Facebook Google+ Twitter

Łódź: Tablice za 600 tys. zł reklamują prezydenta Kropiwnickiego

Sprawa tablic reklamowych, tzw. "city light posters", z łódzkiego placu Wolności ma, niestety, ciąg dalszy. Tablice nie zostały usunięte i wygląda na to, że nie zostaną. Zmieniły się jedynie plakaty umieszczone w gablotach.

Tablice reklamowe na placu Wolności. / Fot. Marek P. JurkiewiczKilka tygodni temu Urząd Miasta Łodzi za 600 tys. zł zakupił 50 tablic reklamowych. Wszystkie upchnięto w jednym miejscu - na stosunkowo niewielkim placu Wolności, gdzie ustawione są wzdłuż krawężnika, niemal jedna przy drugiej, na całej długości chodnika, zasłaniając przechodniom widok na drugą stronę placu. Magistrat nie uzyskał zgody na montaż tablic od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, pomimo iż miał taki obowiązek, bo plac nie tylko zawiera obiekty zabytkowe, ale nawet wpisany jest do rejestru zabytków jako całość. Po artykułach w prasie i interwencji wojewódzkiego konserwatora, obiecano citylighty przestawić w inne miejsce. Obietnicy jednak nie dotrzymano i wygląda na to, że postawione z naruszeniem prawa tablice postoją co najmniej do jesieni.

Zakup tablic poparli radni, przekonani o tym, że zostaną one "rozsiane" w wielu miejscach Łodzi i będą służyły reklamowaniu wydarzeń kulturalnych i promocji miasta. Okazuje się, że rzeczywiście służą promocji, ale jedynie naszych władz, a w szczególności jednego człowieka - prezydenta miasta Jerzego Kropiwnickiego.

Jedna z tablic reklamowych na placu Wolności. / Fot. Marek P. JurkiewiczPoczątkowo na placu reklamowany był Fotofestiwal 2009 oraz spektakl w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w gablotach pojawiły się plakaty zachęcające do udziału w wyborach oraz przypominające o pięcioleciu Łodzi w Unii Europejskiej. Żeby nie było wątpliwości, kto nas do Unii wprowadził, na plakatach umieszczono zdjęcia prezydenta Kropiwnickiego. Na niektórych posterach towarzyszy mu kandydat do europarlamentu (ostatecznie wybrany na ponowną kadencję), Jacek Saryusz-Wolski, na jednym jest również zdjęcie posłanki, a od niedawna eurodeputowanej, Joanny Skrzydlewskiej (oboje kandydowali z listy Platformy Obywatelskiej) oraz innego, nowego europosła - Janusza Wojciechowskiego (z listy PiS). Jak widać, reklama na koszt łodzian okazała się skuteczna. Może to właśnie dzięki zdjęciu z Kropiwnickim odnieśli wyborczy sukces - tak jak przed 20 laty 99 kandydatów, którzy dostali się do senatu na zdjęcie z Lechem Wałęsą?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pisałem już w poprzednim artykule, co to za firma: Budotechnika spółka z o.o. z Pilchowic koło Gliwic.

Tak swoją drogą, to nie są nawet "city lighty", bo nie są podświetlane - pomimo że aż tak drogie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

50 tablic za 600 tyś zł. Matematyka nie jest moją mocną stroną, ale wychodzi 12 tyś za jedną. Specem od konstrukcji złożonych z kawałka blachy, kawałka pleksi i kilku śrubek też nie jestem, ale wygląda na to że jakaś firma miała dość zyskowny kontrakcik z UMŁ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może w przyszłości te city light'y przydadzą się jak pan Kropiwnicki zrobi replay swojego wernisażu z podróży do Ziemi Świętej hehe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niooooo.... Grunt to wiedzieć jak się zareklamować i zaprezentować od jak najlepszej strony. I fajnie też jest, jeśli koszt reklamy nie pochodzi z kieszeni reklamodawcy. Już słyszę wyjaśnienia urzędników:-To nie reklama. To informacja o działaniach Urzędu Miasta. Obym się myliła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.