Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Lista nr 7, kandydat nr 3

Pozycja materiału w rankingach:

66313 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 5pkt

Oceń:

Lista nr 7, kandydat nr 3


W kraju politycznej oligarchii ośmieliłem się być kandydatem do Europarlamentu. Ani z PiS, ani z PO, tylko z nowiutkiej, świeżutkiej Centrolewicy, założonej specjalnie na wybory przez grono zacnych osób. Co z tego wyszło?

Reklama wyborów do Europarlamentu / Fot. http://www.europarl.europa.eu/No, oczywiście nic nie wyszło, bo wyjść nie mogło. Jeszcze w połowie marca biadoliłem na łamach Wiadomości24.pl, że Pomorzu grozi polityczny monopol, że Platforma ma ambicje zgarnąć pełną pulę, może na spółkę z PiS. Przez prawie trzy miesiące nie zmieniłem na ten temat opinii (patrz artykuł z 5 czerwca). Nie mam żadnej satysfakcji ze spełnienia przez wyborców moich proroctw.

W każdym razie podjąłem eksperyment kandydowania wbrew rozsądnej kalkulacji, ryzykując to i owo (moje dochody zależą w pewnym stopniu od decyzji, hm, partyjno-rządowych). Spora część moich przyjaciół uznała mnie za wariata (do tego jestem przyzwyczajony). Życzliwi pytali, czy aby na pewno wiem, że nie mam szans. Rodzina z przerażeniem spojrzała na stan kasy (ile ja wydam?!). Kilka osób uznało mnie za milionera i zaczęło się kręcić wokół mnie celem sfinansowania żywotnie niezbędnych projektów.

Kilka praw marketingu


Świetnie wiem, że wybory to proces sprzedaży, a o sukcesie handlowym decyduje tzw. "marketing-mix". Upraszczając, trzeba mieć produkt (w tym przypadku kandydata), opakowanie (wizerunek osobisty i firmy), narzędzia promocji (media). No i "kasiorę", żeby sfinansować wszystko, czego oferta nie ma, a mieć powinna. Ja osobiście jako produkt czuję się nieźle - mam sporo dobrych cech, których nie ma wielu innych dotychczasowych i przyszłych europarlamentarzystów. Gorzej z moim wizerunkiem. Znajomi zazwyczaj mnie lubią, niektórzy nawet cenią, ale nie na znajomych opiera się sukces polityczny* *wiem, gdybym był kumplem Tuska, to...
Ale istotniejszy jest wizerunek publiczny. A żeby go mieć, trzeba być osobą znaną, najlepiej "celebrytą".
Logo komitetu wyborczego - stan na kwiecień 2009 / Fot. www.dlaprzyszlosci.pl Tak się w wyborach nazywa produkt "no name" / Fot. opracowanie własne

Zobacz także:

Piotr Dwojacki OFFline profil autora

Autor: Piotr Dwojacki

Napisz do autora

Artykuły (50) Galerie (0) Średnia ocen (4.32)

Wiek: 45 | Miejscowość: Trójmiasto | Kraj: Polska

O mnie: Wszystko o mnie: www.dwojacki.pl

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 12

Sortuj komentarze:

Andrzej Moroz 10.06.2009 22:08

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 47

Piotrze, uważaj! Falstart to czasami zły start :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Dwojacki 09.06.2009 23:53

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 49

No to, natchniony przez dyskutantów, bogatszy o doświadczenia, w najbliższych wyborach będę startował na stanowisko prezydenta. Zachęcam do zapisywania się do społecznego komitetu poparcia mojej kandydatury! I promujcie mnie na wszystkich forach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 09.06.2009 16:42

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 40

Steniu ,

nie każdy chce nosić to "coś" koło PIÓRA i w tym pewnie problem tkwi , trzeba urodzić się PRO społecznikiem , zapaleńcem by temu się wciąż i wciąż przeciwstawiać

Panie Zdzisławie , proszę na przyszłość pomijać Pani będzie łatwiej rozmawiać :-)) Nie chciałam tego nazywać nazywać tak dosadnie , zrobił to Pan za mnie ... :)) Choć chciałabym wierzyć , że będzie to głosowanie przy urnach wyborczych po zmianie ordynacji wyborczej ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 09.06.2009 16:29

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 47

Sławo, jak nie będziemy uczestniczyć w życiu publicznym, nie będziemy rozpoznawalni i
nikt nam nie zaufa. Musimy wykazać się pracą na rzecz środowiska lokalnego, zawodowego,czy szerzej rozumianego.
Nasza praca musi ludziom - dla których pracujemy - przynosić ewidentne korzyści
w sferze gospodarczej, kultury, edukacji, itp.; praca organiczna, u podstaw, się liczy.
A komu to się chce?! Grupie zapaleńców, społeczników, którym miejscowa koteria i tak
zrobi "koło pióra".... Takim osobom trudno przebić się przez kolesiostwo, wspólnoty religijne i resentymenty regionalne. Dlatego na LW brylują wciąż ci sami... jesteśmy w stanie to zmienić, ale musimy chcieć chcieć się w ten proces włączyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 09.06.2009 15:29

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 51

Steniu,

ale na LW wciąż są Ci sami... myślę że zanim scena polityczna się nie zmieni 80 % ludzi zostanie w domu lecz dla polityków te 80 % powinno być ostrzeżeniem, bo Ci ludzie do głosowania pójdą, to tylko kwestia czasu i też dziennikarskiej pracy ... i tu nie chodzi o zmiany na zasadzie przebierańców, to musi być NOWA SIŁA dla Polski, a nie dla "koryta własnego" ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 09.06.2009 15:07

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 53

Panie Andrzeju, pisze Pan: "Byłem. Bo owo głosowanie uważam za swoją obywatelską powinność. Nie tylko za prawo. nade wszystko za patriotyczny obowiązek".

Ja też byłam; ponieważ podobnie jak Pan, swoje uczestnictwo w wyborach pojmuję.
Należy żałować, że tak niewielu Polaków - tylko około 20 % - w takich kategoriach to postrzega. Krytykujemy wszystko i wszystkich, ale angażować się ?... co to, to nie! - brzydzimy się polityką.
Przez dezinteresment życiem politycznym, miernotom daje się przyzwolenie na kształtowanie wizerunku Polski i sterowanie rozwojem społeczno - gospodarczym kraju.
Wygrali ci sami - przykra, rozczarowująca konstatacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Dwojacki 09.06.2009 13:36

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 42

Ech, znowu diabli wzięli sondę :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Moroz 09.06.2009 12:40

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 57

Panie Tomku, imię z dużej litery, przepraszam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Moroz 09.06.2009 12:37

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 50

Piotrze, a ja uważam, że Twój start należy odznaczyć jako "zamknięty temat" i wziąć się do roboty! Za rok wybory samorządowe. Masz doświadczenia ze startu w tym roku - wykorzystaj je za rok.

I jeszcze uwaga do tego, że trzeba być znanym w lokalnym środowisku. To raczej do Pana Tomasza. Piękne to, co Pan pisze, ale.... mało prawdziwe. Może być Pan nie wiem, jak znany w środowisku, może być Pan nie wiem jak szanowany przez cały powiat i okolice, ale jeśli startuje Pan z niewłaściwego komitetu wyborczego, to.... kończy się tak, jakby nie tylko Pan nie był znany, ale jeszcze dołożą to i owo i Pański autorytet trafi pospolity szlag. Polacy to bardzo dziwny naród! Prawdę Pan pisze, bo i ja dostrzegam wiele hipokryzji u Polaków. Przynajmniej w tym jesteśmy mistrzem świata. A może nawet mistrzem zaświatów! Dlatego Polacy to zawodowi narzekacze i... (uogólniam) - śmierdzące lenie! Tak. Właśnie tak. Dlaczego? Bo po pierwsze nic nie robiąc, potrafią jedynie narzekać. A po wtóre, kiedy mogą podjąć jakąś decyzję, dokonać wyboru, powiedzieć, co myślą - jak tchórze siedzą po kątach w domu i nawet nie mają odwagi ruszyć swoich czterech liter do lokalu wyborczego. Leniwe tchórze - ot, co. A wyjątki? Te kilkanaście procent? Dwadzieścia kilka? Moje zdanie jest takie: kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. A Polacy w odpowiedzialności za Polskę są baletnicą fatalną. Coś, jak stary słoń w składzie porcelany. I dlatego rozmawiając z kimkolwiek o polityce, o bezrobociu, Europie, ubóstwie czy bogactwie zawsze pytam: "a byłeś (pani, pan) na ostatnich wyborach?". I kiedy słyszę, że nie, bo coś tam - wówczas mówię: "To nie masz (pani, pan) prawa wypowiadać się na ten temat". O tych sprawach mogą mówić ci, którzy cokolwiek zrobili w tej sprawie. A lenie i obiboki mają wszystko przyjąć jak ubogi w torbę i się nie odzywać.
Za nami wybory. Nie wygrał mój kandydat ani mój komitet wyborczy. Wiedziałem, że tak będzie. Ale poszedłem na głosowanie. Może to ważne? Może nic nie ważne.... Byłem. Bo owo głosowanie uważam za swoją obywatelską powinność. Nie tylko za prawo. nade wszystko za patriotyczny obowiązek. A ze znajomości, Panie tomku, to najlepiej znać prezesa partii. jesli on wepchnie Pana na pierwszą pozycję, to nikt może Pana nie znać, a i tak niemal w stu procentach wygra Pan wybory. Proszę uwierzyć mi na słowo. Dzisiaj "właściwy" komitet wyborczy i dobry układ z "preziem" partii daje sukces. Nie żadne zaangazowanie społeczne, żadne poświęcenie, żadne działanie na rzecz lokalnej społeczności. To romantyzm. On czasami sprawdza się na wsi, ale zapewniam Pana, że głupota ludzka (czytaj polska) nie ma adresu zameldowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 09.06.2009 12:36

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 52

"No i swoją pozycję buduje się nie przez miesiąc czy dwa, ale przez lata. Droga to długa i wyboista, ale chyba warta świeczki. Nawet gdyby miała się zakończyć tylko na szczeblu lokalnym."

... a mnie do Rady Osiedla kiedyś zaproszono - tak po prostu :) , tyle że podziękowałam - nie kręcił mnie ten grunt ...

Panie Piotrze, zdaje mi się, że na gruncie polityki jak w każdym zawodzie obok pieniędzy trzeba mieć predyspozycje , choć własną pracą ludzie też się bogacą - czego i Panu życzę ... :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.