Facebook Google+ Twitter

Listy do J. O wiertarce

Wybacz, że dopiero dziś odpisuję, ale cały czas szukam narzędzi Agnieszki, które ona schowała, hahaha!

http://www.flickr.com/photos/arboghast/2850568070/ / Fot. źródło - flickrPrzede mną, mimo że przysiągłem jej, że ich nie ruszę, hahaha! Konkretnie to chodzi mi o wiertarkę Boscha bo poruszony Twoją smutną refleksją, że Cię zaniedbuję, Jadwigo ( Weekend kobiety zaradnej mimo woli) chciałem to naprawić… Cosa piccola…

Historia z wiertarką pozwoliła mi z całą wyrazistością zobaczyć wszystkie przywary charakteru Agnieszki, a konkretnie jej brak empatii i kobiecego ciepła. Bo trzeba Ci wiedzieć, Jadwigo, że ja cały czas szukam w kobietach empatii i kobiecego ciepła. I co, Jadwigo, znajduję…? Takie, Jadwigo, bolesne pytanie retoryczne zadałem, zaraz będę kontynuował, tylko znajdę świeżą chusteczkę jednorazową. Hahaha… Ten śmiech, Jadwigo, to żeby do reszty się nie rozkleić. Nie wiem dokładnie, jak sprawę przedstawiła Agnieszka, ale ja powiem, że do wszystkiego, czego się podejmę, wkładam moje serce gorące, taki już jestem, Jadwigo. Daję to, co najcenniejsze na dłoni, Jadwigo, ja siebie samego daję, Jadwigo…Zaraz wracam, Jadwigo, bo ja nie kamień i się wzruszyłem znowu.

Już jestem, hahaha! I tak było z tą półką. Z czystej sympatii zaproponowałem Agnieszce, że zawieszę jej półkę.Wszystko szło dobrze, ale sam nie wiem, dlaczego w pewnym momencie z całej ściany odpadł tynk, a pod spodem ukazały się czerwone cegły i jakieś poszarpane druty. Zauważyłem to dopiero po chwili, bo musiałem cały czas odpowiadać na nudne pytania Agnieszki, wykrzykiwane z kuchni, czy na pewno wiem, co robię i czy się znam, a ja nie mam podzielnej uwagi. Ona szykowała kolację dla jakiegoś łosia i bardzo jej zależało, żeby zrobić na nim dobre wrażenie, hahaha! Kabotynka, hahaha! Hahaha! W pewnym momencie dotarło do mnie, że jest jakoś dziwnie cicho, w zasadzie to tak było od momentu, gdy ujrzałem poszarpane druty, tylko że ja nie mam podzielnej uwagi, ale jak usłyszałem z kuchni natrętne pytania, co się stało z prądem, to już zrozumiałem, że nie warto kontynuować tej znajomości, bo najprawdopodobniej będzie toksyczna.

Po prostu, Jadwigo, nie lubię kobiet, które traktują cały świat roszczeniowo, postanowiłem zatem szybko się wycofać. I to byłby na pewno koniec, gdyby nie to, że Agnieszka stanęła w drzwiach z nożem do wędlin, a ja miałem moment natchnienia – czarnym markerem błyskawicznie napisałem na nieodpadniętym jeszcze kawałku tynku słowo PALIMPSEST. A potem staliśmy tak w ciszy i uśmiechaliśmy się do siebie, to znaczy ja się tylko uśmiechałem i to był moment prawdziwego duchowego porozumienia. Potem ostrożnie przestawiłem nieruchomą Agnieszkę i opuściłem mieszkanie. A kiedy za tydzień zadzwoniłem i zapytałem, czy by aby nie pożyczyła mi stówy, to powiedziała, że nie potrafi mnie zabić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Marianie!
Twoje poszukiwania w kobietach empatii i kobiecego ciepła sa całkowicie chybione, albowiem szukasz nie tam, gdzie należy.
Empatię znalazłbyś u pewnej psycholożki, którą naprzemiennie zatrudnia niejaka Drzyzga Ewa z Tefałenu, ciepła natomiast , jak świat światem należy szukać przy kominku, gdzie smolne płoną szczapy.

Niestety, rozmowy z wytłoku nie sa odpowiednim miejscem dla Ciebie, a kominka, jak rozumiem, nie posiadasz.
Oczywiście – nawet obnażenie ściany do gołego nie daje powodu, aby uważać ją za rustykalny kominek; prąd natomiast, jak wiadomo zwisa z sufitu albo siedzi [a] link dziurce[/a]
i jest szalenie bolesny, stąd też nie bardzo rozumiem pretensje Agnieszki, bo mimo woli zaoszędziłeś Jej dramatu i ostrego telepania.
Ale jako kobieta wrażliwa na gwałtowne pogorszenie warunków socjalnych, miała prawo do nerw i wymachiwania nożem. Ostatecznie miała zawisnąć na ścianie półka, a zawisły przewody w oplocie przyozdobione słowem trudnym do wypowiedzenia.
Co do reszty – paszkwilancko, niestety, traktujesz osobę, która Ci wiertarkę w dobrej wierze i przy nadziei na Twoje zdolności manualne udostępniła, albowiem kto hoduje koszatniczki, nie może nikogo nożem posiekać, choćby się nie wiem jak za demolkę należało.

Ostatecznie uratowałeś się sposobem chytrym, stosując palimpsest alkoholowy, jednakże – jak Cie znam, zamiast dobrych i lepszych sposobów, użyłeś zapewne jedynego, wypróbowanego, czyli klina.

W tym stanie rzeczy, sam rozumiesz, że Twoje zamiary na pozostanie jakimkolwiek ekspertem, z powodu permanentnego stanu wskazującego, pozostaną chciejstwem indywidualnym, którego żaden Naczelny RED nie podziela.
Twoja fota z czerwonym nosem, wiertarką i czymś niewymiarowym w dłoni jest niewykonalna. Ani cyfrówką ani lustrzanką. Idąc dalej - całkowicie nie do zaakceptowania jest taka fota.
Na tym kończę, życząc Ci opamiętania, albowiem żywot wiedziesz – nie ma co w egipska bawełnę owijać - lekkomyślny wielce.
Ps. Wiertarkę oczyść starannie z kurzu i oddaj właścicielce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.