Facebook Google+ Twitter

LM: Mission Impossible Zagłębia, dziś rewanż ze Steauą

Przed piłkarzami Zagłębia Lubin zadanie trudne. Już dziś wieczorem mistrzowie Polski zagrają rewanżowe spotkanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów ze Steauą Bukareszt. W pierwszym meczu lubinianie ulegli Rumunom 0:1, lecz bramy do raju nie zostały jeszcze zamknięte.

Przed tygodniem cała Polska czekała na pojedynek w Lubinie, który miał przynajmniej po części odpowiedzieć na pytanie, na co stać w tym roku Zagłębie w rozgrywkach europejskich. Ostatni raz polski klub grał w fazie grupowej Champions League dziesięć lat temu, a kibice dosyć już mieli corocznych blamaży nie tylko z drużynami zachodnimi, ale również do niedawna lekceważonymi zespołami ze Wschodu. Fatalną passę przerwać mieli (i nadal mają) lubinianie, jednak porażką na własnym stadionie znacznie przymknęli sobie bramy do piłkarskiego raju, jakim jest wielka Liga Mistrzów. Raju nie tylko pod względem czysto sportowym, lecz przede wszystkim finansowym, marketingowym czy promocyjnym. Podopieczni Czesława Michniewicza nie potrafili choćby przez chwilę zdominować Rumunów, co przed rewanżem na gorącym terenie w Bukareszcie nie może nastrajać nazbyt optymistycznie.

Na dodatek trener Michniewicz ma niemały ból głowy z ustawieniem taktycznym swojego zespołu. Nie wiadomo, jak przedstawiać się będzie dziś formacja pomocników "miedziowego" klubu. Tajemniczy diament w środku pola nie świecił pełnym blaskiem i już w ostatnim meczu ligowym z Wisłą Kraków Portugalczyka Rui Miguela zastąpił typowy skrzydłowy - Wojciech Łobodziński. Nie przyniosło to jednak większych efektów, gdyż lubinianie w kiepskim stylu przegrali drugie spotkanie z rzędu przed własną publicznością. Niewykluczone, że do podstawowego składu Zagłębia powróci Robert Kolendowicz, co oznaczałoby wzmożone ataki skrzydłami. Inny wariant zakłada, że mistrzowie Polski zagrają dziś aż pięcioma pomocnikami. Rozwiązanie to byłoby jednak kierowane nie tyle zamiarem zagęszczenia środka pola, co problemami kadrowymi w linii ataku. Na bolesną kontuzję łydki skarży się najlepszy napastnik drużyny w dotychczasowych pojedynkach, Andre Nunes. W słabej formie po długotrwałym leczeniu urazu jest stopniowo wprowadzany do gry Michał Chałbiński, skutecznością nie imponuje również zakupiony przed sezonem z Legii Warszawa Piotr Włodarczyk. - Musimy się zastanowić, kto będzie zdrów. W ataku do wyboru jest albo Włodarczyk, albo Chałbiński i nie wiadomo jeszcze, czy zagramy pięcioma pomocnikami z jednym wysuniętym napastnikiem, czy czterema - mówi Gazecie.pl Czesław Michniewicz.

Dodatkową mobilizacją dla lubinian może być fakt, iż droga do fazy grupowej Ligi Mistrzów nigdy nie była dla polskiego klubu tak łatwa. W przypadku wyeliminowania Steauy, Zagłębie spotka się w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej ze zwycięzcą pojedynku BATE Borysów - FH Hafnarfjordur (dla porównania, w ostatnich latach rywalami polskich klubów na tym szczeblu rozgrywek były Real Madryt, Panathinaikos Ateny i Szachtar Donieck). Bliżej awansu są gracze z Białorusi, którzy pierwszy mecz na wyjeździe wygrali 3:1. Trener Michniewicz patrzy jednak na wyniki losowania w nieco innych kategoriach. - W Lubinie przekonano się już, że z Białorusinami można przegrać. Ci, którzy mówią, że to dar od nieba, nie do końca mówią prawdę - przestrzega.

Kibice "Miedziowych" szczególne nadzieje pokładają w Macieju Iwańskim. Po fantastycznym występie w inaugurującym rozgrywki Orange Ekstraklasy spotkaniu z Widzewem Łódź, w kolejnych potyczkach lider mistrzów Polski spisywał się już słabiej. 26-letni pomocnik wierzy jednak w pokonanie Steauy. - Morale drużyny poszło w dół, ale jestem przekonany, że się nie załamiemy i w Bukareszcie będziemy walczyć. Nie stoimy jeszcze na straconej pozycji - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego".

Nie ulega wątpliwości, że piłkarze Zagłębia staną dziś przed niezwykle trudnym zadaniem. Zdecydowanym faworytem do awansu do trzeciej rundy jest Steaua, nie tylko ze względu na jednobramkową przewagę sprzed tygodnia. Poważnym atutem Rumunów będzie żywiołowy doping kibiców i trudne warunki pogodowe, do których Polacy na co dzień nie przywykli. Czesław Michniewicz wyraził przed odlotem obawy dotyczące gry w temperaturze 30 st. Celsjusza i szybkiego odwodnienia organizmów swoich podopiecznych.

Gdyby wierzyć statystykom i przedmeczowym prognozom, wyjazd "Miedziowych" do Bukaresztu określić należy dwoma słowami: Mission Impossible. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że Zagłębie stać dziś na przedłużenie walki o to, co do tej pory było nieosiągalne - awans do fazy grupowej wymarzonej Ligi Mistrzów. Wszak, jak twierdzą niektórzy, impossible is nothing...


Zmiana taktyki Zagłębia


Tak zagrali tydzień temu.....................................A tak zagrają dzisiaj:
W takim ustawieniu zagrało Zagłębie tydzień temu / Fot. Krzysiek Baraniak / Fot. W takim ustawieniu zagra dziś Zagłębie / Fot. Krzysiek Baraniak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

i do tego nic nie kosztuje;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

pomarzyć fajna rzecz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zagłębie Lubin - Steaua Bukareszt - serce: 2:0 ;] - rozum: mejbi 1:1

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zagłębie Lubin - Steaua Bukareszt 1:3

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh...Lucky_Luck - jeżeli zagłębimy się w taką retorykę to jak można w ogóle kibicować jakiejkolwiek polskiej drużynie? Kompletnie bez sensu rozumowanie... Typowy argument gdy brak argumentów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kibicuję Arce, a to jeszcze większa mafia:):):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Będzie trudno o awans, ale trzeba walczyć. Jak mówił Ś.P. Kazimierz Górski, jeżeli ktoś boi się przegrać, niech w ogóle nie wychodzi na boisko. W ostatnich latach polskie drużyny w II rundzie el. miały słabszego rywala i gdyby Zagłębie takiego miało w tym roku byłoby zdecydowanie lepiej, ponieważ przy ewentualnym awansie do III rundy el. i porażce w dwumeczu w tejże rundzie, Zagłębie grałoby w Pucharze UEFA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak można kibicować piłkarskiej mafii?

Komentarz został ukrytyrozwiń

szczerze przyznaje, że nigdy nie rozumiałem takiego podejścia do sprawy jakie prezentuje Lucky. Legii nie lubię ale jak w pucharach reprezentuje Polskę to trzymam za nich kciuki. Podobnie jak za każdy inny klub. Bo niby jakie to ma wtedy znaczenie? To tak jakby w meczu reprezentacji ściskać kciuki za piłkarzy danej drużyny i liczyć na fatalne błędy innych zawodników kadry...
Poza tym taki sposób myślenia wydaje mi się wyjątkowo mało perspektywiczny i krótkowzroczny. Bo nawet nastawiając się tylko na interes ulubionego klubu - w wypadku Lucka Legii - wypadałoby kibicować Zagłębiu. Bo ich ewentualny sukces i awans daje punkty Polsce w rankingu UEFA i może w przyszłości zdecydować o rozstawieniu naszych zespołów w losowaniach, w tym również Legii. Wiem, wiem, LEgia puchary ma na razie z głowy. Ale w rankingu uwzględnia się wyczyny z pięciu ostatnich lat, więc i Legia partykularny interes w zwycięstwie Zagłębia ma. Mylę się?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kibicujemy Zagłebiu:),jeśli Iwański się obudzi, a Chałbiński przełamie po kontuzji to będzie dobrze. Jak nie,to nawet uśmiech Michniewicza nie pomoże:):):):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.