Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13205 miejsce

Łodzianki wykorzystane we śnie?

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2008-12-05 08:43

Ktoś czyha na młode, atrakcyjne łodzianki! W ostatnich tygodniach w tajemniczych okolicznościach brutalnie zgwałcono kilka kobiet. Policja przypuszcza, że za każdym razem scenariusz był taki sam: wciągnięto je do samochodu, wywieziono do lasu i wykorzystano seksualnie. Czy tak było naprawdę?

W Łodzi w tajemniczych okolicznościach zgwałcono kilka kobiet. / Fot. Łukasz Kasprzak/Express IlustrowanySzukanie odpowiedzi jest trudne, bo ofiary niczego nie pamiętają. Wiele wskazuje na to, że oprawcy podali im silny środek obezwładniający zwany pigułką gwałtu, drag club lub śpiochem.

- To wyjątkowo groźny narkotyk. Dosypany do napoju nie zmienia jego smaku. Zaczyna działać już po 15 minutach. Ofiara traci wówczas świadomość, staje się senna, obojętna i posłuszna poleceniom drugiej osoby - mówi Anna Mroczek, dyrektor regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi, która na terenie Łodzi i województwa koordynuje akcję "Pilnuj drinka".


Dramat zgierzanki


Dwudziestokilkuletnia mieszkanka Zgierza, kochająca żona, matka dwójki małych dzieci, wczesnym popołudniem wybrała się autobusem na zakupy do Manufaktury. Wychodząc z domu zabrała kilkaset złotych i dokumenty. W Łodzi na przystanku MPK na ul. Krakowskiej (przy ul. Biegunowej), miała się przesiąść do następnego autobusu, jadącego już bezpośrednio do centrum handlowego. Nie zdążyła. Na przystanku zatrzymał się volkswagen golf, w którym siedziało dwóch mężczyzn. Jeden był rudy. Choć kobieta się broniła, siłą została wciągnięta do auta. Niestety, nikt z przechodniów nie pośpieszył jej z pomocą. Dalszego ciągu wydarzeń można się już tylko domyślać, gdyż ofiara twierdzi, że straciła pamięć. Prawdopodobnie została wywieziona do lasu w okolicach Zgierza. Tam sprawcy rozpalili ognisko i zaczęli się do niej dobierać. Gdy zaspokoili żądze, przypalili kobiecie uda rozżarzonym patykiem. Nie wiadomo, jak udało się jej wyrwać z rąk sadystów. Zauważono ją na ul. Smardzewickiej w Zgierzu, gdy zatrzymywała przejeżdżające auta. Była w fatalnym stanie psychicznym i fizycznym. Trafiła do szpitala. Nie zgodziła się jednak na badania i następnego dnia wypisała się na własną prośbę. Mówiła, że się boi, bo oprawcy znają jej adres. Niedawno zgierzanka trafiła do szpitala ponownie. Jest załamana nerwowo, prześladują ją koszmary i potrzebuje pomocy lekarza psychiatry. Kobieta tak bardzo się boi o bezpieczeństwo swoje i dzieci, że nie chce współpracować z policją w wykryciu sprawców przestępstw.

Na leśnej polanie


W sidła gwałcicieli wpadła również studentka, która do dyskoteki w Manufakturze wybrała się z koleżanką z uczelni. Dziewczyny przez kilka godzin doskonale się bawiły w męskim towarzystwie. Nie żałowały sobie drinków. Gdy w końcu zdecydowały się wrócić do domu taksówką, były już nieźle wstawione.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.