Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42482 miejsce

Listek górą

Brawo Michał , decyzja podjęta przez ministra Sportu o odwołaniu komisarza i odwieszeniu zarządu potwierdza obiegową opinię o tym, że PZPN jest państwem w państwie i ta swoista enklawa bezprawia nie podlega polskiej jurysdykcji.

Jeszcze  raz  gratuluję  odwieszonemu  prezesowi za  to, że  przedstawiciela  rządu Tomasza  Lipca  po  raz  kolejny  ośmieszył , zagrał  na  nosie  prezydentowi  RP, a   nas  Polaków, wystawił     na  międzynarodowe pośmiewisko.

Potwierdzeniem  mojej  tezy   słowa  wypowiedziane, na  dodatek z  „mównicy”  prezydenta  RP przez  Seppa  Blattera: „PZPN  odzyskał  pełny  autorytet  i  władzę w kraju!”, oraz  nie  dotrzymanie, przez  przedstawiciela  prezydenta  FIFA,  warunków  zawartego  kompromisu.

Przypomnę  tylko, że  według ustaleń  decyzje  zarządu  ma  nadzorować  czteroosobowa  komisja (przedstawiciele  prezydenta, premiera, FIFA  i  UEFA.), a  codzienną  pracę  związku  miał  monitorować  były  kurator  Marcin  Wojcieszak. Niestety, ten  drugi  warunek   został  oprotestowany  przez  Jerome  Champagna, który  stwierdził, że  kontrasygnata  desygnowanego  przez   ministra  Sportu, pana  Wojcieszaka na  wszystkich  decyzjach  PZPN stanowi  naruszenie  autonomii  członka  federacji  FIFA. Przedstawiciel  Blattera  w  czteroosobowej  komisji  autorytatywnie  stwierdził, że, cytuję: „Tylko  czterostronna  komisja  jest  jedynym  gwarantem  do  monitorowania  prac  PZPN”. Jestem  przekonany, że  prezydent  Kaczyński  nie  zdawał  sobie  sprawy  i  nie  spodziewał  się, iż  podejmując  rozmowy  i  dokonując  wspólnych  ustaleń, dotyczących  przestępstw  popełnionych  w  naszej  piłce z  panem  Blatterem (który    sam  ma  korupcyjne  problemy upublicznione  przez  telewizję  BBC), zostanie  tak  szybko  „okiwany”.

Podobną  naiwność  dało  się  zauważyć  w  pierwszym  publicznym  wystąpieniu przewodniczącego  komisji  prof. Michała  Kleibera, który  po  środowym  posiedzeniu  odwieszonego  zarządu  z  wielkim  zadowoleniem  oznajmił, iż  zjazd  statutowy  odbędzie  się  w  drugiej  dekadzie  kwietnia  i  jak  dobrze  pójdzie , to  nowe  wybory  odbędą  się  prawdopodobnie  w  czerwcu, albo  jeszcze  później. Bez  urazy  panie  profesorze, ale  rozśmieszył   mnie  pan  takim  stanowiskiem, bo  logicznym  następstwem  wypowiedzianych  przez  pana  słów  jest  następujący  wniosek: należy  tylko  nanieść  poprawki  do  nowego  statutu, a  wówczas  w  nowych  władzach… zasiądą  prawie  ci  sami  ludzie.

Czyżby  pan  zapomniał, że   został    powołany na  przewodniczącego  komisji, tylko  i  wyłącznie  po  to, by  „odtajnić”  dotychczasowe  działania  PZPN (upublicznić  i  wyciągnąć  wnioski  z  wyników  przeprowadzonego  audytu  i  przestępstw  karno-skarbowych), oraz  by  odwieszony  zarząd - pod  nadzorem  komisji - dokonał  „rachunku  sumienia”,   podjął  natychmiastowe  decyzje  przeciwdziałające  korupcji  i  ukarał  winnych. I  to  by  było  na  tyle, jeśli  chodzi  o zawarty  kompromis, który  moim  zdaniem  powinno  się  zastąpić  słowem  „kompromitacja”.

Przechodząc  do  spraw  piłkarskich, to  nie  sposób  pominąć  milczeniem  wywiadu  jaki  udzielił  selekcjoner  reprezentacji i  decyzji  wydziału  Ligi, dotyczącej  wycofania  się  z  rozgrywek  bydgoskiej  drużyny.

Leo  Beenhakker  bardzo  słusznie  zauważył, że  narastający  konflikt  pomiędzy  sponsorami  a  kadrowiczami  dotyczący  reklam może  mieć   - klasyczny  przykład  mieliśmy  przed  i  podczas  MŚ 2002 -  negatywny  wpływ  na  wyniki  uzyskiwane  przez   drużynę narodową. Dlatego  propozycję  selekcjonera  , by  zorganizować  spotkanie  przedstawicieli  kadrowiczów  z    sekretarzem  generalnym  światowej  organizacji  zrzeszającej  profesjonalnych  piłkarzy  Theo  van  Segeleenem  uważam  za  wspaniałą, bo  rozwiązanie  tego  problemu  jest  potrzebą  chwili  i  będzie  procentowało  przez  wiele  lat.  

Natomiast  nie  rozumiem  wypowiedzi  selekcjonera  z  której  wynika, że  zamieszanie  z  wprowadzeniem  komisarza  było  przyczyną    zaległości  finansowych  w  stosunku  do  zawodników - za  zwycięstwo  nad Belgami - z  powodu  braku  podpisu  zawieszonego  prezesa  Listkiewicza.

Panie  trenerze, czyżby  pan  zapomniał, że  spotkanie  w  Brukseli    odbyło  się  15  listopada, a  więc  czy  do  19  stycznia  nie  było  dość  czasu , by „Listek”  złożył  swój  autograf na  liście  nagród?

Również  niezrozumiałe  jest  życzenie  i  obietnica   Beenhakkera: gdybym  kadrowiczów  miał  przez  trzy    miesiące    na  zgrupowaniu, to  stworzyłbym  zespół, który  byłby  klasyfikowany  w  dziesiątce  najlepszych  drużyn  świata. Drogi  i  szacowny  Leo, życzę  panu  z  całego  serca  spełnienie  tej  obietnicy, ale  póki  co  jest  to  typowe  obiecywanie  gruszek  na  wierzbie. Przecież  nie  tylko  zagraniczni , ale  również  i  nasi  decydenci  i  trenerzy  klubowi -   którzy  zatrudniają  reprezentantów - nigdy  nie  zgodzą  się  na  tak  długą  rozłąkę  ze  swoimi  pracownikami, a  poza  tym  przepisy  FIFA  i  UEFA  regulują  te  sprawy  na  pana  niekorzyść. 

Co  zaś  się  tyczy  wycofania  z  rozgrywek  zespołu  Zawiszy, to  skandaliczna  jest  decyzja  WG, o  uwzględnieniu  w  tabeli  ligowej dotychczasowych  wyników  uzyskanych  przez  bydgoski  klub  w  rundzie  jesiennej, ponieważ  nie  uwzględnia  ona  zasady  równości  w  sporcie. Przecież  drużyny, które  w  pierwszej  rundzie  gościły  na  stadionie  Zawiszy  nie  miały  takich  samych  szans (wiadomo  własna  publiczność i - co  wykazują  wrocławskie   zatrzymania - przychylność  „świstaków”) na  zwycięstwo, jak  te  zespoły,  do  których  bydgoska  jedenastka  przyjeżdżała.  Zatem  jedynym  sprawiedliwym  wyjściem  z  zaistniałej  sytuacji  jest  decyzja  o  anulowaniu  wszystkich  wyników  uzyskanych   przez  Zawiszę  w  obecnym  sezonie.

  Jan  Tomaszewski.

PS:  Przykro  mi, ale  nie  mogę   zgodzić  się  z  moimi  internetowymi  adwersarzami, którzy  zarzucają  mi  „monotematyczność  i  totalną  krytykę”. W  futbolu  obowiązuje  zasada: nigdy  nie  jest  tak  dobrze, by  nie  mogło  być  lepiej. Dlatego  każdą  patologię  należy  natychmiast  upubliczniać, napiętnować  i  skutecznie  zwalczać. „Tuszowanie”   afer , lub  bagatelizowanie (jak  to  uczynił   były  selekcjoner,  porównując  bandycki  napad  katowickich  pseudokibiców  na  piłkarzy  GKS , do  ojcowskiego  klapsa!!!) patologicznych  zachowań  prowadzi  do  nikąd.  A  jak  taka  postawa, a właściwie  jej  brak, wpływa  na  wizerunek  polskiej  piłki  nikomu  chyba  nie  trzeba  tłumaczyć.

Dlatego  właśnie  teraz - do chwili  rozpoczęcia  zjazdu  sprawozdawczo-wyborczego - należy  mówić  o  „skopanych”  patologiach  i  problemach, by  ukarać  przestępców  którzy  doprowadzili  do  największego  skandalu  w  historii  światowego  futbolu  i  abyśmy  wspólnie  razem (rząd, dziennikarze, kibice  i  uczciwi  działacze), znaleźli  odpowiednie  systemowe  rozwiązania, które  pozwolą  nowym  władzom  wyprowadzić  naszą  piłkę  z  bagna  w  jakim  się  znalazła, bowiem  w  przeciwnym  razie  będziemy  mieli   powtórkę  z  rozrywki.  

JT

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.03.2007 18:25

Beata, ten kamien - o ktorym wspominasz - tez ma tu scisly zwiazek. Mi chodzilo o ten, ktorym chciano kamionowac pewna... pania. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.03.2007 16:09

Jak to bylo z tym kamieniem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż rzec Panie Janie T. Wydaje się, że w naszym futbolu rządzi jednak zasada: nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej. I nieodparte wrażenie jednak podpowiada, że jakoś się Pan w to wszystko ładnie wpisuje....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.