Pozycja materiału w rankingach:
Piotrkowska 17 w sobotę zamieniła się w filię Uniwersytetu Łódzkiego. Przed remontowanym w wakacje klubem Jazzga na murku rozsiadło się 8 studentów historii. Twierdzą, że straż miejska nie ma zwyczaju tu zaglądać. I rzeczywiście - w podwórku mieszczą się wyłącznie firmy, więc nocne, weekendowe libacje nikomu nie przeszkadzają. Zamiast pubu historycy wolą bramę, bo nie lubią przepłacać.
Piotrkowską 17 lubi też Anna Kostrzycka, absolwentka socjologii. Pisała pracę magisterską o kulturze klubowej, ale sama woli bramę. W łódzkich lokalach nie odpowiada jej muzyka, dlatego organizuje własną. Koledzy przyjeżdżają golfem i puszczają płyty z samochodowego radia. Ostatnio częściej w podwórku między al. Kościuszki a Wólczańską, nieopodal dawnej siedziby pubu Stereokrogs. Anna prosi o niepodawanie dokładnego adresu. Nie ze strachu przed mandatem. Obawia się, że jej ulubioną "miejscówkę" znajdą inne grupy. Jak wspomina, szczególnie "klimatycznie" było przed występem Rolling Stonsów w Polsce, gdy w podwórku zawisł billboard promujący koncert. - Wtedy piliśmy pod okiem samego Micka Jaggera - podkreśla Anna.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Michał Tyrpa 23.08.2007 21:20
+
Tak powstaje nowa, świecka tradycja. I nie bójmy się słów prawdy Mariusza Wójcika. Prawda nie zaszkodzi tej sprawie i temu miejscu. Już prędzej (obok służb porządku) wszechogarniająca i pożerająca wszystko, co napotka na swej drodze...komercjalizacja.
Bartosz Senderek 23.08.2007 19:46
No to zrobili reklamę, pewnie teraz na Piotrkowską 17 patrole będą wpadały co godzinę :)
Łukasz Zawadzki 20.08.2007 09:40
"braming" dobre :) w Warszawie są "przystankersi" :)
Ale problem jest taki że młodzież nie ma gdzie się podziać. Ja w raz z moim kumplami siedzimy często na tzw. "Wigwamach" to drewniane drabinki w kształcie trójkątów ... Życia jak w Madrycie :)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6666)