Facebook Google+ Twitter

LM: 0:0 nie będzie dla "Kanonierów" złym wynikiem

Hitem spotkań 1/4 finału Champion's League jest starcie pomiędzy Arsenalem Londyn a Liverpoolem FC. Tego samego dnia zostanie rozegrany jeszcze jeden mecz, w którym Fenerbahce Stambuł sprawdzi umiejętności piłkarzy Chelsea Londyn.

Turcy bardzo dobrze spisują się w potyczkach rozgrywanych na własnym stadionie, gdzie nie stracili ani jednego punktu w obecnej edycji LM. W ostatniej kolejce ligi tureckiej Fenerbahce wygrało 2:1 ze swoim rywalem zza miedzy Besiktasem, a dla jutrzejszego rywala Chelsea dwa gole strzelił Alex znajdujący się na czele klasyfikacji najczęściej asystującego piłkarza tych rozgrywek Champions' League. Po jego podaniach koledzy zdołali sześciokrotnie zdobyć bramki. Szczególnie dobrze wychodzi mu współpraca z Deividem, autorem czterech goli dla ekipy ze Stambułu.

Gospodarze będą musieli się natrudzić, by sforsować świetną defensywę Chelsea, która straciła zaledwie dwie bramki w LM sezonu 2007/2008, lecz będzie osłabiona brakiem Petra Cecha cierpiącego na uraz kostki.

- Naszym największym atutem jest to, że nie mamy nic do stracenia. Jeżeli przegramy, nikt nie będzie miał do nas pretensji - twierdzi turecki pomocnik Selcuk Sahin w wypowiedzi dla fenerbahce.org. Zespół kierowany przez Zico jest rewelacją Ligi Mistrzów. Przed rozpoczęciem sezonu chyba nikt nie przypuszczał, że jego drużyna zajdzie aż do ćwierćfinału.

Chelsea polegnie w Turcji? Nie byłoby to wielkim zaskoczeniem. Fenerbahce niesione żywiołowym dopingiem swoich kibiców jest zdolne do wszystkiego.

Torres + Gerrard = sukces?


- Chcemy wygrać, lecz bezbramkowy remis nie będzie dla nas niewygodnym rezultatem. Taki wynik jest zawsze gorszy dla drużyny, która jest gospodarzem rewanżu - powiedział menadżer "Kanonierów" Arsene Wenger dla arsenal.com. Jego zdaniem ekstremalnie groźnym zawodnikiem środowego rywala jest Fernando Torres, który zaliczył już cztery trafienia w obecnej edycji Champions' League, a o jedno więcej ma na koncie Steven Gerrard - kapitan "The Reds".

Szkoleniowiec Liverpoolu Rafael Benitez zdaje sobie sprawę, iż Arsenal obawia się hiszpańskiego napastnika. - Drużyna z Londynu wie, że on jest na fali i będzie sprawiał problemy obrońcom. Ma świetną mentalność, lecz musi być skupiony i pełen wiary we własne umiejętności, ponieważ w konfrontacji z najlepszymi o dobry występ będzie trudno - ocenia swojego podopiecznego jego rodak w wypowiedzi udzielonej liverpoolfc.tv.

W składzie "The Gunners" nie zobaczymy Tomasa Rosicky'ego, Bacary'ego Sagnę i oczywiście ciężko kontuzjowanego Eduardo. Na szczęście zdrowy pozostaje Cesc Fabregas wyrastający na jednego z najlepszych środkowych pomocników świata.

Oba zespoły spotkają się aż trzykrotnie w najbliższym tygodniu (dwa razy w Lidze Mistrzów i raz w Premier League). Bardzo trudno wskazać drużynę, która wyjdzie z tych batalii zwycięsko.

Środowe ćwierćfinały Ligi Mistrzów:
Fenerbahce Stambuł - Chelsea Londyn
Arsenal Londyn - Liverpool FC

Oba mecze rozpoczną się o godz. 20.45. Rewanże 8 kwietnia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.