
Patryk Urycki przyszedł z mamą na powtórną wizytę.
- Infekcje wirusowe dziesiątkują łodzian - mówi dr Krystyna Żmudzińska, pediatra z przychodni przy ul. Piotrkowskiej 113. - Przyjmujemy po 150 pacjentów dziennie. Wszyscy mają wysoką temperaturę, nawet do 40 stopni, kaszel i wymioty, a czasami również bóle brzucha i katar.
- Mamy bardzo dużo wezwań po godzinie 19, gdy przychodnie są zamknięte - dodaje Norbert Rzadkowski, dyspozytor pogotowia. - Pacjenci z powodu wysokiej gorączki są bardzo osłabieni i często mówią od rzeczy.
W prywatnym pogotowiu prawie wszystkie wezwania to zgłoszenia od osób z infekcjami wirusowymi. Codziennie jest ich więcej. - Chorują całe rodziny - twierdzi Jacek Drozd, właściciel placówki. - Wszystkich leczymy objawowo, bo organizm sam musi walczyć z wirusami. Dopiero gdy zaczynają się powikłania, np. stan zapalny oskrzeli, podajemy antybiotyk.
(lb)
-
Express Ilustrowany