Facebook Google+ Twitter

Łódź. Ochroniarz marketu zostawił ośmiolatka bez opieki

Proszę pana, zgubiłem się - mówi chłopiec. Ogłaszają komunikat. Po kilku minutach dziecko mówi, że może mama jest w sklepie w którym pracuje i może pójdzie sprawdzić. Ochroniarz: - Dobrze. Jak znajdziesz mamę to przyjdź mi powiedzieć...

Pamiętaj, idąc na zakupy to Ty masz pilnować dziecka, a nie dziecko Ciebie. / Fot. K.Ostanówko16 marca, Łódź. Centrum handlowe Tulipan. Ośmioletni Janek, który jakiś czas temu umówił się z mamą przy wejściu do marketu Real nie wie gdzie jego rodzicielka. Rozgląda się, szuka. Po kilku minutach przypomniał sobie czego uczyli go rodzice. - Pamiętaj synku, jeśli się kiedykolwiek zgubisz idź do osoby w mundurze, takiej można zaufać - powtarzali.
Ośmiolatek podchodzi do pana w mundurze -Proszę pana nie wiem gdzie jest moja mama, miała tu czekać na mnie. Ochroniarz pyta o imię, później prowadzi go do biura obsługi klienta. Tam pani pyta o imiona jego i jego mamy oraz o to ile, chłopiec ma lat. Potem pracownica centrum ogłasza jakiś komunikat, lecz nawet dziecko nie zrozumiało jaki.
Mijają minuty, Janek mówi do ochroniarza - Może moja mama jest w sklepie, gdzie pracuje, może pójdę sprawdzić? Na to ochroniarz powiedział: - Dobrze. Jak znajdziesz mamę to przyjdź mi powiedzieć.
Janek znalazł drogę do sklepu choć, jak później powiedział: - Ta droga jakoś długa była, trochę się wystraszyłem.

W tym samym czasie...


Mama chłopca czeka na niego przy wejściu (innym niż Janek) i zaczyna się niepokoić długą nieobecnością syna. - Miał tylko zanieść gazetkę do sklepu i zaraz przyjść do mnie - myśli. Idzie do sklepu w którym pracuje. Janek był wcześniej, zostawił gazetkę i wyszedł. Rozpoczynają się poszukiwania, razem z matką na teren centrum handlowego idzie kolega z pracy. Ona wchodzi na teren marketu Real, on szuka w pasażu. Podchodzi do pracownicy ochrony i pyta o błąkającego się ośmiolatka. Usłyszał jedynie: - Nie.
Poszedł szukać dalej... Po kilku minutach Janek wchodzi do sklepu, wystraszona mama odbiera komórkę i słyszy, że zguba się znalazła.

W tym centrum handlowym Tulipan doszło do opisywanych wydarzeń. / Fot. K.OstanówkoPoprosiłem o komentarz firmę Apsys, która jest zarządcą Centrum Handlowego Tulipan. Aleksandra Wasilewska: - Zgodnie z wewnętrzną procedurą centrum Tulipan, która odnosi się do takich lub podobnych zdarzeń, obowiązkiem pracownika ochrony hipermarketu Real jest natychmiastowy kontakt z ochroną całego centrum. W żadnym wypadku, pracownik nie powinien pozwolić dziecku odejść. To właśnie ochrona centrum podejmuje odpowiednie kroki (w tym wypadku ogłoszenie przez głośniki, iż chłopiec oczekuje na mamę oraz rozpoczęcie poszukiwania). Takie działanie jest jednym z licznych obowiązków ochrony centrum. Zatem, w przypadku zgubienia przez rodzica/opiekuna dziecka należy zgłosić ten fakt do ochrony centrum. Tak samo powinno postąpić dziecko – oczywiście trudno oczekiwać od dzieci dokładnie takiego właśnie działania. Dziecko może zgłosić się do dowolnego sklepu - wszyscy pracownicy sklepów zlokalizowanych na galerii wiedzą, iż ochrona centrum takimi zdarzeniami się zajmuje. W imieniu dyrekcji centrum serdecznie przepraszam (szczególnie mamę i chłopca) za zaistniałe zamieszanie.

Tymczasem Zbigniew Kwaśniewski Miejski Rzecznik Konsumentów w Łodzi tłumaczy: - To nie ma znaczenia czy to by był ochroniarz, czy nie. Jeżeli jest taka sytuacja, jakieś zaginione dziecko to po prostu nie można dopuścić do tego żeby poszło nie wiadomo gdzie. Trzeba zawiadomić odpowiednie organy.
Podinsp. Magdalena Zielińska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi twierdzi, że dopiero po złożeniu zawiadomienia na policji można by było ustalić czy pracownik ochrony dopuścił się niedopełnienia obowiązków służbowych.
Rodzice chłopca nie chcą składać zawiadomienia. Cieszą się, że dziecko się znalazło. Mają jedynie nadzieję, że centrum handlowe wyciągnie wnioski. Może zrobią jakieś szkolenie dla ochrony? - zastanawia się na koniec mama chłopca.

Nie zawsze zguba się znajduje


Andrzej Pietrucha z fundacji ITAKA, zajmującej się poszukiwaniem zaginionych: - Obawiamy sie, ze centra handlowe nie posiadają odpowiednich procedur i nie szkolą ochroniarzy, by właściwie zachowywali sie w sytuacji zaginięcia dziecka. Apelujemy, by przedstawiciele sieci kontaktowali sie z ITAKA w celu konsultowania odpowiednich zasad. ITAKA w 2005 i 2006 roku razem z siecią Tesco prowadziła akcję plakatową. Polegała ona na pokazywaniu zdjęć zaginionych osób. Rodziny poszukujące swoich bliskich mogli bez problemu zostawiać swoje ogłoszenia z prośbą o pomoc w szukaniu.

Logo ITAKI / Fot. Oto kilka podstawowych zasad, które trzeba przestrzegać, by nie zgubić dziecka:
- Dziecko w wózku nawet na chwilę nie zostaje bez opieki (np. przed sklepem).
- Dziecko najwcześniej jak to możliwe zna nie tylko swoje imię, ale również nazwisko. Potrafi się przedstawić. Wie jak nazywają się jego rodzice (opiekunowie) i zna nazwę miejscowości w której mieszka.
- Kiedy dziecko wychodzi z domu razem z rodzicami, to rodzice (a nie odwrotnie) pilnują dziecka i dbają o to, by nic mu się nie stało.
- Dziecko nie powinno nosić koszulki ani tornistra z wydrukowanym swoim imieniem. Kiedy obcy zwróci się do niego po imieniu, dziecko pomyśli, że to ktoś znajomy, któremu można ufać.

Więcej na temat opieki nad dziećmi oraz osób zaginionych na stronie www.zaginieni.pl

Fundacja pomaga bezpłatnie, choć to kosztuje. Jeśli ktoś chce wesprzeć działania ITAKI i podarować swój 1proc. zapraszam na stronę http://1procent.zaginieni.pl, gdzie znajdą państwo więcej informacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Gratulacje dla mamusi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Usamodzielnianie się dziecka to bardzo indywidualna sprawa, natomiast nie dziwie się tej mamie że zaryzykowała, jestem przeciwnikiem trzymania się dziecka maminej kiecki aż do dorosłości, potem idą w świat takie psychiczne kaleki

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mamusia... dała się namówić prośbom syna aby poszedł zanieść gazetkę z kiosku do sklepu w którym pracuje. Sklep jest oddalony o jakieś 50 metrów, a to jest bardzo rezolutny chłopiec. Niestety w tym przypadku pomylił wejście. Mama tłumaczyła mu gdzie mają się spotkać, on poszedł do głównego wejścia. Uwierzcie mi, że mama chłopca już nie popełni takiego błędu. Powstaje jednak pytanie, kiedy należy zacząć uczyć dzieci samodzielności? Jak będą miały 10, 12, 15 lat?
Ja jestem zszokowany zachowaniem ochrony, mają wyraźne instrukcje a robią inaczej. A Święta się zbliżają i będzie dużo dzieci w sklepie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus za materiał, treść, zgroza. Po co ci faceci się szwędają po tych sklepach to ja nie wiem, co spojrze to ziewają przeciągle z nudów. a mamusia też pełna wyobraźni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oby wiecej takich artykulow... moze wtedy rodzice/opiekunowie dobitnie zrozumieja co jest w ich bezgranicznym obowiazku... a i ochrona (i nie tylko) czegos sie nauczy - glownie empatii:) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiście (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak tak ochroniarz sie nie popisał...ALE MATKA TEZ

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ochroniarz słabizna, ale szczególne gratulacje dla "opiekuńczej" matki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.