Facebook Google+ Twitter

Łódź czeka na efekty umowy offsetowej zawartej z USA

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-09-13 07:31

Premier Jarosław Kaczyński poleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie symbolicznie odbierze pierwszy z 48 kupionych przez Polskę samolotów bojowych F-16. Tymczasem Łódź wciąż czeka na efekty umowy offsetowej, podpisanej ponad trzy lata temu.

Budowa w Łodzi fabryki komputerów Dell to - zdaniem wicemarszałka województwa Krzysztofa Makowskiego (SLD) - pośredni efekt umowy offsetowej. fot. Dziennik Łódzki – Amerykanie powoli wyślizgują się z umowy offsetowej. Dla zachowania pozorów rzucają nam ochłapy, ale nie są to te wielkie kwoty, które nam obiecywano – mówi Andrzej Biernat, poseł Platformy Obywatelskiej z Sieradza, zasiadający w Sejmowej Komisji Gospodarki. – Zobowiązali się zainwestować w Polsce 7,5 miliarda dolarów. W dużej mierze miała to być wartość przekazanych nam nowoczesnych technologii i usług doradczych. Pomoc miała trafić m.in. do Łodzi – dodaje Andrzej Biernat.

Według wstępnych zapowiedzi, dziesięcioletnia umowa, zawarta między Uniwersytetem Łódzkim a amerykańską uczelnią w Austin, miała być warta 250 mln dolarów. Obecny przy jej podpisaniu ówczesny premier Leszek Miller obiecywał, że dzięki offsetowi Łódź przestanie być postrzegana jako miasto brudnego przemysłu, a stanie się zagłębiem nowoczesnych technologii.

Co zostało z szumnych zapowiedzi dzisiaj?


Profesor Wojciech Katner, szef Polsko-Amerykańskiego Programu Offsetowego, przyznaje, że z transferu amerykańskich technologii do naszych przedsiębiorstw nic nie wyszło. – W umowie, którą podpisał polski rząd, nikt nie przewidział, że technologie, które nam obiecano są czyjąś własnością, i żeby Amerykanie mogli nam je przekazać, sami musieliby je kupić. Z umowy offsetowej nie wynika, w jaki sposób ten zakup miałby zostać sfinansowany. W rezultacie trafiło do nas bardzo niewiele technologii – mówi prof. Katner.

Mimo to, szef programu offsetowego realizację umowy ocenia... dobrze i wymienia płynące z offsetu korzyści: kilkadziesiąt umów biznesowych podpisanych między polskimi i amerykańskimi firmami oraz kilkaset firm, które skorzystały z doradztwa. Wojciech Katner podkreśla też rolę Akceleratora Technologii i Centrum Innowacji na Wydziale Zarządzania UŁ, gdzie rozwija się dziś kilkanaście niewielkich, ale nowoczesnych firm. Prof. Katner nie potrafi tego przeliczyć na pieniądze. Odpowiada, że są to korzyści niewymierne.

Krzysztof Makowski, wicemarszałek woj. łódzkiego przyznaje: – Bezpośredniej pomocy ze strony Amerykanów zawsze mogłoby być więcej. Ale korzyści pośrednie płynące z offsetu już dzisiaj są bardzo duże. Przecież wielka amerykańska firma komputerowa Dell z Austin zainwestuje w Łodzi dzięki offsetowi i naszemu Uniwersytetowi, który pokazał się w Stanach Zjednoczonych z bardzo dobrej strony.

* * * * *

Offset to program, który ma zrekompensować zakupy. Zobowiązuje się do niego państwo sprzedające broń. Najczęściej są to inwestycje w kraju kupującym. Przyjmuje się, że wartość offsetu to sto procent wartości zakupu, czasem sięga nawet 200 procent.

* * * * *

Prof. Krzysztof Michałek: Amerykanie są przekonani, że każde ich przedsięwzięcie powinniśmy przyjąć bezwarunkowo


Sławomir Sowa: Premier Kaczyński jest już w USA. Najważniejszym tematem jego rozmów ma być ewentualna lokalizacja amerykańskiej bazy antyrakiet w Polsce. Czy podczas tej wizyty może dojść do decydujących ustaleń?
Krzysztof Michałek: — Projekt tarczy antyrakietowej nie jest nowy. Warto pamiętać, że latem 2001 roku, kiedy Bush był pierwszy raz w Europie, także w Polsce, jako jedyny kraj europejski zgłosiliśmy akces do tego projektu. Dlatego premier i prezydent Kaczyńscy nie będą tworzyć nowej jakości, tylko określać warunki prawne, finansowe i logistyczne przyjęcia tarczy. Pytanie, czy tamte wstępne i jednostronne zobowiązania z okresu prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego będą przez obecnego prezydenta i rząd respektowane.

Jaki wpływ na stosunki polsko-amerykańskie może mieć nasza decyzja na "tak" lub "nie" w sprawie lokalizacji bazy?
— To trudne pytanie. Trzy lata temu amerykańska oferta wejścia do Iraku została przyjęta przez Polskę w zasadzie bezwarunkowo. W związku z tym partner amerykański nabrał przekonania, że każde ważne dla USA przedsięwzięcie powinno być przyjmowane przez Polskę bezwarunkowo. Popełniony trzy lata temu błąd trochę przesądza o sposobie widzenia Polski przez USA. Teraz, jeśli Polska będzie formułować swoje oczekiwania w związku z bazą, może to być odczytane jako zmiana polityki wobec USA, a nawet przejaw nacjonalizmu nowej ekipy. Dlatego reakcję Amerykanów trudno przewidzieć.

Pomijając sprawę bazy, jakie znaczenie może mieć ta wizyta dla naszych stosunków z USA? W oficjalnym programie nie przewidziano spotkania Jarosława Kaczyńskiego z prezydentem Bushem...
— Sądzę, że ta wizyta powinna być traktowana w kategoriach symboliki politycznej, a nie konkretnych interesów do załatwienia. Jeśli premier Kaczyński najpierw był w Brukseli, a teraz pojechał do USA, to znaczy, że chcemy pokazać, iż jesteśmy w pierwszej kolejności, dojrzałym, przewidywalnym członkiem Unii Europejskiej, a jednocześnie istotnym partnerem Ameryki. Nie odwrotnie. Po drugie, w bardzo krótkim czasie premier, a po nim prezydent jadą do USA, co nie jest przypadkiem. Jednocześnie sprawia to Amerykanom kłopot: Bush musi się spotkać ze swoim odpowiednikiem, czyli prezydentem Polski, nawet jeśli nie spotka się z premierem. Dyplomatyczna ofensywa polskich władz musi budzić u Amerykanów konfuzję. No bo skoro Bush omówi wszystkie problemy z jednym z braci Kaczyńskich, to po co jeszcze raz omawiać to z drugim?

Chce pan powiedzieć, że ta ofensywa jest nieprzemyślana?
— Oczywiście. Widać tu elementarne błędy dyplomatyczne, wynikające z nieznajomości sztuki protokolarnej, a być może także problem braku koordynacji między kancelariami prezydenta i premiera.

Czy piąta rocznica ataku na World Trade Center jest dobrym czasem na wizyty dyplomatyczne?
— Nie. Kalendarz amerykańskiego prezydenta w związku z obchodami ataku na WTC i otwarciem sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ jest dokładnie wypełniony. W tej sytuacji George Bush musi wybierać, z kim ma się spotkać. Organizowanie wizyty polskiego premiera w tak gorącym okresie jest błędem polskich organizatorów.

Jakie mogą być skutki wizyt premiera i prezydenta w USA?
— O symbolicznym wymiarze podróży już mówiłem. Jeśli jednak ich celem miałoby być omówienie spraw strategicznych, to rezultaty będą widoczne najwcześniej w grudniu. Kwestią wymagającą pilnego omówienia jest obecność wojsk polskich w Iraku. Mamy tam stacjonować do końca roku, ale warunkowo pobyt może być przedłużony na rok 2007. Powinno to zostać doprecyzowane.

(pb), Sławomir Sowa - Dziennik Łódzki
ap

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.