Facebook Google+ Twitter

Listy Iwaszkiewicza do córek – powrót do przeszłości (cz.II)

Listy to dokument chwili, lecz zarazem przekaz ponadczasowy. Nie tracą aktualności, chociaż sytuacje, które je zrodziły dawno należą do przeszłości. Każdy powrót otwiera nowe możliwości, nawet powrót do świata młodości.

Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku / Fot. Ewa Traczyk/Materiały Muzeum w Stawisku W scenach filmu Panny z Wilka (1979) w reżyserii Andrzeja Wajdy możemy spojrzeć w oblicze autora zaadaptowanego opowiadania. Jest to twarz 85-letniego Jarosława Iwaszkiewicza przed śmiercią, która nastąpiła 2 marca 1980 r., trzydzieści trzy lata temu. Twórcy tego obrazu zadedykowali swą pracę pisarzowi, unieśmiertelniając na taśmie filmowej jego postać. Nałożone na twarz bohatera spojrzenie autora opowiadania nabiera szczególnych znaczeń, zwielokrotnia odczucie kontaktu z osobistym nurtem refleksji na temat przemijania. Sugeruje obecność autobiograficznych wątków w przedstawionej historii.

Opowieść o Wiktorze Rubenie, odgrywanego w ekranizacji przez Daniela Olbrychskiego, powstała w młodości pisarza, w kwietniu roku 1932. Z Sycylii, gdzie ją ukończył, pisał do ośmioletniej Marysi, starszej córki, że przywiezie jej stamtąd dwa ocalone przed upałem iryski. Być może to wspomnienie dusznego przedwczesnego lata u stóp dymiącej Etny w śniegach przeszło przez myśl pisarza, ukazanego w odbiciu okiennym jadącego pociągu?

W listach do córek dochodzą do głosu świadectwa przemijania. Poeta wyznaje w liście do Teresy z 21 IX 1966 r.: „Ani Jarosław Iwaszkiewicz, Listy do córek, słowo wstępne Maria Iwaszkiewicz i Teresa Markowska, oprac. Anna i Radosław Romaniukowie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009. / Fot. Okładka książki się spostrzegłem, kiedy pisanie atramentem i wiecznym piórem stało się tak przestarzałe jak stalówki, wszyscy piszą teraz długopisem”. Skądinąd postęp techniczny go cieszy. Podziela radość Czesława Miłosza, który zachwycał się płytami długogrającymi – „long-playing records”, mieszczącymi obszerne nagrania dźwiękowe. Doskwiera wszak nadchodząca jesień życia: „starość to uczucie niepotrzebności, które mnie ogarnia, ale myślę, że tak nie jest”.

Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku / Fot. Ewa Traczyk/Materiały Muzeum w Stawisku Czasem spotkawszy osoby znane z młodości doznawał jak Ruben złudnego odczucia „czasu odnalezionego”. Innym razem poczucie młodości wracało pod wpływem koncertu Beethovena i Rachmaninowa: „Cóż za muzyka! Byłem uszczęśliwiony i poruszony i pół nocy nie spałem z wrażenia, jakbym miał osiemnaście lat!”. To samo wrażenie przywołuje natura: „cudowny czerwcowy zapach” dzikiego wina „przypomina młodość”. Podobnie zatem jak w jego twórczości w listach łączą się motywy przemijania ze znakami nieskończoności, trwałości.

Iwaszkiewicz dzieli się swoimi spostrzeżeniami z podróży, wskazuje, że „październik to najlepszy czas na Włochy”, że „Alpy w śniegu i słońcu są prześliczne”, że Zamość okazuje się „nieoczekiwanym kawałkiem Włoch”, a Kraków w przeciwieństwie do Warszawy „tonie w morzu muzyki”. Relacjonuje obrazy z innych krajów, jak np. wyznaje, że głęboko poruszyły go ogromne sprzeczności w Indiach: „opisy pań w wieczorowych toaletach udających się na przyjęcia pomiędzy dwoma rzędami żebraków bez rąk, bez nosa albo pomiędzy trupami ludzi”. Przypomina wydarzenia kulturalne, wywołujące w swoim czasie wielkie poruszenie, a zapisane w dziejach jako wybitne realizacje, jak szaleństwo na tle „Hamleta” z Olivierem. Daje wyraz estetycznym odczuciom: „jesteśmy przepełnieni, nasyceni, znudzeni Chopinem, ale jak pijacy nie możemy się oderwać”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.