Facebook Google+ Twitter

Liverpool i Chelsea w półfinale!

Dzisiejszego dnia na dwóch stadionach odbyły się rewanżowe spotkania Ligi Mistrzów. Awans zapewnili sobie gospodarze dzisiejszych spotkań, a mianowicie drużyna Rafy Bezniteza - Liverpool i Avrama Granta - Chelsea Londyn.

Wielki mecz na Anfield
Po pierwszej połowie było wszystko w normie. Po raz
kolejny na tablicy widniał remis 1:1, a sytuacji było jak na lekarstwo, żadna z drużyn nie mogła osiągnąć większej przewagi. Od początku mecz okładał się po myśli podopiecznych Arsene Wengera. Gdy kibice oczekiwali na bramkę Liverpoolu, prowadzenie objął Arsenal za sprawą Abou Diaby. W 13. minucie zawodnik "Kanonierów" uderzył piekielnie mocno w krótki róg bramki strzeżonej przez Jose Reine i Liverpool musiał odrabiać straty. Hiszpański bramkarz powinien się w tej sytuacji lepiej zachować i Rafa Benitez może mieć do niego duże pretensje.Wyrównanie nadeszło w 30. minucie. Wrzutka z rzutu rożnego i precyzyjny strzał Hyypi znalazł drogę do bramki Almunii. Stojący na linii Cesc Fabregas starał się wybijać piłkę, lecz ona odbiła się jeszcze od długiego słupka i zatrzepotała się w siatce.

Druga połowa była o wiele ciekawsza, już na początku dwukrotnie do bramki strzeżonej przez Almunie mógł trafić Crouch, najpierw sam próbował, a potem zmieniał tor lotu piłki po strzale Fabio Aurelio. W odpowiedzi w polu karnym Liverpoolu znalazł się Abou Diaby, lecz zwlekał z podaniem i w końcu trafił w boczną siatkę.

Prawdziwe emocje zaczęły się w 69. minucie, gdy prowadzenie drużynie z Liverpoolu dał Fernando Torres. Młody Hiszpan wspaniale przyjął w polu karnym długie podanie od kolegów z obrony i uderzył
z obrtoku po długim rogu, mocno i precyzyjnie. Almunia był bezradny. Duży błąd popełniła obrona Arsenalu, a w szczególności Phillipe Senderos, który był najbliżej byłego napastnika Atletico.

Kapitalne 6 minut
Po stracie bramki Arsenal odważnie zaatakował. Musiał zacząć grać, bo był w tej chwili poza piłkarską Ligą Mistrzów. Ataki "Kanonierów" przyniosły efekt w 84 minucie. Kapitalną akcję przeprowadził młody napastnik, Theo Walcott, który przebiegł około 70 metrów i minął 4 zawodników Liverpoolu, a w końcu wyłożył piłkę Adebayorowi na 10 metr. Najlepszy napastnik Arsenalu nie zmarnował takiej okazji i na tablicy widniał wynik 2:2.

Podopieczni Arsene Wengera jeszcze nie ochłonęli po zdobyciu bramki, a już przegrywali. Świetnie na skrzydle przedarł się Ryan Babel i przewrócił się w plu karnym po starciu z Kolo Toure. Sędzie podyktował bardzo wątpliwy rzut karny, a go na bramkę zamienił Steven Gerrard.

Arsenal rzucił się do ataków, lecz został skarcony w 90 minucie. Dośrodkowanie Fabregasa wybiła obrona "The Reds", do piłki dopadł po raz kolejny Babel i ruszył w kierunku bramki, próbował mu przeszkadzać młody rozgrywający Arsenalu, lecz Babel miał więcej sił i pokonał strzałem przy słupku Almunie.

Mecz na Anfield Road na pewno zadowolił każdego fana futbolu. Obie drużyny pokazały, że nie przypadkowo znalazły się w tej fazie Champions League, a Liverpool po raz kolejny awansował do fazy półfinałowej.

Zwycięstwo faworyta na Stamford Bridge
Już w 4. minucie Chelsea wyszła na prowadzenie. Dośrodkowanie z prawej strony Franka Lamparda na bramkę zamienił Michael Ballack, który precyzyjnie uderzył głową. Bramkarz Fenerbahce nawet nie drgnął. W 8. minucie blisko podwyższenia rezultatu był Joe Cole, jednak jego strzał zatrzymał się na słupku bramki gości. W 25. minucie boisko musiał opuścić Carlo Cudicini. Bramkarz Chelsea doznał kontuzji, a że również niedysponowany jest Petr Cech, to w bramce musiał stanąć Hilario, który jednak spisywał się bardzo dobrze w całym spotkaniu. Do 25. minuty Chelsea atakowała, a Fenerbahce się broniło. Po zmianie bramkarza role się odwróciły i Turcy doszli do głosu. Jednak z ich przewagi nic nie wynikło.

W 57. minucie dziwną decyzję podjął Avram Grant. Boisko opuścił Salomon Kalou, a zastąpił go Juliano Beletti. Ta zmiana pokazała, że trener "The Blues" ma zamiar dowieść korzystny rezultat do końca. Fenerbahce próbowało zmienić swoje położenie i walczyło dzielnie o awans, lecz albo strzały były niecelne, albo świetnie spisywał się Hilario. Rezerwowy bramkarz Chelsea swój kunszt pokazał w 82. minucie, gdy dwukrotnie uratował swoją drużynę. Najpierw obronił strzał z woleja napastnika z Turcji, a chwilę później potężny strzał z dystansu, który, by wylądował pod poprzeczką bramki, gdyby nie piękna parada.

Na 3 minuty przed końcem Chelsea rozwiała wszelkie wątpliwości. Akcję Essiena wykończył Lampard i stało się jasne, ze to podopieczni Avrama Granta zagrają w półfinale Ligi Mistrzów.

Mimo porażki wielkie brawa należą się drużynie Zico, która pokazała charakter i serce do gry. Po takim sukcesie Turcy na pewno nie będą żałować pieniędzy na transfery i za rok mogą powalczyć o zwycięstwo w tych elitarnych rozgrywkach.

Liverpool - Arsenal 4:2(1:1)
Chelsea - Fenerbahce 2:0(1:0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.