- Ich właściciel nie posiadał pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków na wywiezienie ich za granicę. Sporządziliśmy protokół zatrzymania i obrazy trafiły do naszego depozytu - mówi komisarz celny Bogusław Kędzia, koordynator ds. lotniska Izby Celnej w Łodzi. - Później okazało się, że to falsyfikaty.

Wśród skonfiskowanych dzieł były m.in. "Wiosna" oraz "Chrystus i Samarytanka" Jacka Malczewskiego, "Portret podwójny Marii i Włodzimierza Nawrockich" Stanisława Ignacego Witkiewicza oraz akwarela "Modlący się starzec" Juliana Fałata.
50-latek pochodzący z Kalisza, na stałe mieszkający w Kanadzie, twierdził, że obrazy kupił na giełdzie internetowej. Płacił za nie od 300 do 1300 zł. Mężczyzna po złożeniu wyjaśnień odleciał do Londynu, a obrazy trafiły do wojewódzkiego konserwatora zabytków.
- Oryginały dzieł Witkacego czy Malczewskiego są warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. To są falsyfikaty. Od pierwowzorów różnią się jednak tylko detalami. Mają świetnie podrobione pieczęcie z epoki, naklejki świadczące, że obraz był na wystawie, a nawet z numerem katalogowym - mówi Katarzyna Spanialska, inspektor ds. zabytków ruchomych Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Więcej na temat skonfiskowanych obrazów będzie wiadomo, gdy zostaną zbadane przez ekspertów z Muzeum Sztuki w Łodzi. Wytropieniem fałszerzy zajęła się policja. 50-latkowi, który chciał je wywieźć, grozi grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do 2 lat.
PT