Facebook Google+ Twitter

"Listy do M". Nie polecam

Zobaczyłem film "Listy do M." Bardzo około świąteczny. Korzystając z możliwości "bycia" dziennikarzem obywatelskim chciałbym zwrócić uwagę, na "zeuropeizowanie" oraz "upudelkowienie" oferty kinematograficznej.

 / Fot. materiały prasoweMamy oto możliwość powzdychać bożonarodzeniowo tak, jak publika filmu "To właśnie miłość" z 2003 roku w reżyserii Richarda Curtisa z udziałem Hugh Granta, Emmy Thompson.

Bez copyright, bez zastrzeżenia, że to "format" taki jak "Rodzina Bundych" dla "Kiepskich", czuję się zagubiony, niedoceniony, zlekceważony.

Dawno temu byłem świadkiem, gdy w antrakcie spektaklu w Starym Teatrze odbierano z szatni płaszcze mówiąc : 'Nie było nas tutaj 20 lat. Przyszliśmy i zostaliśmy obrażeni..." Bywam w kinie częściej, ale obraza jest tożsama. Czy jesteśmy "gumnem recepcyjnym" kulturalnej "oferty na święta"?

Film pt. tytułem "Listy do M." jest wielowątkową opowieścią uniwersalną. Fabularnie łapie za duszę sieroctwem, niespełnieniem, romantyczną nieśmiałością, powszechną "nieporadnością w uczuciach".

Znani i lubiani aktorzy oraz sprawdzony "sznyt" dają asumpt do do polecania tego "dziełka". Z przykrością nie polecam.

Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Witaj! Nie widziałam i nie zobaczę, bo nie trawię Karolaka, ale dzieki za ostrzeżenia:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram autora, widziałam ten film, nic specjalnego !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.