Facebook Google+ Twitter

List ZPP do Dudy. Mamy głęboko w du…, jaką chce Pan dać płacę

Przed laty, w Sali BHP Stoczni Gdańsk wyrosła historyczna "Solidarność", która odmieniła Polskę i świat. 16 marca 2013 roku, przewodniczący związku Piotr Duda, zwołał ludzi dla związkowej Platformy Oburzonych. Po co? Oto argumenty.

 / Fot. WikipediaGdańsk w sobotę, 16 marca 2013 roku, promieniował na Polskę a nawet szerzej, związkową Platformą Oburzonych. Ta wspaniała inicjatywa Piotra Dudy, zorganizowała historyczne spotkanie w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańsk, w ramach świeżo powstałego tworu, podobno niepolitycznego, o tzw. bliskoznacznej nazwie Platforma Oburzonych. Od tej pory, od soboty - nic już nie znaczy Platforma Obywatelska, bo to partia, w dodatku ubrudzona nieczystymi sprawami, a teraz macie ludziska do wyboru czystą jak łza, inicjatywę niepolityczną, która nie chce władzy, lecz tylko wszystkiego najlepszego dla wszystkich, w tym dla pracowników i pracodawców.

Tak więc w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańsk, związek zawodowy "Solidarność" z jego przewodniczącym i muzykiem Pawłem Kukizem, ruszyli do boju o odzyskanie Polski dla przyszłościowej - świetlanej w znaczeniu i w wielkich nadziejach dla jej twórców - Platformy Oburzonych. Do stoczniowej Sali BHP zaprosili ponad 100 różnych organizacji i inicjatyw obywatelskich.

Bo przecież – jak krzyczał w sobotę z głośników muzyk i lider inicjatywy Zmieleni.pl, Paweł Kukiz: "Co nam zrobiono? Kino nam zrobiono, o tym jak Kaczor z Donaldem łapią się za dzioby i jeszcze każą nam za to płacić!" - podaje Gazeta.pl.

Przez przeszło trzy godziny obaj – Duda i Kukiz – wyjaśniali i przedstawiali swoje założenia o tym, o co oni walczą i dokąd prą, a po nich oficjalnie już przemawiali: przewodniczący związku zawodowego "Solidarność", Piotr Duda a następnie lider inicjatywy Zmieleni.pl, Paweł Kukiz.

"Był Piotr, to teraz Paweł" - zapowiedział Duda

Jeszcze nie polityk, a już nie muzyk Paweł Kukiz, w wystąpieniu przyznał, że po spotkaniu w Sali BHP w Gdańsku oczekuje głównie tego, że "będzie głośno słyszalny postulat o konieczności przywrócenia obywatelom podmiotowości, większego udziału obywateli we władzy". Receptą na tę złą sytuację w kraju - są "jednomandatowe okręgi wyborcze".

Zbuntowany Paweł Kukiz, rzuca więc po 28 latach muzykę i odchodzi z zespołu "Piersi", gdyż musi zająć się polityką i remontem Polski. W lutym 2013, ze swoim portalem Zmieleni.pl, podjął trud zbierania podpisów w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych do parlamentu i zmiany konstytucji, z uwzględnieniem referendów. Piotr Duda zaś zapowiada, że musi dojść w Polsce do przedterminowych wyborów, bo tak jak jest - nie da się w kraju dłużej wytrzymać. Obaj wzywają prezydenta Bronisława Komorowskiego do zmiany konstytucji, aby było tak jak oni chcą. Ich przeciwnicy ironizują, że "tylko idiota chce być politykiem"?

Niedawno jeden z polityków opozycyjnej partii mówił, że w Polsce wszystko szłoby w dobrą stronę, gdyby nie Platforma Obywatelska. Teraz Platforma Oburzonych ustami jej twórców przekonuje, że brzydzą się taką polityką, jaką mamy. "Trzeba przywrócić obywatelowi podmiotowość! Co z tego, że zbierzemy nawet 8 milionów podpisów, jak o tym, czy naród jest mądry czy głupi zdecyduje Hoffman z Niesiołowskim? Ale jeśli już – jak zapowiadają – uda się odrodzić "etos z roku 1980, to będziemy mogli wskazać targowiczan, którzy nami rządzą".

Jarosław Kaczyński i jego kandydat na premiera, Piotr Gliński, skarżą się na całą Europę, że są dyskryminowani w Polsce przez media. Teraz całkiem podobnie Paweł Kukiz też skarży się na to samo. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te reżimowe media.

Kaźmierczak: przedsiębiorcy mają głęboko w du***

Na to wszystko, co zapowiadał i co obiecywał Piotr Duda, w ramach Platformy Oburzonych, odpowiedział mu w liście otwartym, Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) polskich. Napisał prosto z mostu, że przedsiębiorcy dadzą radę, "cokolwiek Pan jeszcze wymyśli". "Ograniczymy nasze przedsięwzięcia, będziemy zatrudniać wyłącznie na działalność gospodarczą, ograniczymy zarobki "do ręki" dla pracowników, w ostateczności będziemy zatrudniać na szaro. Damy radę".

Prezes Kaźmierczak napisał, że po wysłuchaniu wystąpienia Piotra Dudy przez Internet - jak zaznaczył - "jestem, co tu dużo mówić, oburzony". "Informuję Pana, że przedsiębiorcy mają głęboko w du***, jaką Pan zechce ustanowić płacę minimalną oraz czy zlikwiduje Pan umowy cywilno-prawne". List umieścił na internetowej stronie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wkrótce po zakończeniu gdańskiego spotkania Platformy Oburzonych.

"Jak zamierza Pan nas zmusić?"

W liście przekonuje, że przedsiębiorcy i pracodawcy "dadzą sobie radę". "Ograniczymy nasze przedsięwzięcia, wyjedziemy z nimi zagranicę, będziemy zatrudniać wyłącznie na działalność gospodarczą, ograniczymy zarobki "do ręki" dla pracowników, w ostateczności będziemy zatrudniać na szaro. I co Pan nam zrobi? Będzie Pan mógł nam "na warsztat skoczyć" - jak mawiał poprzednik na Pana stanowisku. Jak zamierza Pan nas zmusić, żebyśmy zatrudniali ludzi, jak nas przy horrendalnych pozapłacowych kosztach pracy na to nie stać?" - pyta wzburzony Cezary Kaźmierczak.

Jak twierdzi prezes, obiecane zmiany uderzyłyby najbardziej dotkliwie w "najsłabszych graczy na rynku pracy: młodych bez doświadczenia, osoby o niskich kwalifikacjach, osoby z małych miejscowości etc." "Dzięki umowom cywilno-prawnym wielu z nich ma bowiem jakąkolwiek pracę. Po realizacji Pana postulatów nie będą mieli żadnej, a w najlepszym razie, zamiast umowy cywilno-prawnej, dostaną umowę na gębę" - pisze w dalszej części listu prezes ZPP.

I dodaje: "List ten postanowiłem napisać, bo jestem przedsiębiorcą, a ponadto 8 lat poświęciłem na działalność pod flagą "S" - jeden rok w więzieniu, 7 lat w podziemiu, co jak sądzę, daje mi pewien tytuł, żeby się do Pana zwrócić" - kończy list otwarty szef ZPP Cezary Kaźmierczak.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

A na "platformie związkowo-lokatorskiej" taki kwiatek:

Obszerny cytat:

Gazeta": Lokatorzy mieli nadzieję, że związki zawodowe, odwołujące się do wrażliwości społecznej, pozwolą im wykupić mieszkania za symboliczną opłatą...

- A czy my jesteśmy instytucją charytatywną? - odpowiada Stanikowski. - Możemy im sprzedać mieszkania, ale po cenach rynkowych. Pan by coś za darmo komuś oddał?

Jarosław Czub, od 20 lat mieszkaniec kamienicy: - Słowa pana Stanikowskiego ostatecznie rozwiewają wątpliwości co do intencji nowych właścicieli kamienicy. W zasadzie trudno się dziwić, że postanowili po prostu zarobić. Ale jeśli ktoś wierzył w retorykę związkowych liderów, w ich społeczną wrażliwość, to właśnie się tej wiary pozbył.

Czub dodaje, że w tej sytuacji związki zawodowe powinny się wstrzymać z mówieniem o złodziejskiej prywatyzacji czy pazerności biznesmenów. - Jedyna różnica pomiędzy pazernością związkowców i biznesmenów polega na tym, że ta biznesmenów jest wolna od hipokryzji - podsumowuje.

Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13580025,_Moga_wykupic_mieszkania__ale_tylko_po_cenach_rynkowych_.html?bo=1#ixzz2NuN7oPXZ

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy związki zawodowe działaja teraz za składki pobierane przy wypłatach od wszystkich pracowników, jak to było dawniej? Czy może tylko członkowie płacą na ich działalność, samochody, pensje i biura w których urzędują? Czy koszt utrzymania biur związkowych przy zakładach pracy idzie w koszta zakładu? Bo jeśli tak, to pan Duda walczy nie o poprawę warunków pracy i zmniejszenie bezrobocia, ale o powrót socjalizmu, z przywilejami dla najmocniejszych. Czy np. kolej jest w stanie utrzymać ca. 170 związków zawodowych?

Pan Kukiz doszedł do wniosku, że wypalony muzyk może starać się o miejsce w Sejmie, co zapewni stały dochód, a jego popularnośc zapewni mu to wszystko w jednomandatowym okręgu wyborczym. Pewien brodaty satyryk z Partii Piwnej już próbował i zmienił zawód na rolnika po jednej kadencji (czy pobiera dopłatu z UE? - wie ktoś coś o tym?)
Kolejny artysta - Cugowski, też jakoś nie zasmakował w roli senatora. Więc życzę panu Kukizowi zielonego fotela, w którym tacy entuzjasci zmieniają punkt widzenia razem z punktem siedzenia.

A w liście pana Kazimierczaka powiedziane jest otwartym tekstem, co przedsiębiorcy myślą o tej karykaturze zwiazków zawodowych, jaka się w ostatnich latach ukształtowała. Jeśli Ursus nie wytrzymał "działalności" Wrzodaka, to jak miałby utrzymac przedsiębiorca na prowincji, zatrudniajacy kilka-kilkanascie osób? Zrobi to, o czym "stoi napisane" w tym liście: pracownicy pójdą leżeć na całkiem nowym styropianie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.