Przekonał się o tym Zbigniew Żeromiński z gminy Nowosolna, który w Poligraficznej Spółdzielni Pracy w Łodzi przepracował 24 lata. Ostatnią pensję odebrał w grudniu 2000 roku. W wyegzekwowaniu 4112 zł nie pomaga nawet prawomocny wyrok sądu. W Łódzkiem przybywa osób, które nie otrzymują wynagrodzenia na czas.
Zbigniew Żeromiński w drukarni był zatrudniony na stanowisku - maszynista typograficzny. Praca mu odpowiadała, sądził, że będzie to ostatnie jego zajęcie przed emeryturą. Tak się jednak nie stało.
- Z czasem firma radziła sobie coraz gorzej, aż w 2001 roku podjęto decyzję o jej likwidacji - mówi Zbigniew Żeromiński. - Straciłem pracę, byłem zarejestrowany w urzędzie pracy, a następnie uzyskałem świadczenie przedemerytalne. Tylko wypłaty jakoś nie mogę się doczekać.
Firma była winna panu Zbigniewowi 4112 zł zaległych pensji za 5 ostatnich miesięcy pracy. Przyznał to sąd pracy, do którego wystąpił były pracownik spółdzielni. Z wyroku wynika, że firma ma wypłacić wynagrodzenie wraz z odsetkami. Obecnie wynoszą one już więcej niż pensja - blisko 4485 zł. W podobnej sytuacji jest jeszcze 28 byłych pracowników zakładu.
Autor: Alicja Zboińska
Czytaj więcej w serwisie:
Dziennik Łódzki