Facebook Google+ Twitter

Łódź: Małą Weronikę zabiła morfina

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-08-04 09:57

Lekarzom nie udało się uratować 1,5-rocznej Weroniki H. z Łodzi, która w nieznanych okolicznościach zatruła się narkotykami. Dziewczynka zmarła w czwartek wieczorem w łódzkim szpitalu im. Konopnickiej. Wciąż nie wiadomo, jak to się stało, że dziecko miało dostęp do narkotyków, ani dlaczego rodzice nie dopilnowali dziecka.

W tej kamienicy mieszkała Weronika / Fot. Dziennik ŁódzkiWeronika mieszkała w jednej z łódzkich kamienic. Rano w niedzielę pogotowie zabrało dziecko w ciężkim stanie na oddział intensywnej terapii szpitala im. Konopnickiej. Była w śpiączce, miała zaburzenia oddechu i pracy serca. Badania tomografem wykazały, że zatruła się narkotykami z grupy morfin.

Sąsiedzi są wstrząśnięci. Mówią, że mała Weronika była radosnym i bardzo żywym dzieckiem. Rodzice dziecka - Aneta H. i Sylwester M. żyją w konkubinacie i wychowują jeszcze dwoje dzieci, chłopca i dziewczynkę. Mieszkają na parterze kamienicy. Razem z dziećmi zajmują pokój z kuchnią. Tuż za rogiem mieszka babcia Anety. Kobieta, według sąsiadów, utrzymuje z emerytury całą rodzinę. Nie chce rozmawiać. Mówi tylko zza drzwi, że była w szpitalu, zanim dziewczynka umarła.

Rozmowni nie są też uczestnicy libacji. Dziewczyna, która przyjaźni się z matką zmarłej dziewczynki, ma nie więcej niż 20 lat. Sąsiadki mówią, że bywała tu najczęściej, a z nią kilkanaście innych osób z okolicy. Jak często pili? - Zdarzało się, że dzień w dzień - mówią sąsiadki. - Oboje nie pracowali. Brali jakieś pieniądze z opieki, na picie wystarczało. Ale o dzieciach nie można złego słowa powiedzieć: nakarmione i ubrane były zawsze. Nawet jak pili, to dzieci się nie włóczyły po ulicy.

Prokuratura przesłuchała rodziców Weroniki - na razie w charakterze świadków. Po przesłuchaniu zostali zwolnieni bez postawienia zarzutów. Oboje twierdzili, że nie trzymali w domu narkotyków i nie mają pojęcia, w jaki sposób dostały się one do organizmu ich córki. W organizmach pozostałej dwójki dzieci nie stwierdzono śladów narkotyków.

Policja przeszukała mieszkanie, ale nawet specjalnie tresowany pies nie wykrył śladu środków odurzających. Skąd w takim razie mógł pochodzić narkotyk, którym zatruła się Weronika?

Na podstawie próbek pokarmu ustalono, że ostatnim posiłkiem Weroniki była kaszka i mleko w proszku, którymi dziecko nakarmiła babcia. Próbki zostaną jeszcze zbadane pod kątem zawartości narkotyków w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Do tej samej placówki skierowano też próbki krwi i moczu dziecka. Być może pozwoli to na ustalenie, w jaki sposób morfina dostała się do organizmu Weroniki - w postaci tabletki, tzw. kompotu czy czystego narkotyku.

- W zakładzie medycyny sądowej zostanie wykonana sekcja zwłok. Jej celem będzie ustalenie przyczyn zgonu, stopnia zawartości środka odurzającego i sprawdzenia, czy organizm dziecka nosił cechy uzależnienia - wyjaśnia Katarzyna Klimczak, zastępca prokuratora rejonowego Łódź-Polesie.

Ale na tym się nie skończy. Prokuratura zamierza ustalić, kto podał Weronice narkotyki i jak to się stało, że rodzice nie dopilnowali dziewczynki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.