Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31810 miejsce

Łódź, czyli prom

W lutym br. miała się rozpocząć na łamach "Dziennika Łódzkiego" dyskusja na temat kondycji Łodzi, ale wydrukowano niewiele głosów, jakby nikogo to nie obchodziło. A może faktycznie tak jest? Prezentuję moją wypowiedź, która pozostała bez echa.

W lutym br. ukazał się w Dzienniku Łódzkim (nr 65, 19.02.2010) tekst profesora Eugeniusza Wojciechowskiego „O Łodzi krytycznie”, który miał zapoczątkować dyskusję o tym, jak można naprawić (lub raczej poprawić - jak to delikatnie ujęła redakcja DŁ) nasze miasto. Ciekaw byłem takiej dyskusji na łamach lokalnej gazety z tradycjami, ale... żadnej dyskusji nie było! Wysłałem pod wskazany adres email własny głos w tej sprawie, jednak bez żadnej reakcji (żadnego odzewu, nie zauważyłem też, żeby tekst został wydrukowany). Niestety nie widzę, żeby miało się w naszym mieście na lepsze i zaczynam wątpić, czy w ogóle da się cokolwiek poprawić. Łódź mogłaby się przemienić w prawdziwy statek, a staje się promem, który dryfuje ku mieliznom...

Urodziłem się tutaj kawał czasu temu i byłem świadkiem już niejednej dyskusji, z której niewiele wyniknęło. Zastanawiałem się więc, czy w ogóle warto zabierać głos w jakiejkolwiek dyskusji. Tym bardziej, że odważnie zapowiadana na łamach DŁ dyskusja specjalnie nie rozgorzała... Jak widać (skoro to czytacie) zwyciężyła nadzieja, że może jednak tym razem coś się ruszy. A może fakty przedstawione w tekście „O Łodzi krytycznie” profesora Eugeniusza Wojciechowskiego (nr 65, 19.02.2010) były tak przygnębiające, że postanowiłem się dołączyć? Bynajmniej nie tylko w celu odreagowania...

To naturalne, że najpierw musi paść dużo gorzkich słów i narzekań, potrzebna jest diagnoza, zanim uda się przejść do konstruktywnych działań. Do tej pory w Łodzi głównie na słowach się kończyło i nie widać było ciągu dalszego. Wiem, że generalizuję i powstało wiele wartościowych rzeczy, ale na dzisiaj bilans jest moim zdaniem ujemny. I nie chodzi tylko o to, że wciąż ubywa nam mieszkańców i w zeszłym roku spadliśmy na trzecie miejsce w Polsce pod względem populacji. Mamy generalnie bardzo „złe statystyki” - żyje się tu najkrócej, największy jest „ubytek” naturalny ludności (odwrotność przyrostu), najwięcej zgonów z powodu chorób cywilizacyjnych (wg danych GUS), więc nie jest dziwne, że mieszkańców jest coraz mniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.