Facebook Google+ Twitter

Lora Szafran: Muzyka jest treścią mojego życia

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-10-17 08:49

Na swojej ostatniej płycie Cohenowską ascezę zastąpiła wyrafinowanymi aranżacjami o niemal bigbandowym rozmachu. Ale ma też na swoim koncie płytę z muzyką Chopina, która rewelacyjnie sprzedawała się w Japonii.

Nasz znakomita wokalistka jazzowa Lora Szafran opowiada o roli muzyki w swoim życiu, wspomina gwiazdy, dla których ta pasja okazała się niszcząca, i zachęca wszystkich do udziału w społecznej kampanii MUSIC FOR LIFE aby pomóc chorym dzieciom.

Gdzie się rodzi muzyka?
- Moja muzyka rodzi się w mojej duszy. Ale myślę, że tak naprawdę to kwestia indywidualna każdego człowieka. Jedni powiedzą, że rodzi się w głowie, inni, że w sercu, a jeszcze inni, że gdzieś w górze, że jest to iskra Boża, która na nas spływa.

Na wywiad z Tobą czekałam ponad dwa miesiące. Ciężko Cię złapać... Ciągle w biegu, ciągle w pracy...
- To prawda. Przyczyną jest nagranie nowej płyty „Sekrety życia według Leonarda Cohena”. Mieliśmy sporo koncertów w związku z jej promocją. Ostatni w Olsztynie na Festiwalu Piosenki Inteligentnej Bez Lipy. Później, jako wykładowca pojawiłam się w Krakowie na międzynarodowych warsztatach Summer Jazz Academy. W sierpniu koncertowałam na Białorusi, w pięknym zamku w Grodnie.

Ostatnie Twoje dziecko to właśnie płyta „Sekrety życia według Leonarda Cohena”?
- Jestem z niej bardzo zadowolona. Do jej wydania namówił mnie mój przyjaciel i manager Tomasz Koperwas, ponieważ ja sama miałam bardzo dużo obiekcji. Dotykanie w Polsce takich świętości jak Cohen jest różnie odbierane. Cieszę się jednak, że ją wydałam. Płyta sprzedaje się rewelacyjnie, zbiera pochlebne opinie. W Empiku była przez kilka tygodni na pierwszych miejscach sprzedaży.

„Sekrety życia....” to chyba coś więcej niż zwykły zbiór coverów?

- Oryginalne piosenki zostały całkowicie przetworzone przez wrażliwość moją oraz współpracujących ze mną muzyków, zwłaszcza znakomitego młodego aranżera Miłosza Wośko. Cohenowską ascezę zastąpiliśmy wyrafinowanymi, złożonymi aranżacjami o niemal symfonicznym rozmachu.

Ostatnia płyta na pewno nie jest jazzowa...
- To prawda, ale za to na pewno bardzo szczera. Wierna oryginałom, ale zarazem ukazująca te piosenki w zupełnie nowym świetle. Słuchając tej płyty można być w lekkim szoku - męskie teksty, męskie myśli, a tu kobieta wchodzi w twórczość Leonarda Cohena.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.