potwornie przetrzebione, zniechęcone jednak nadal istniejące i program, którego realizacja powinna być celem naszego istnienia. Polskie realia polityczne jasno pokazują, że formacja polityczna oparta jedynie na „twarzy” przywódcy, a nie posiadająca zaplecza w rozbudowanych strukturach, szybko znika ze sceny politycznej. Przegrana spowodowała, że konieczne jest wytworzenie nowej grupy liderów, nowych twarzy SLD. Powinniśmy tego dokonać w sposób w pełni demokratyczny, dlatego jestem zwolennikiem powszechnych wyborów na każdą funkcję partyjną, na każdym szczeblu struktur SLD. Takie rozwiązanie utrudni tworzenie "spółdzielni" i wpływanie na delegatów. Wybory powszechne będą mocnym mandatem i wyraźnie będą pokazywać kto jest liderem. Wybory Przewodniczącego Krajowego powinny być ukoronowaniem takiego procesu, a nie jego początkiem.

Powinniśmy poważnie rozważyć wprowadzenie ograniczenia do dwóch kadencji pełnienia funkcji partyjnych, ponieważ da to szansę rozwoju większej grupie członków i może być podstawą do świadomego "kształcenia" kadr. Musimy postrzegać siebie nawzajem jako partnerów, a nie rywali. Dotychczas zarówno członkowie, jak i koła nie miały najmniejszego wpływu na działania swoich władz i przedstawicieli. Co najwyżej koła mogły podjąć uchwały, których nikt potem nie czytał. Partia musi rozwijać możliwości członków, a nie je tłamsić. Koła muszą być najmniejszymi komórkami życia i aktywności politycznej, a nie kołami terapeutycznymi, na których można sobie ponarzekać. SLD musi zacząć „kształcić” kadry i przygotowywać ludzi do pełnienia władzy. Organizacje każdego szczebla powinny mieć autonomię w wyborze kandydatów na samorządowe i parlamentarne listy wyborcze. Podstawą do startu danego członka musi być rekomendacja jego koła. Tworzenie wstępnych list musi mieć miejsce na długo przed danymi wyborami, aby kandydaci mieli czas na wypromowanie siebie i nie byli jedynie "mięsem armatnim" na listach. To właśnie ci przyszli kandydaci powinni być twarzami naszych lokalnych akcji politycznych. Ich działania powinny być wspierane przez koła i organizacje macierzyste.

Jestem zdania, że powinniśmy odstąpić od pobierania "opłat" za miejsca na listach wyborczych, ponieważ jest to nic innego jak wprowadzanie cenzusu majątkowego w partii lewicowej i zamykanie drogi wyborczej dla tych spośród nas, którzy nie mogą pochwalić się zasobnym kontem. Bezwzględnie finanse partii powinny być transparentne dla wszystkich członków partii, podobnie jak informacje, którzy nasi przedstawiciele płacą składki specjalne. Płacenie składki specjalnej uważam za bezwzględny obowiązek osób, które z naszym poparcie uzyskały mandat w wyborach. Składki zebrane w danej organizacji powinny być do jej wyłącznej dyspozycji. Współczesne technologie dają możliwość dowolnego kontaktu i należy to wykorzystać i stworzyć system poziomego przepływu informacji pomiędzy poszczególnymi kołami, organizacjami powiatowymi i wojewódzkimi.

Na przestrzeni lat wiele osób od nas odeszło, lub zostało wypchniętych. Ci którzy będą chcieli wrócić, powinni mieć taką możliwość, wierzę, że wrócą. Pomysły tworzenia partii "kadrowej", zamykanie siedzib i ograniczanie środków na ich działalność uważam za samobójstwo. Jako samorządowiec chcę, aby struktury terenowe były wzmocnione, za wszelką cenę, nawet "etatów centralnych", ponieważ bitwa o przyszłość SLD rozegra się podczas wyborów samorządowych. Jeśli nie będziemy mieli silnych struktur, to przegramy samorząd, a wtedy będziemy mogli zapomnieć o wyborach parlamentarnych. To będzie koniec SLD.


Więcej na: SLD mogą uratować tylko młodzi członkowie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.