Jesień w tym roku nas rozpieszcza, nawet teraz w listopadzie, przedłużając sezon letniskowy nad morzem i spacerowy w miastach.
Jeszcze na początku października byłem nad morzem w Międzywodziu, wykorzystując piękną i ciepłą pogodę, opalając się kąpiąc. A w pierwszą niedzielę października spotkaliśmy się rodzinnie na działce, aby wspólnie uczcić zakończenie sezonu działkowych prac i "Babie lato".
Okazało się, że tamto zakończenie sezonu prac na działce, było trochę przedwczesne, bo piękna, pogodna, złota październikowa i listopadowa jesień, pozwoliła, na wykonanie jeszcze wielu robót. Po wylaniu posadzki w pomieszczeniu gospodarczym na działce, wziąłem się za wylanie zniszczonego murku przy ogrodzeniu działki od wejścia.
Z pomocą syna, zdążyliśmy jeszcze położyć kafelki w działkowej łazience, kuchni i przedpokoju. Pogoda dopisuje więc wzięliśmy się jeszcze za wylanie i wymurowanie wreszcie profesjonalnego kompostownika. Oczywiście w niedzielę nie pracujemy, poświęcając czas na kulturę (fizyczną) i spacery.
I chociaż w tym czasie odbywały się w Szczecinie: Europejski Festiwal Filmowy dokument ART, Międzynarodowe Spotkania Teatralne Okno, (międzynarodowe) Pomorskie Spotkania z Diaporamą, są to raczej imprezy dla koneserów, kameralne. Przeciętnego szczecinianina (podobnie jak nas) raczej nie skuszą, gdy możemy wybrać spacer po Jasnych Błoniach w Parku Kasprowicza.
Ponieważ w listopadową jesień najpiękniej i najcieplej jest w godzinach od 11 do 15, wychodzimy z domu o godz. 11 i wybieramy się na basen olimpijski, w którym za miesiąc (8-11 grudnia) zostaną rozegrane Mistrzostwa Europy w pływaniu na zmniejszonym do 25 m basenie. Idąc na przystanek tramwajowy, nie sposób nie zwrócić uwagi na kolorowe kwiaty, kwitnące jeszcze w przydomowych mini ogródkach (zdjęcia).
Godzina pływania na basenie i tylko parę kroków dzieli nas od Jasnych Błoni (ale najpierw trzeba się przedrzeć przez wysypującą się z Teatru Pleciuga dzieciarnię z rodzicami), a tam szok, tłok prawie jak w lecie, nie wspominając o typowych dla letniego sezonu przebierańcach (pajacykach), balonikach, koniach i kucykach, kioskach ze słodyczami i popcornem. A wszystko to pod górującym nad Jasnymi Błoniami pomnikiem Czynu Polaków (Trzema Orłami), który już dawno zasłużył sobie na miano symbolu Szczecina, a jego miniaturki na typową pamiątkę z miasta.