Podobne błędy w odpowiedziach zgubiły gimnazjalistów w trzech szkołach: w powiecie radomszczańskim, tomaszowskim i w Łodzi. Uczniowie dostaną jednak jeszcze jedną szansę - egzamin zostanie dla nich powtórzony 5 i 6 czerwca.

Publiczne Gimnazjum w Dobryszycach (powiat radomszczański) to jedna z trzech szkół w Łódzkiem, gdzie członkowie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej udowodnili uczniom, że ich prace były niesamodzielne. Ośmioro zdających w tej szkole miało takie same błędy w testach. Elżbieta Majewska, dyrektor szkoły, była w szoku, gdy otrzymała w tej sprawie informację z OKE. – Dowiedziałam się, że uczniowie podali wynik bez obliczeń. Wychodzi więc na to, że przekazali sobie go w jakiś sposób – mówi dyrektor Majewska, która była przewodniczącą komisji egzaminacyjnej. – Co dziwniejsze, wszystkie zakwestionowane prace należały do dobrych uczniów, którzy z całą pewnością sami poradziliby sobie na egzaminie. Dzieci doskonale wiedziały, co grozi za ściąganie, mówiliśmy im o tym wiele razy.
O tym, że w Dobryszycach uczniowie podczas egzaminu ściągali, opowiedział nam ojciec jednego z uczniów. – Ściągi nie przyszły z zewnątrz, to dzieci szeptały między sobą odpowiedzi – mówił ojciec. Przedstawiciele łódzkiej OKE znaleźli też ściągnięte prace w dwóch innych szkołach, w Łodzi i powiecie tomaszowskim. Nie chcą jednak ujawniać, które to gimnazja. – Co innego, jeżeli dyrektor mówi o swojej szkole publicznie, ale my nie możemy stwarzać niedobrej atmosfery – mówi Jolanta Skibicka, p.o. dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi. – Powiem tylko, że unieważniliśmy egzamin 64 uczniom w całym województwie, ponieważ mieli oni identycznie błędnie, wręcz fotograficznie rozwiązane zadanie. Oczywiście chodzi o błędne rozwiązania, bo w wypadku zadania dobrze rozwiązanego trudniej udowodnić ściąganie.
Oficjalne wyniki egzaminu gimnazjalnego, do którego przystąpiło w tym roku 50 tys. uczniów z województwa łódzkiego, znane będą 14 czerwca. Jeśli poprawkowicze nie otrzymają oficjalnych wyników do tego czasu, w szkołach średnich będą mogli złożyć specjalne zaświadczenia stwierdzające, że zdawali egzamin, a wyniki doniosą później. OKE o sprawie powiadomiła już samorządy, które są organami prowadzącymi szkoły, a także kuratorium oświaty. To one zdecydują, jakie konsekwencje poniosą dyrektorzy i zespoły nadzorujące egzamin.
– Do dziś nie dotarło do mnie jeszcze pismo z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, więc trudno mi powiedzieć, jakie konsekwencje wyciągniemy. Wszystko zależeć będzie od tego, czy komisja postawi konkretne zarzuty, czy tylko stwierdzi fakt ściągania - mówi Andrzej Krych, dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty w Piotrkowie Trybunalskim.
Justyna Drzazga
CZYTAJ TAKŻE:—
Był przeciek przed testem gimnazjalnym. Egzamin zostanie powtórzony?—
Gimnazjaliści: mieliśmy pytania przed egzaminem—
Przeciek gimnazjalny: CKE się zastanawia, wątpliwości pozostały...
PT