Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20269 miejsce

Logan - Żegnaj Wolverine

Logan jest ostatnią częścią trylogii o Wolverinie. Nie tylko rekompensuje rozczarowanie po poprzednich częściach, ale oferuje jeszcze więcej. Zrywa z wieloma schematami kina superbohaterskiego i podąża własną drogą.

 / Fot. Movies RoomIstnieje wielu ikonicznych superbohaterów. W adaptacjach filmowych, niemal każdy z nich odgrywany był przez wielu aktorów – w kinie mogliśmy obejrzeć już 6 różnych Batmanów, 3 Supermanów, czy też 3 Spider-Manów, ale zawsze pozostawał tylko jeden Wolverine. Hugh Jackman wcielił się w postać Rosomaka już 10 razy wciągu 17 lat. Obecnie do kin wszedł Logan, film będący wielkim, poruszającym pożegnaniem z tą kreacją.

Akcja rozgrywa się w niedalekiej, dystopijnej przyszłości. Mutanci niemalże całkowicie wyginęli, a niedobitki muszą ukrywać się przed polującą na nich organizacją wojskową. Wśród ocalałych są Logan i jego mentor Charles Xavier, obaj już starzy, chorowici, uzależnieni od leków. Już dawno pogodzili się ze swoją beznadziejną sytuacją, do czasu aż nie pojawiła się tajemnicza dziewczynka Laura, obdarzona tymi samymi zdolnościami co Wolverine.

Logan pod kilkoma względami przypomina komiks Powrót Mrocznego Rycerza, albo Staruszek Logan (który zresztą stanowił inspirację dla twórców) – tym razem obserwujemy legendarnego superbohatera jako człowieka starego, zgorzkniałego, zmęczonego życiem, po wielu traumatycznych przeżyciach, który po długich latach nieobecności wraca do swojej działalności. Żyje w trudnych czasach, w których już nie ma miejsca dla superbohaterów. Film czerpie mnóstwo inspiracji z westernów – zarówno jeśli chodzi o lokacje, charakterologie niektórych postaci oraz sam motyw przewodni. Logan jest wyjątkowo poważnym i mrocznym podejściem do kina superbohaterskiego. Nie jest to „powierzchowny” mrok rodem z ostatnich filmów Zacka Snydera. Porusza wiele poważnych tematów – problem przemijania, odkupienia, czy upadku ludzkości. Na szczęście zawiera też pewną nutkę optymizmu, opowiada o nadziei i zachowaniu człowieczeństwa w trudnych czasach. Film nie jest pompatyczny, posiada zaskakująco sporo niewymuszonego humoru, który skutecznie rozluźnia atmosferę między dramatycznymi scenami.

Twórcy filmu dokonują tutaj czegoś niezwykłego – biorą na warsztat bohaterów doskonale znanych z długiego cyklu X-Men i ukazują ich z dużo bardziej ludzkiej strony. Stąd zresztą wziął się pomysł na tytuł – to nie jest film o Wolverinie, tylko o zmęczonym życiem, upadłym człowieku noszącym niegdyś ten pseudonim. Podobnie jest z Charlesem Xavierem – postać ukazywana dotychczas pomnikowo, jako mędrzec, mentor, tutaj jest zgryźliwym starcem cierpiącym na Alzhaimera. Jednym z motywów tego filmu jest rodzina, a konkretniej relacje mentor-uczeń i ojciec-syn/córka, zarówno między Charlsem Xavierem i Loganem, jak i Loganem i Laurą. Bohaterowie, ich rozterki i relacje nie były by tak przekonywujące, gdyby nie obsada, która jest rewelacyjna, Patrick Stewart i Hugh Jackman stworzyli swoje najlepsze kreacje Profesora X i Wolverinea, a młoda Dafne Keen wcale im nie ustępuje. Naprawdę wierzymy w te postacie, ich emocje, kibicujemy im.
Logan jest pierwszym filmem z cyklu Wolverine/X-Men z kategorią wiekową R (czyli powyżej 16 roku życia). Pozwoliło to w końcu na oddanie ducha komiksów z Wolverinem. Kiedy Logan i Laura wykorzystują swoje szpony, wpadają w morderczy szał, to dokonują prawdziwej masakry na swoich wrogach. W przeciwieństwie do poprzednich części, twórcy niczego tutaj nie cenzurują – krew leje się strumieniami, a głowy i kończyny fruwają w powietrzu. Również dialogi stały się bardziej „dla dorosłych”, bohaterowie klną najmocniej jak się da i ile popadnie (nawet w wersji z polskim dubbingiem). Większa ilość przemocy i przekleństw doskonale pasuje do mrocznych realiów, oraz postaci upadłych i zgorzkniałych bohaterów.
Film jest zdecydowanie bardziej kameralny. Mało tu schematów typowych dla kina supebohaterskiego – żadnego demolowania miast, wielkich eksplozji, gościnnych występów innych superbohaterów, inwazji obcych, czy ratowania świata (nie ma nawet cameo Stana Lee i sceny po napisach). Mamy do czynienia z małą historią w której najważniejsi są bohaterowie i ich rozterki. Narracja jest surowa (w porównaniu do innych adaptacji komiksów) – wiele kwestii związanych ze światem filmu, albo z przeszłością bohaterów pozostaje w sferze wyobraźni widzów. Wiele musimy dopowiedzieć sobie sami z dialogów, pojedynczych scen, albo krótkich wzmianek. Niewiele w tym filmie ekspozycji, żadnych retrospekcji, co czyni obraz bardziej tajemniczym i intrygującym. Sceny akcji są rzadsze, skromniejsze, ale o dziwo bardziej emocjonujące niż w poprzednich częściach, czy u konkurencji. Twórcom udało się stworzyć coś, czego brakowało od dawna w filmach Marvela i DC – autentyczne poczucie zagrożenia. Bohaterowie chociaż posiadają supermoce mają wiele ograniczeń, niedoskonałości, często cierpią i popełniają błędy.

Od strony technicznej jest skromnie i lepiej niż przyzwoicie. Kadry bardzo dobrze oddają wszechobecny brud, zniszczenie, oraz atmosferę bezkresnych, pustkowi. Sceny akcji od strony choreografii i montażu prezentują się chyba najlepiej w całym cyklu – nie mamy aktorów z komputerowo nałożonym tłem, zbyt mocno trzęsącej się kamery, czy licznych cięć montażowych. Muzyka jest dużo bardziej subtelna, nie wpada w ucho, ale dopełnia klimat.
Logan jest bardzo dobrym filmem, ale niestety nie wolnym od wad. Zawiera pojedyncze sceny, albo wątki, które mocno odstają od reszty, wybijają z rytmu. Wspomniałem wcześniej, że wiele wątków trzeba samemu dopowiedzieć, ale niestety zdarzają się dosłownie pojedyncze sceny będące tylko wielką ekspozycją. Są też pewne umowne rozwiązania fabularne – niektóre zwroty akcji są dosyć naciągane, albo wynikają z dziwnych zbiegów okoliczności. Są też pewne rażące dziury fabularne, bohaterowie w paru momentach zachowuję się nielogicznie. Sami antagoniści nie powalają – Pierce początkowo prezentuje się dobrze, ale później schodzi na dalszy plan i ustępuje miejsca bardziej nijakim złoczyńcom. Większość z tych wad jest typowa dla produkcji Marvela (zarówno w wydaniu Disneya, jak i Fox), jeżeli zdążyliście się już do nich przyzwyczaić, to nie powinny szczególnie przeszkadzać.

Jest to znakomite pożegnanie z Wolverinem w wykonaniu Hugh Jackmana (i jednocześnie z Profesorem X w wykonaniu Patricka Stewarta). Film idealnie rozwija, podsumowuje postacie znane z cyklu i jednocześnie oddaje ich komiksowego ducha. Polecam każdemu, fani komiksów i widzowie znużeni szablonowym podejściem do kina superbohaterskiego będą zachwyceni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.