Pozycja materiału w rankingach:
W kraju politycznej oligarchii ośmieliłem się być kandydatem do Europarlamentu. Ani z PiS, ani z PO, tylko z nowiutkiej, świeżutkiej Centrolewicy, założonej specjalnie na wybory przez grono zacnych osób. Co z tego wyszło?
No, oczywiście nic nie wyszło, bo wyjść nie mogło. Jeszcze w połowie marca biadoliłem na łamach Wiadomości24.pl, że Pomorzu grozi polityczny monopol, że Platforma ma ambicje zgarnąć pełną pulę, może na spółkę z PiS. Przez prawie trzy miesiące nie zmieniłem na ten temat opinii (patrz artykuł z 5 czerwca). Nie mam żadnej satysfakcji ze spełnienia przez wyborców moich proroctw. Zobacz także:
Artykuły
(50)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.32)
Wiek: 45 | Miejscowość: Trójmiasto | Kraj: Polska
O mnie: Wszystko o mnie: www.dwojacki.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Moroz 10.06.2009 22:08
Piotrze, uważaj! Falstart to czasami zły start :)
Piotr Dwojacki 09.06.2009 23:53
No to, natchniony przez dyskutantów, bogatszy o doświadczenia, w najbliższych wyborach będę startował na stanowisko prezydenta. Zachęcam do zapisywania się do społecznego komitetu poparcia mojej kandydatury! I promujcie mnie na wszystkich forach :)
S. Korn. 09.06.2009 16:42
Steniu ,
nie każdy chce nosić to "coś" koło PIÓRA i w tym pewnie problem tkwi , trzeba urodzić się PRO społecznikiem , zapaleńcem by temu się wciąż i wciąż przeciwstawiać
Panie Zdzisławie , proszę na przyszłość pomijać Pani będzie łatwiej rozmawiać :-)) Nie chciałam tego nazywać nazywać tak dosadnie , zrobił to Pan za mnie ... :)) Choć chciałabym wierzyć , że będzie to głosowanie przy urnach wyborczych po zmianie ordynacji wyborczej ...
Stefania Najsarek 09.06.2009 16:29
Sławo, jak nie będziemy uczestniczyć w życiu publicznym, nie będziemy rozpoznawalni i
nikt nam nie zaufa. Musimy wykazać się pracą na rzecz środowiska lokalnego, zawodowego,czy szerzej rozumianego.
Nasza praca musi ludziom - dla których pracujemy - przynosić ewidentne korzyści
w sferze gospodarczej, kultury, edukacji, itp.; praca organiczna, u podstaw, się liczy.
A komu to się chce?! Grupie zapaleńców, społeczników, którym miejscowa koteria i tak
zrobi "koło pióra".... Takim osobom trudno przebić się przez kolesiostwo, wspólnoty religijne i resentymenty regionalne. Dlatego na LW brylują wciąż ci sami... jesteśmy w stanie to zmienić, ale musimy chcieć chcieć się w ten proces włączyć.
S. Korn. 09.06.2009 15:29
Steniu,
ale na LW wciąż są Ci sami... myślę że zanim scena polityczna się nie zmieni 80 % ludzi zostanie w domu lecz dla polityków te 80 % powinno być ostrzeżeniem, bo Ci ludzie do głosowania pójdą, to tylko kwestia czasu i też dziennikarskiej pracy ... i tu nie chodzi o zmiany na zasadzie przebierańców, to musi być NOWA SIŁA dla Polski, a nie dla "koryta własnego" ...
Stefania Najsarek 09.06.2009 15:07
Panie Andrzeju, pisze Pan: "Byłem. Bo owo głosowanie uważam za swoją obywatelską powinność. Nie tylko za prawo. nade wszystko za patriotyczny obowiązek".
Ja też byłam; ponieważ podobnie jak Pan, swoje uczestnictwo w wyborach pojmuję.
Należy żałować, że tak niewielu Polaków - tylko około 20 % - w takich kategoriach to postrzega. Krytykujemy wszystko i wszystkich, ale angażować się ?... co to, to nie! - brzydzimy się polityką.
Przez dezinteresment życiem politycznym, miernotom daje się przyzwolenie na kształtowanie wizerunku Polski i sterowanie rozwojem społeczno - gospodarczym kraju.
Wygrali ci sami - przykra, rozczarowująca konstatacja.
Andrzej Moroz 09.06.2009 12:40
Panie Tomku, imię z dużej litery, przepraszam!
Andrzej Moroz 09.06.2009 12:37
Piotrze, a ja uważam, że Twój start należy odznaczyć jako "zamknięty temat" i wziąć się do roboty! Za rok wybory samorządowe. Masz doświadczenia ze startu w tym roku - wykorzystaj je za rok.
I jeszcze uwaga do tego, że trzeba być znanym w lokalnym środowisku. To raczej do Pana Tomasza. Piękne to, co Pan pisze, ale.... mało prawdziwe. Może być Pan nie wiem, jak znany w środowisku, może być Pan nie wiem jak szanowany przez cały powiat i okolice, ale jeśli startuje Pan z niewłaściwego komitetu wyborczego, to.... kończy się tak, jakby nie tylko Pan nie był znany, ale jeszcze dołożą to i owo i Pański autorytet trafi pospolity szlag. Polacy to bardzo dziwny naród! Prawdę Pan pisze, bo i ja dostrzegam wiele hipokryzji u Polaków. Przynajmniej w tym jesteśmy mistrzem świata. A może nawet mistrzem zaświatów! Dlatego Polacy to zawodowi narzekacze i... (uogólniam) - śmierdzące lenie! Tak. Właśnie tak. Dlaczego? Bo po pierwsze nic nie robiąc, potrafią jedynie narzekać. A po wtóre, kiedy mogą podjąć jakąś decyzję, dokonać wyboru, powiedzieć, co myślą - jak tchórze siedzą po kątach w domu i nawet nie mają odwagi ruszyć swoich czterech liter do lokalu wyborczego. Leniwe tchórze - ot, co. A wyjątki? Te kilkanaście procent? Dwadzieścia kilka? Moje zdanie jest takie: kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. A Polacy w odpowiedzialności za Polskę są baletnicą fatalną. Coś, jak stary słoń w składzie porcelany. I dlatego rozmawiając z kimkolwiek o polityce, o bezrobociu, Europie, ubóstwie czy bogactwie zawsze pytam: "a byłeś (pani, pan) na ostatnich wyborach?". I kiedy słyszę, że nie, bo coś tam - wówczas mówię: "To nie masz (pani, pan) prawa wypowiadać się na ten temat". O tych sprawach mogą mówić ci, którzy cokolwiek zrobili w tej sprawie. A lenie i obiboki mają wszystko przyjąć jak ubogi w torbę i się nie odzywać.
Za nami wybory. Nie wygrał mój kandydat ani mój komitet wyborczy. Wiedziałem, że tak będzie. Ale poszedłem na głosowanie. Może to ważne? Może nic nie ważne.... Byłem. Bo owo głosowanie uważam za swoją obywatelską powinność. Nie tylko za prawo. nade wszystko za patriotyczny obowiązek. A ze znajomości, Panie tomku, to najlepiej znać prezesa partii. jesli on wepchnie Pana na pierwszą pozycję, to nikt może Pana nie znać, a i tak niemal w stu procentach wygra Pan wybory. Proszę uwierzyć mi na słowo. Dzisiaj "właściwy" komitet wyborczy i dobry układ z "preziem" partii daje sukces. Nie żadne zaangazowanie społeczne, żadne poświęcenie, żadne działanie na rzecz lokalnej społeczności. To romantyzm. On czasami sprawdza się na wsi, ale zapewniam Pana, że głupota ludzka (czytaj polska) nie ma adresu zameldowania.
S. Korn. 09.06.2009 12:36
"No i swoją pozycję buduje się nie przez miesiąc czy dwa, ale przez lata. Droga to długa i wyboista, ale chyba warta świeczki. Nawet gdyby miała się zakończyć tylko na szczeblu lokalnym."
... a mnie do Rady Osiedla kiedyś zaproszono - tak po prostu :) , tyle że podziękowałam - nie kręcił mnie ten grunt ...
Panie Piotrze, zdaje mi się, że na gruncie polityki jak w każdym zawodzie obok pieniędzy trzeba mieć predyspozycje , choć własną pracą ludzie też się bogacą - czego i Panu życzę ... :-)
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +283)