Facebook Google+ Twitter

Liverpool zmiażdżył Manchester United!

Starcie sezonu w angielskiej Premiership nie rozczarowało. Mecz był rozgrywany w szybkim tempie, a kibice na Old Trafford obejrzeli grad bramek, co w meczach na szczycie zdarza się bardzo rzadko.

 / Fot. flickr.comW 21. minucie groźną akcję przeprowadził Liverpool. Gerrard posłał piłkę do Fernando Torresa, ten ładnym zwodem oszukał Rio Ferdynanda, i gdy wydawało się, że padnie bramka w ostatniej chwili swój zespół uratował Nemanja Vidić. W 23. minucie w pole karne Liverpoolu wpadł Koreańczyk Park-Ji-Sung naprzeciw któremu stanął wychodzący z bramki Claudio Reina. Hiszpan interweniując nie zdołał wyhamować wpadając na pomocnika MU i sędzia wskazał na ‘’wapno’’. ‘’Jedenastkę’’ na bramkę pewnie zamienił Cristino Ronaldo.

W 26. minuie składną akcję przeprowadziły ‘’Czerwone Diabły’’. Cristino Ronaldo długim podaniem znalazł Wayne’a Rooney’a a ten oddał mocny strzał, który zdołał zablokować Hyypia. W 28. minucie mieliśmy już wyrównanie. Fatalny w skutkach kiks popełnił defensor gospodarzy Nemanja Vidić, który łatwo dał się ograć Torresowi, a ten nie zmarnował okazji.

Dużo szczęścia w 34. minucie meczu miał słabo spisujący się tego dnia Claudio Reina. Po mizernym strzale Ronaldo z rzutu wolnego, bramkarz gości ‘’wypluł piłkę’’ ze swoich rękawic i mało zabrakło a do piłki doszedł by Park-Ji-Sung. W 43. minucie swojego szczęścia silnym strzałem z 20 metrów spróbował Michael Carrick lecz zabrakło kilku metrów.

Pod koniec pierwszej części meczu ponownie zawrzało na trybunach ‘’teatru marzeń’’. W obrębie 16 metrów od bramki Patrice Evra sfaulował Stevena Gerrarda i mieliśmy kolejny rzut karny w tym meczu. Do piłki podszedł sam poszkodowany i po chwili Van Den Sar, po raz drugi, w tym meczu musiał wyjmować piłkę z siatki.

W obliczu niekorzystnego wyniku po przerwie zaatakowali gospodarze. Już na samym początku drugiej odsłony meczu ponownie dał znać o sobie nerwowo broniący bramkarz gości wypuszczając prostą piłkę.

Kolejne minuty meczu przynosiły gospodarzom coraz więcej szans bramkowych. Najpierw 8 minut po przerwie z rzutu wolnego uderzył Ronaldo, ale za słabo by przechytrzyć Reinę. Potem swoją szansę mieli: Tevez, któremu zamiast dośrodkowania wyszedł groźny strzał, oraz Rooney. W 63. minucie meczu zagotowało się w polu karnym Liverpoolu. Z prawej strony dośrodkował Criastiano Ronaldo, piłkę zgrał Rooney, ale Tevez nie zdołał zakończyć całej akcji strzałem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Smutne, ale zagraliśmy na tyle kiepsko, że zasłużyliśmy sobie na takie baty :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.