Facebook Google+ Twitter

Łódź - wielki przegrany Euro 2012

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-04-21 08:07

Drugie pod względem wielkości miasto w Polsce nie weźmie udziału w organizacji Euro 2012. Na otarcie łez zostają łodzianom mistrzostwa Europy siatkarek i koszykarzy, dla których przy al. Unii powstaje wielofunkcyjna hala sportowa.

Cała Polska mówi o jednym: piłkarskich mistrzostwach Europy, które w 2012 roku zorganizujemy wspólnie z Ukrainą. We Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie, Gdańsku trwa fiesta. Cieszą się też "rezerwowi", czyli Chorzów i Kraków, bo mają szansę na choć kawałek Euro-tortu. A w Łodzi? Tylko lamenty. Bo Euro 2012 ominie nas szerokim kołem.

Pytanie brzmi: dlaczego?

Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. / Fot. Łukasz Kacprzak/Express IlustrowanyŻaden z miejskich urzędników, którym zadawałam to pytanie, nie uderzył się w pierś i nie przyznał: zaniedbałem, nie dopilnowałem, moja wina. A winni tej porażki, by nie powiedzieć kompromitacji, są urzędnicy. Od Jerzego Kropiwnickiego, prezydenta miasta, poczynając, przez Mieczysława Nowickiego, szefa wydziału sportu, na szeregowych urzędnikach magistratu kończąc.

Dlaczego? To proste - bo mało komu zależało na tych mistrzostwach. Prawie nikt nie potrafił dostrzec w nich ogromnej szansy na promocję miasta w całej Europie, na miliony euro, jakie kibice zostawiliby w Łodzi, na nowe hotele, drogi, dworce kolejowe, lotnisko z prawdziwego zdarzenia. Prawie nikt nie dostrzegł szansy, a jeśli dostrzegł, to nie uwierzył, że to coś więcej niż tylko teoretyczna szansa. W efekcie wniosek aplikacyjny o prawo organizowania meczów Euro 2012 wypełniony został na kolanie. Byle odbębnić, mieć z głowy i zameldować prezydentowi, że polecenie wykonane. Efekt widzimy.

Na ostatnią chwilę

Polskich gospodarzy mistrzostw wybierano przed dwoma laty. Pamiętam doskonale konferencję prasową Jerzego Kropiwnickiego, kiedy z triumfem ogłaszał, że Łódź wystartuje w tym wyścigu. Niedowiarków prezydent przekonywał, jak na ekonomistę przystało: - Jeszcze żadne miasto nie przegrało na organizacji takiej imprezy, a korzyści ekonomiczne są ogromne.

Dodał jeszcze, że co prawda nie mamy hoteli, dróg ani stadionu, ale o atutach Łodzi decyduje m.in. położenie przy skrzyżowaniu przyszłych autostrad. Kropiwnicki podkreślał, że czasu na wypełnienie szczegółowego wniosku jest niewiele, bo ledwie dwa tygodnie. Ale natychmiast, w swoim autorytarnym stylu dodał, że jego urzędnicy mają zabrać się do pracy natychmiast. Czyli rozeznać się, co możemy zaoferować uczestnikom i gościom Euro oraz lobbować za naszą kandydaturą w Warszawie.

Na tej samej konferencji usłyszeliśmy też o Komitecie Honorowym Miasta - kandydata Euro 2012. Znaleźli się w nim m.in. redaktorzy naczelni wszystkich mediów lokalnych, znani piłkarze: Zbigniew Boniek, Józef Młynarczyk, Marek Dziuba, Jan Tomaszewski, Leszek Jezierski oraz prezesi ŁKS i Widzewa. Dopiero teraz okazuje się, że ów komitet był raczej wirtualny, bo Władysław Puchalski, prezes Widzewa, był na jakimś spotkaniu raptem raz. Z kolei Zbigniew Boniek w ogóle nie miał pojęcia, że w jakimkolwiek komitecie zasiada. Nie wiedział o tym również ówczesny redaktor naczelny "Dziennika Łódzkiego".

W czasie kiedy urzędnicy wypełniali wniosek do Polskiego Związku Piłki Nożnej i UEFA, w magistracie już głośno się mówiło, że europejski stadion stanie przy al. Unii. Wskazano na ten obiekt, bo jest blisko dworca kolejowego, lotniska, dojazdu do autostrad. Nijak to się ma teraz do wypowiedzi Jerzego Kropiwnickiego, który winą za to, że przegraliśmy Euro, obarczył... kibiców ŁKS i Widzewa. Twierdzi, że "dzięki nim" nie udało się ustalić wspólnego stanowiska o lokalizacji miejskiego stadionu!

Antyaplikacja

Szum wokół kandydatury Łodzi ucichł, kiedy okazało się, że we wstępnej selekcji zajęliśmy dziesiąte miejsce. Przegraliśmy nawet z Sosnowcem i Bydgoszczą, a wyprzedziliśmy Opole i Rzeszów.

I to już była kompromitacja, choć wtedy trudno było usłyszeć od urzędników, dlaczego tak się stało. Niełatwo było i teraz. Urzędnicy z Łodzi do winy się nie poczuwają. Tak jak choćby Mieczysław Nowicki, który zdumionym dziennikarzom oznajmił, że to komisja PZPN, oceniająca wnioski polskich miast, powinna mieć kaca, bo odrzuciła tak dobrą ofertę. Tylko pozazdrościć dobrego samopoczucia.

Jerzy Kropiwnicki, jak wiadomo, zrzucił winę na kibiców. Najbardziej zdystansowany do całej sprawy i obiektywny był wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski. Twierdzi, że decyzja PZPN miała charakter uznaniowy, ale przyznał, że mieliśmy słabe strony. Choćby brak przyzwoitego hotelu, czyli o standardzie co najmniej czterogwiazdkowym.

A jak było naprawdę?

Rąbka tajemnicy uchylił prezes PZPN Michał Listkiewicz podczas warszawskiej konferencji prasowej po powrocie z Cardiff. Otwarcie przyznał, że Łódź nie miała większych szans, bo nie ma odpowiednich połączeń drogowych z resztą kraju ani dobrego stadionu. Zaprezentowała też najsłabszą wśród kandydatów bazę hotelową.

Pracownicy sztabu Euro 2012, którzy w PZPN weryfikowali wnioski miast, ubiegających się o organizację meczów, pamiętają nas z jak najgorszej strony. Polegliśmy w tej rywalizacji, bo nie dość, że nie mieliśmy hotelu czterogwiazdkowego, to jeszcze te o niższym standardzie były zbyt "wiekowe".

Przeważyła jednak kwestia stadionu. Nie dość, że go nie było, to jeszcze nie wiadomo było, czy będzie. A jeśli tak, to w jakim miejscu i kiedy zapadną jakiekolwiek decyzje w tej sprawie.

Lotnisko wówczas nie istniało, ba, chyba samemu prezydentowi Kropiwnickiemu nie śniło się jeszcze, że boeingi rzeczywiście będą u nas lądować. Ale prawda jest taka, że zabrakło w naszej aplikacji najważniejszego: konkretów i wiążących decyzji.

Zwycięzcy dali gwarancję

Ani Gdańsk, ani Warszawa, ani Wrocław, ani Poznań stadionu zgodnego z wymogami UEFA nie miały w 2005 roku. Mało tego - nie mają ich do dziś! Nie mają także odpowiednich dróg, bazy hotelowej, linii kolejowych. Podobnie jak Łódź.

Przejazd przez Wrocław to katorga, poruszanie się po Poznaniu też wymaga nie lada wytrwałości. Ale te miasta wygrały, bo ich prezydenci w swoich wnioskach dali gwarancję, że zdążą zapóźnienia cywilizacyjne nadrobić. Pokazali konkrety, jak choćby Poznań, który zamierza wybudować 41 hoteli. I od dłuższego czasu inwestuje miejskie pieniądze w modernizację stadionu Lecha.

Nie były to mgliste obietnice, wizje rozwoju, jak w przypadku Łodzi, tylko wiążące decyzje poparte gwarancjami samorządów lokalnych. Sam Listkiewicz przyznał, że organizację Euro zawdzięczamy determinacji strony ukraińskiej i samorządom lokalnym.

Co teraz?

Łódź jest wielkim przegranym, ale urzędnicy próbują nam mydlić oczy komunałami w stylu "nie wszystko stracone", "Łódź musi poszukać swojej szansy". Prezydent Kropiwnicki zapowiedział naradę urzędników, którzy mają zdecydować, w jaki sposób Łódź włączy się w organizację mistrzostw. Wiceprezydent Hanna Zdanowska zapowiedziała, że możemy skorzystać na potknięciu innego miasta, wyznaczonego do zorganizowania mistrzowskich spotkań. Nie jest też wykluczone, że UEFA zwiększy liczbę drużyn walczących w EURO 2012 z 16 do 24. Wtedy Łódź byłaby potrzebna.

Nadziei nie traci też Włodzimierz Tomaszewski. Argumentuje, że budują się u nas hotele, mamy lotnisko, miasto postawi też nowoczesny stadion. W magistracie można usłyszeć coś o bazach treningowych dla uczestników mistrzostw, ale gdzie je w Łodzi stworzyć? Nie widzę takiego miejsca, bo baza musi mieć boiska treningowe, zaplecze odnowy biologicznej i hotel. Ten ostatni może być w pewnym oddaleniu, ale nie w centrum miasta. Dlatego łódzki Hilton odpada w przedbiegach.

Przy całym szacunku dla władz Łodzi, trzeba zdecydowanie powiedzieć, że te deklaracje można teraz między bajki włożyć. Euro 2012 przegraliśmy, i to jest fakt. Na otarcie łez zostają nam mistrzostwa Europy siatkarek i koszykarzy, dla których przy al. Unii powstaje wielofunkcyjna hala sportowa. Tyle że obie te imprezy razem wzięte rangą nie sięgają Euro 2012 do pięt.
Monika Pawlak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.