Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4200 miejsce

Litwa. Nazwy ulic tylko po litewsku

Premier Litwy Algirdas Butkeviczius wbrew zasadom zapisanym w Europejskiej Karcie Samorządowej wyraził sprzeciw wobec dwujęzycznych tablic z nazwami ulic i miejscowości, gdzie zamieszkują Polacy. Powołuje się na konstytucję Litwy.

Premier Litwy Algirdas Butkeviczius / Fot. Wikipedia Commons Litwa podpisała i ratyfikowała Europejską Kartę Samorządową, która zapewnia mniejszościom narodowym prawo do napisów informacyjnych w swoich językach tam, gdzie tworzą zwartą społeczność. W związku z tym należąca do koalicji rządowej Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL), która reprezentuje mniejszość polską, chce legalizacji dwujęzycznych napisów w miejscowościach zamieszkanych przez Polaków.

Premier Litwy Algirdas Butkeviczius wyraził sprzeciw, twierdząc, że to sprzeczne z litewską ustawą o języku państwowym. Powołuje się na konstytucję Litwy i wzywa do jej poszanowania przez wszystkich obywateli. Oznajmił: "W mojej ocenie powinniśmy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy obywatelami litewskimi. I warunki dla wszystkich obywateli litewskich powinny być równe. Oznacza to, że nie powinno być znaków w dwóch językach, jeśli szanujemy nasze państwo, naszą konstytucję i prawo naszego kraju".

Polacy mieszkający na Litwie od dawna domagają się, by napisy informacyjne w miejscowościach, w których tworzą oni zwartą społeczność, były dwujęzyczne. Wbrew zakazom w rejonie wileńskim i solecznickim, gdzie stanowią większość, na swych prywatnych domach umieszczają tablice z nazwą ulicy w języku polskim.

Polska respektuje postanowienia Europejskiej Karty Samorządowej. Ustawa o mniejszościach narodowych daje Tablice dwujęzyczne w Polsce / Fot. Wikipedia Commons możliwość stawiania tablic z nazwami miejscowości w dwóch językach. Litwini korzystają z niej m.in. w Puńsku. Dla litewskich władz nie ma to jak widać znaczenia.

Sprzeciw ze strony władz stawia AWPL w trudnej sytuacji. Partia groziła już opuszczeniem koalicji, domagając się podpisania dokumentu przewidującego ułatwienia dla Polaków na maturze z języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych. Przewodniczący Waldemar Tomaszewski mówił wtedy, że "nie pozwoli na to, aby koalicyjni partnerzy wykorzystywali udział AWPL wyłącznie do realizacji własnych celów". Partia wówczas pozostała w koalicji.

Wynaradawianie Polaków na Litwie postępuje w ekspresowym tempie, czemu sprzyja polityka władz. Mimo deklaracji ze strony obecnego rządu Litwy, że zajmie przychylne stanowisko wobec praw mniejszości, nie są one respektowane. Sytuacja jest trudna, tym bardziej że zmianom w ustawie o mniejszościach narodowych sprzeciwia się aż 37 proc. obywateli Litwy.

Źródło: PAP.

Czytaj także: Litwa. Polskie nazwiska muszą być zapisane tylko po litewsku

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Tak sobie czytam komentarze i wybaczcie, że nasuwa się przykry wniosek: przepędzić Polaków z Litwy!
Zaraz po nim spływa analogia z RPA, w którym europejska kolonizacja rozpoczęła się z chwilą założenia Kapsztadu. Od tego czasu odnotować można lekko 14 pokoleń białych obywateli RPA, którzy są niemile widziani przez rodzimą większość obywateli czarnych.
A gdzie ci biali mają się dzisiaj udać???

Tak chętnie i pięknie rozprawiamy o Europie bez granic...

Komentarz został ukrytyrozwiń

USA jest specyficznym przypadkiem. Do dziś trwają spory, czo to naród czy nie, a książek na temat tego napisano setki. Zresztą charakter mniejszości w USA jest inny, bo tam są mniejszości napływowe. W Europie mniejszości powstały w skutek politycznych decyzji, przesiedleń, zmian granic etc. To całkiem inna sprawa.

Nie jest łatwo opuścić ziemię, którą rodzina zamieszkiwała od kilkuset lat. Powie to Panu każdy Kresowiak, a i pewnie każdy przedstawiciel jakiejkolwiek mniejszości.

Zgodzę się, że urzędnicy UE są poplątani, ale te kwestie regulowane są nie tylko przez UE. Bo np. na Ukrainie znajdziemy polskie nazewnictwo i nikomu to nie przeszkadza (pomimo wzrostu tendencji nacjonalistycznych na zachodzie kraju).

Dla mnie też są ważniejsze sprawy od nazw tablic, np. nauka języka polskiego w szkołach, ale skoro Litwa podpisała konkretne konwencje, to powinna się z nich wywiązywać. Albo przestać w nich uczestniczyć. A skoro Polacy na Litwie mają prawo do takich rozwiązań, to nie dziwię się że o nie walczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Łukaszu. To, że polskie władze podpisują to, czy tamto, to nie znaczy jeszcze, że muszę się z tym ślepo zgadzać. Swoją opinię wyraziłem. Dwujęzyczność, ale po co? Sam Pan spostrzegł, że rodzą się napięcia. Po co robić rzeczy, które tworzą "gęstą atmosferę"? To właśnie uznaję za chore. Mieszkam w Polsce i chcę czytać polskie nazwy na tablicach, jestem w Niemczech, to wystarczają mi nazwy niemieckie. Ludzie zawsze muszą coś komplikować i ulepszać a później jak zwykle wszystko o kant .... rozbić.
Gdyby Amerykanie byli tak "poplątani" jak urzędnicy UE, to tablica przed NY powinna być opisana w kilkudziesięciu językach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Europejska Karta Samorządowa jest jednym z tych dokumentów. O tym wspomniała autorka. Ale tych dokumentów jest znacznie więcej. Jak zresztą widać na zamieszczonej grafice, Polska wywiązuje się z tych umów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście chodziło mi o posła rumuńskiego parlamentu, a nie ukraińskiego.

Dodam jeszcze, że porównywanie sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce, a polskiej na Litwie, jest bezpodstawne, ze względu na liczby. Polska jest bardzo unitarnym narodowościowo państwem. Niemców w Polsce jest mniej, niż Polaków na Litwie (a nie trzeba chyba przypominać, jaka różnica jest między liczbą ludności u nas, a u naszych sąsiadów).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, kwestie dwujęzyczności konkretnych rejonów (w tym właśnie nazw miejscowości) są regulowane przez międzynarodowe pakty i rozporządzenia dotyczące mniejszości narodowych i etnicznych. Polska na pewno je podpisała, co do Litwy nie mam pewności, ale jako członkini UE raczej na pewno.

I w ten oto sposób, w okolicach Opola znajdziemy niemieckie nazewnictwo. Wszystko zależy od tego, jak duży odsetek mniejszości znajduje się w danej miejscowości. Myślę, że to całkiem słuszne rozwiązanie, że gdy dana miejscowość składa się praktycznie tylko z mniejszości narodowej, to i nazwa miejscowości jest dwujęzyczna. Tak jest na przykład w rumuńskiej Bukowinie, gdzie kilka wiosek jest złożonych praktycznie tylko z Polaków. Nikt nie robi w tym przeszkód. Oczywiście szkoda, że polski rząd nie pomaga tym ludziom, którzy kultywują tam polską kulturę i historię. Całe szczęście, jeden z posłów ukraińskiego parlamentu z pochodzenia jest Polakiem. Miałem przyjemność poznać tych ludzi w tym roku. Są obywatelami Rumunii i w pełni to akceptują. Ale państwo rumuńskie w pełni akceptuje ich pochodzenie i chęć podtrzymywania polskości.

A ziemi nie opuszczą, bo są do niej przywiązani. Tak samo jest z Polakami z Kresów, którzy wielokrotnie mieli możliwość powrotu do kraju, ale woleli zostać. Ci zaś, co zostali przesiedleni, całe życie tęsknią do tej rodzinnej ziemi.

Tak więc pisanie o niemieckich tablicach w Gdańsku czy Szczecinie nie ma żadnego utwierdzenia, gdyż tam Niemców po prostu nie ma. W ogóle liczba mniejszości niemieckiej w Polsce bardzo spadła w ostatnich latach (co chociażby widać, po liczbie ich posłów w naszym parlamencie, która spadła do jednego mandatu). A my na Litwie dostaliśmy się do parlamentu i to bez żadnych ułatwień (bo Niemcy takowe w Polsce mają). Generalnie tylko w Opolskim mniejszość niemiecka jest na tyle liczna, że uprawnia ich do podwójnego nazewnictwa.

Nie wiem czy to jest chore panie Arturze... społeczność międzynarodowa uznała to za normalne i unormowała w wielu konwencjach. Zresztą problem nie dotyczy tylko Polski. Wielu Węgrów znajduje się poza granicami swojego kraju i inne państwa (oczywiście chodzi tutaj o Słowację i Rumunię) respektują ich prawa. Wynikają z tego różne napięcia, zwłaszcza na linii Węgry-Słowacja, ale nikt nie uważa sytuacji za chorej, ani też nie twierdzi, że to rozciąganie granic państwa.

Zgodzę się tylko z tym, że nasz rząd nie robi nic, by pomóc Polakom na Kresach. Sam jestem w tę pomoc zaangażowany i wiem, że na pomoc od ministerstwa nie ma co liczyć. Przecież lepiej wydać pieniądze na emigrantów z Afryki albo na odnowę mauzoleum wietnamskiego króla. Polskie grobowce mogą niszczeć, co to panów Sikorskiego i Zdrojewskiego interesuje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Absolutnie zgadzam się z wypowiedzią p. Artura.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A nasze MSZ utrzymuje, że stosunki z Litwą mamy wzorcowe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uzupełniając poprzedni wpis, to moim zdaniem umieszczanie dwujęzycznych nazw miejscowości jest żałosne. Wyjątki mogą dotyczyć Łemków, Kaszubów czyli nacji wcielonych w granice danego Państwa i narażonych tym samym na zniknięcie z etnicznej mapy świata. Nie rozumiem jakiegoś sztucznego nadmuchiwania i rozciągania granic państw poza ich obszary terytorialne. To jest jakieś chore i budzi wiele kontrowersji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja mam mieszane uczucia. Czy aby na pewno polskie nazwy miejscowości na Litwie, to najważniejszy problem tamtejszej mniejszości? Co robi się w Polsce na rzecz wspierania tamtejszych mniejszości w sposób praktyczny? Robienie zadymy w odniesieniu do nazw miejscowości, to najprostsze z zachowań, z których prócz pogorszenia stosunków pomiędzy dwoma narodami nic nie wynika, a już na pewno nie pomaga w zachowaniu Polskości na tamtych ziemiach. Stosując analogię, to równie dobrze powinny stanąć w Polsce tablice miejscowości z napisami polsko-niemieckimi (pruskimi) na Śląsku, Mazurach, w okolicach Szczecina a nawet w Gdańsku. Wiele z polskich miast powinno być opisanych zarówno w języku polskim jak również w języku jidysz. Podnosząc krzyk zastanówmy się, czy nie próbujemy otworzyć puszki Pandory. Polakom na Litwie potrzebne są książki, publikacje, dostęp do polskich mediów, wsparcie polskich placówek dyplomatycznych, rządu i każdego obywatela zamieszkującego RP a nie bicie piany wokół tablic z nazwą miejscowości. Są Polakami, ale mieszkają w innym kraju. Chcą mieć polskie nazwy, niech przyjadą do kraju nad Wisłą. Chcą mieć jeszcze inne, niech jadą nad inną rzekę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.