Facebook Google+ Twitter

Łodzianka umarła, bo nie zajął się nią należycie żaden szpital

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-12-04 10:33

- Jeszcze wczoraj rozmawiałem z mamą, trzymałem ją za rękę. Nie mogę uwierzyć, że dziś jej już z nami nie ma - mówi Marcin, syn pani Bogumiły. Łodzianka umarła wczoraj rano w szpitalu im. Jonschera, po tym jak od kilkunastu dni kolejni lekarze odsyłali ją od szpitala do szpitala. Jak to możliwe?

 / Fot. Piotr Kamionka "Polska"- W piątek Bogusia poszła do swojego lekarza do przychodni. Źle się poczuła, spuchły jej nogi - relacjonuje jej mąż. - Lekarz zbadał żonę i wypisał skierowanie do szpitala. Następnego dnia pojechaliśmy do szpitala na Milionową, z nadzieją, że ktoś nam pomoże. Siedzieliśmy w izbie przyjęć chyba ze cztery godziny, w tym czasie lekarze zajmowali się jakimś bezdomnym człowiekiem. Dopiero potem zbadali moją żonę, dali jakieś tabletki na odwodnienie i wysłali do domu.

Syn pani Bogumiły dodaje, że już wtedy bardzo się niepokoili, bo lekarze nie zatrzymali łodzianki w szpitalu. - Mama czuła się z dnia na dzień coraz gorzej - mówi pan Marcin. W poniedziałek pojechała do szpitala im. Kopernika. Tam przez dwa dni była na konsultacjach u nefrologa i endokrynologa i dostała skierowanie do szpitala. Ale żaden lekarz nie powiedział, że jej stan jest ciężki - denerwuje się syn pani Bogumiły. - Efekt był taki, że mama wróciła ze szpitala we wtorek około godz. 18. Chwilę potem tato wezwał pogotowie, bo zemdlała.

Pacjentkę zawieziono do szpitala przy ul. Milionowej z objawami zaburzenia krążenia.

- Kilka godzin czekała w izbie przyjęć, aż przewiozą ją na oddział kardiologiczny - opowiada jej syn. - W środę rano dostaliśmy informację ze szpitala, że mama nie żyje. Lekarze powiedzieli, że przyczyną śmierci był zator. Do tej pory nie możemy się z tego wszystkiego otrząsnąć. Jak to możliwe, że lekarze odsyłali mamę jeden do drugiego, podczas gdy potrzebna była natychmiastowa pomoc? - pyta zdruzgotany młody mężczyzna.

Czytaj dalej na stronie polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

straszna sytuacja, ale wiem, że możliwa w naszym kraju, niejednokrotnie moi bliscy, na pomoc czekali w izbie przyjęć po parę godzin, tyle samo na ważne wyniki badań, potrzebne do diagnozy, to co się dzieje w Polsce, przechodzi ludzkie pojęcie; co do artykułu nie podoba mi się stwierdzenie "łodzianka", jakoś mi zgrzyta...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.