Facebook Google+ Twitter

ŁKS wygrał w Bytomiu

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2008-11-23 08:17

ŁKS stał się sprawcą prawdziwej ligowej sensacji. Odniósł zwycięstwo w pojedynku z faworyzowaną Polonią w Bytomu 3:2, choć przegrywał 1:2. Przed rokiem wyjazdowe zwycięstwo nad Polonią odwróciło złą kartę ŁKS. Historia lubi się powtarzać - mówi przysłowie. Czy teraz stanie się podobnie i łodzianie rozpoczną marsz w górę tabeli?

 / Fot. Paweł Łacheta, "Express Ilustrowany"Pierwsze minuty spotkania ku zaskoczeniu wszystkich należały zdecydowanie do ŁKS. W ciągu 15 minut pięć razy próbował zdobyć gola Czerkas. Dwukrotnie był bardzo bliski celu. Po raz pierwszy po uderzeniu zza pola karnego piłka o pół metra minęła słupek. Po raz drugi po centrze z rzutu rożnego główkował centymetry obok rogu bramki Polonii.

Te sytuacje zmobilizowały gospodarzy, którzy ostro wzięli się do roboty. Do trzech razy sztuka. Dwukrotnie beznadziejnie główkował Trzeciak. Za trzecim razem zrobił to niezwykle precyzyjnie. Piłka spadła na głowę Podstawka, który z pięciu metrów strzelił głową obok słupka.

To było bardzo poważne ostrzeżenie, które łodzianie niestety zlekceważyli. W efekcie stracili gola, który nie powinien paść. Po kolejnej centrze Trzeciaka i serii błędów najpierw Marciniaka, a potem stoperów, piłkę na 10 metrze dostał Podstawek. Huknął jak z armaty pod poprzeczkę. Wyparło tylko odprowadził piłkę wzrokiem, a potem wyciągał ją z siatki.

Wydawało się, że wszystko potoczy się zgodnie ze znanym scenariuszem. Łodzianie tracą gola, potem następnego i przegrywają kolejne ligowe spotkanie. Tym razem jednak stało się inaczej. Ostatnia akcja pierwszej połowy przyniosła niespodziewane wyrównanie. W pole karne z lewej strony zacentrował Biskup. Piłka w polu karnym po rykoszecie trafił do Adamskiego. Ten nie namyślając się zagrał ją piersią do nadbiegającego Vayera. Węgier pokazał, że futbolowa technika nie jest mu obca. Uderzył piłkę w górny róg bramki. Pesković nie miał szans na skuteczną interwencję.

W drugiej połowie piłkarzom obu zespołów przyszło walczyć w anormalnych warunkach. Śnieżna nawałnica skutecznie utrudniała grę. W 49. min łodzianie zdobyli się na kontrę, ale strzał Biskupa był zbyt słaby, żeby sprawić kłopot Peskoviciowi.

Odpowiedź gospodarzy była o wiele bardziej skuteczna. W 51 min do prostopadłego podania doszedł utykający Zabłocki. Sygnalizujący uraz piłkarz miał być za chwilę zmieniony. Zdobył się na ostatni wysiłek, jakże skuteczny. Zawodnik Polonii ograł niczym futbolowego uczniaka reprezentanta (!) Czarnogóry Ognjanovicia i silnym mierzonym strzałem po ziemi w długi róg pokonał Wyparłę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.