Facebook Google+ Twitter

Liverpool poza pucharami. Co dalej?

Sezon w Premiership dobiegł końca. Cały ten piłkarski rok obfitował w niespodziewane zwroty akcji. Walka o mistrzostwo do ostatniej kolejki i niespodzianki w pucharach. Jednak największym zaskoczeniem w tym wszystkim jest postawa The Reds.

FC Liverpool / Fot. http://www.liverpoolfc.tvWielkie emocje związane z angielska piłką w tym sezonie już opadły. Podwójna korona przypadła Chelsea, która patrząc na przebieg całego sezonu z pewnością na nią zasłużyła. Do ostatniej kolejki szanse na mistrzostwo zachowywał także Manchester, jednak nie zdołał ostatecznie wyprzedzić w tabeli The Blues. Czy możemy więc mówić o sezonie niespodzianek? Zapewne tak, jednak nie ze względu na sytuację końcową w górze tabeli, ale na to, co działo się nieco niżej. Jednym z przykładów jest spisujące się poniżej oczekiwań Portsmouth, które dotarło do finału Pucharu Anglii. Jednak największą niespodzianką jest postawa piłkarzy Liverpoolu.

W ostatnich latach liga angielska była zdominowana przez cztery klubu (Manchester, Chelsea, Arsenal, Liverpool). Do tej wielkiej czwórki raz po raz aspirowały nieco mniejsze zespoły. Działo się to głównie dzięki napływowi nowych inwestorów (przykład Manchester City). Sytuacja ta sprawiła, że dopiero 7 miejsce The Reds na koniec sezonu jest wielkim zawodem dla fanów. Od momentu przyjścia Beniteza na Anfield wyraźnie było widać tendencje do lepszej gry w europejskich pucharach. Jednak mimo „zaniedbywania” ligi, Liverpool nie musiał się nigdy martwić o miejsce dające prawo do gry w Europie. Słaba postawa całego zespołu sprawiła, że w angielskiej prasie przez cały sezon wrzało od plotek. Jedną z najczęściej przewijających się w brukowcach była informacja o odejściu Beniteza. Miał on cieszyć się zainteresowaniem ze strony władz Juventusu. Jednak zatrudnienie przez turyński zespół nowego trenera, którym nie jest Hiszpan, rozwiało wszelkie wątpliwości.

Dużo mówiono także o grze Stevena Gerrarda. Niestety, kapitał The Reds nie był w stanie doprowadzić drużyny do ostatecznego triumfu. Słabsza forma jaką prezentował przez cały sezon wyraźnie odbiła się na grze całego zespołu, zaś gra zmiennika Alberto Aquilani
też nie zadowalała fanów. Oczywiście nie możemy odmówić chęci i zaangażowania. Jednak futbolowi statystycy zdążyli odnotować spadki kilku swoich słupków. Cała linia środkowa Liverpoolu wiele straciła po odejściu Alonso do Realu Madryt. Lukę tę starają się załatać Javier Mascherano i Lucas, jednak nie zawsze drużynie wychodziło to na dobre.

Mocną stroną The Reds była niewątpliwie ofensywa. Mimo kontuzji Torresa, która wykluczyła go na długi czas z gry, sezon może on zaliczyć do udanych. Świadczy o tym 18 bramek strzelonych w mijającym już sezonie. Do udanych sezon może zaliczyć także młody N'Gog, który mimo braku doświadczenia był zawodnikiem, na którego Benitez często stawiał.

W defensywie jak zwykle kibice mogli liczyć na poświęcenie Carraghera. W parze z Martinem Škrtelem potrafili siać spustoszenie wśród napastników. Jednak mimo wszystko w obronie popełniono parę błędów, które zdecydowały o końcowym wyniku. Dość niepewna gra Kyriakosa nie przysłużyła się drużynie. Na myśli mam mecz wyjazdowy przeciwko Marsylii.

Liverpool jest drużyną, która potrzebuje zmian. Jeszcze nie wiadomo czy nastąpią one także na ławce trenerskiej, ale zapewne będzie ich sporo w samej drużynie. Mimo iż dużo mówi się o odejściu największych gwiazd, to władze The Reds zrobią wszystko, by ich zatrzymać na Anfield. Drużyna ta ma wszystkie atuty, by być w europejskiej czołówce. W tym sezonie nie zabrakło walki i oddania dla zespołu, ale zabrakło po prostu wiary. Zabrakło tej wiary, która Liverpool miał zaszczepioną w poprzednich latach wygrywając dwumecze z Barceloną i pokonując w wielkim finale AC Milan.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jako fan Liverpoolu mogę się wypowiedzieć na ten temat. Oczywiście tegoroczna postawa nie może zadowolić żadnego fana The Reds. Należy przyznać, że Gerrard z tego sezonu to nie ten sam co z sezonu 08/09, kiedy Liverpool kończył ligowe mistrzostwa zaraz za ManU, ale to jednak nadal wódź drużyny, który niestety nie zawsze może sam wygrać mecz.

Z tym, że Aquilani nie zadowalał kibiców, muszę się nie zgodzić. Przyszedł on latem przed sezonem jako zawodnik kontuzjowany. Potrzeba było dużo czasu by mógł wrócić do meczowej dyspozycji. Kiedy na koniec sezonu był już w pełni sił, często występował w pierwszej jedenastce, a jego dobre występy (występy w LE przeciwko Benfice np.) dały nadzieje kibicom, że w następnym sezonie Włoch pokaże na co go stać.

Tak, o ile Mascherano radził sobie w swojej roli bardzo dobrze, to do Lucasa można było mieć dużo pretensji, ale mimo to Benitez stawiał na niego prawie zawsze, co spotykało się często z dużym niezadowoleniem kibiców.

Czy N'Gog zaliczył udany sezon? Tu także bym polemizował. Kiedy miał szansę wykazać się i zastąpić Torresa wskutek jego kontuzji, nie pokazał niczego. Bramek strzelał bardzo mało, jeszcze ma wiele do nauki. Gdyby Torresa omijały kontuzje w tym sezonie jestem pewien, że Liverpool nie skończyłby sezonu niżej niż na 4 miejscu.

Kłopoty finansowe klubu sprawiły, że zabrakło pieniędzy na transfery. W Anglii gra się w całym sezonie bardzo dużą ilość meczy, potrzebna jest rotacja w składzie, potrzebni są wartościowi zmiennicy, których w LFC w pewnym momencie zabrakło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.