Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

57432 miejsce

Łódź. Czy lekarze odpowiadają za okaleczenie chorych na białaczkę bliźniąt?

Bywają takie przypadki, że lekarz się myli. Dotyczy to szczególnie chirurgów, ale nie tylko. Także anestezjologów. O dramatach w przypadku pomyłek lekarskich można pisać wiele. Nie wszystkie wychodzą na światło dzienne. Najnowszy przypadek pojawił się w szpitalu w Łodzi.

Słynny pisarz rosyjski Lew Tołstoj napisał, że dzieci mają tylko żyć, a dorośli tylko walczyć. Walka jest tym bardziej konieczna i bezcenna, gdy idzie o ratowanie życia dzieci. W szpitalu przy ul. Spornej w Łodzi, walczą o życie trzymiesięczne bliźniaki, leczone onkologicznie. Prokuratura łódzka wszczęła dochodzenie w sprawie narażenia życia i zdrowia jednego z nich. Radio RMF FM podało, że anestezjolog źle podał niemowlęciu lek i dziecko jest sparaliżowane. Lekarzowi grozi do pięciu lat więzienia. Są też podejrzenia, że były nieprawidłowości w leczeniu drugiego dziecka.

Prokuratura przesłuchała już dyrektora szpitala i jednego z lekarzy. Powołano również biegłego z zakresu medycyny, który ma określić, jakie "ewentualne błędy medyczne popełniono i jakie mogą one mieć skutki dla życia i zdrowia dziecka" - podaje wp.pl. Prokurator planuje kolejne przesłuchania pracowników szpitala.

Bliźniaki chore na białaczkę, urodzone w połowie stycznia, trafiły do szpitala przy ul. Spornej w Łodzi 23 lutego. 20 marca doszło do fatalnej pomyłki anestezjologa. Rzecznik prokuratury informuje, że z dotychczasowych ustaleń i przesłuchań wynika, że "mogło dojść do nieprawidłowego podania leku zamiast dożylnie - dokręgosłupowo".

Rodzicom, po rozmowach z dyrekcją szpitala, nie udało się dotąd ustalić, kto odpowiada za okaleczenie niemowląt. Lekarze przerzucają się winą za błędy w leczeniu, a dyrekcja nie jest w stanie jednoznacznie wskazać osoby odpowiedzialnej. Prokuratura ciągle bada sprawę.

Rodzice postanowili złożyć prywatny pozew do sądu przeciwko szpitalowi. Będą domagać się zadośćuczynienia w wysokości 180 tys. złotych, "za straty moralne i cierpienie, jakich doznał syn, któremu niewłaściwie podano lek". Natomiast dla drugiego chłopczyka, który stracił część nosa, będą chcieli uzyskać 100 tys. zł.

Zobacz także:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Piotrze. Nadal jednak z kieszeni podatnika, choć jest już podobno podstawa prawna do odszkodowań wypłacanych z kieszeni winnych lekarzy. Tylko problem w tym, kto i jak udowodni im winy. Trzymają się mocno silnym wsparciem koleżeńskiej zmowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba nie z kieszeni podatnika?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.