Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174518 miejsce

Łodzianka sprowadziła premiera na ziemię

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-09-28 09:21

Łodzianka Joanna Jankowska dyskutowała z premierem Jarosławem Kaczyńskim u zbiegu ul. Piotrkowskiej i Tymińskiego

Łodzianka Joanna Jankowska dyskutowała z premierem Jarosławem Kaczyńskim u zbiegu ul. Piotrkowskiej i Tymińskiego. / Fot. Dziennik ŁódzkiJak to możliwe, że przez tyle czasu nic się nie działo, a teraz, gdy przyjechał pan premier, to nagle wszystko ruszyło? Nagle wszyscy wzięli się na Piotrkowskiej do pracy! - niemal krzyczała do goszczącego wczoraj w Łodzi Jarosława Kaczyńskiego - i nie mniej zaskoczonego prezydenta miasta Jerzego Kropiwnickiego - 38-letnia właścicielka restauracji.

- Remont trwa od trzech miesięcy i niewiele co się działo. A ja na tym tracę. Nikt się nie pyta, jak mi spadają obroty, ile osób musiałam zwolnić! - wyrzucała z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego poirytowana kobieta. Jej wypowiedź puentowały gromkie brawa uczestników spotkania u zbiegu ul. Piotrkowskiej i Tymińskiego.

A wydawało się, że nic nie zakłóci sielskiej atmosfery, przygotowanego z dużą starannością spotkania premiera Jarosława Kaczyńskiego z dziennikarzami na trasie budowy Łódzkiego Tramwaju Regionalnego. Premier stał na środku ulicy Piotrkowskiej, na tle specjalnie sprowadzonej na tę okazję równiarki. Na pobliskim placu Katedralnym, tuż przed wizytą dostojnego gościa, uruchomiono zraszacze (wyłączone zaraz po odjeździe gości). Robotnicy pospiesznie rozwijali rulonu murawy.

Czteroletnia Ala Szewczyk aż podskoczyła z wrażenia, kiedy z rządowej limuzyny wyłoniła się pierwsza twarz rządu. Zwłaszcza że ojciec przypomniał córce: - To jest jeden z tych dwóch, którzy w bajce ukradli księżyc.

Dla wielu bajkowo zrobiło się też, gdy prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki z dumą opowiadał o osiągnięciach "drugiego miasta w kraju", chwalił się technologiami XXI wieku, jakie przyciąga. Śmiało pokazywał plansze z nowoczesnym tramwajem, który ma śmigać po Piotrkowskiej. Również Jarosław Kaczyński potwierdził, iż w Łodzi wspaniale się dzieje i on sam z zadowoleniem patrzy na rozwój łódzkich firm. Odpowiedział również na szereg, znanych już z wielu innych konferencji rządowych, pytań. Jednak ostatniego pytania - bynajmniej nie od dziennikarza - nie spodziewał się. Łodzianka Joanna Janowska po prostu nie wytrzymała. Zwracając się do premiera, właścicielka restauracji - na wysokości której odbywała się ceremonia - zasypała oficjeli gradem zarzutów i pretensji.

- Jak to się dzieje, że dopiero w dniu wizyty premiera ruszyła robota...? Przez ten ślamazarny remont musiałam zwolnić już osiem osób - wołała. - Obroty mojej restauracji spadły o 70 procent - wyliczała. - Remont powinien być robiony etapami - krzyczała - a nie rozkopać środek i pas obok. To jest skandal! Robotnicy zdejmują kaski przed godziną 14 i po robocie! - płynął potok oskarżeń.

W miarę spokojnie zareagował prezydent Kropiwnicki, przypominając, że gdy się robi remont w domu, też bierze się pod uwagę komplikacje. Tymczasem przebiega on zgodnie z harmonogramem.

Premier zaproponował porywczej kobiecie wizytę w... Warszawie - rządzonej przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz (PO!), dopiero jest bałagan i wszystko totalnie rozkopane.

Pani Joanna postanowiła skorzystać z zaproszenia, by porównać oba bałagany, ale długo po polemice z władzami nie mogła ochłonąć. "Ocuciła" ją dopiero emerytka, narzekając, że przez nią nie zdążyła zapytać premiera, czy aby naprawdę chroni życie poczęte.

- Dzisiaj odprawiam kolejnego kucharza - już spokojniejszym tonem tłumaczyła u siebie w restauracji. - Ta shoarma z kurczaków, która opieka się na sztycy, jeszcze trzy miesiące temu schodziła w ciągu jednego dnia, a teraz przez cały tydzień. Jak nie przyspieszą z tym remontem i nie zaczną go robić z głową, będę musiała zwinąć interes - żaliła się.

Wczoraj w porze obiadowej - mimo "wydarzenia" po sąsiedzku - rzeczywiście restauracja świeciła pustkami.
Zobacz także:
S8 blisko Bełchatowa?
Łodzianka nakrzyczała na premiera
Premier chce, by S8 biegła koło Łodzi

- O kurczę, zgapiłam się - zreflektowała się w pewnej chwili restauratorka. - Przecież, odwzajemniając się za zaproszenie do Warszawy, mogłam tę całą świtę do siebie zgarnąć! Ale to dla nich zapewne zbyt niskie progi... - machnęła ręką z rezygnacją pani Joanna.
M.K.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.