Facebook Google+ Twitter

Los niepełnosprawnych, czyli pełzanie po mieszkanie

To zadziwiające, że w cywilizowanym kraju o pomocy dla niepełnosprawnych decydują punkty. Bezduszność czy wręcz urzędnicza głupota, skazuje, i tak już bardzo pokrzywdzonych przez los, na życie urągające ich godności.

Są historie niepojęte. Są ludzkie dramaty, z których drwią urzędnicy ustanawiający nienormalne przepisy. Przepisy, które w swoim absurdzie, ocierając się o groteskę, odbierają najbardziej potrzebującym nadzieję na normalność właśnie. Poruszające się na wózkach inwalidzkich małżeństwo państwa Żmudów z Wrocławia, które od 10 lat walczy o pomoc i godność, walkę tę niestety przegrywa.

Żyjąc w pełzaniu


Niepełnosprawne małżeństwo nie chce wiele - pragną tylko otrzymania mieszkania na parterze. Obecnie państwo Żmudowie mieszkają na pierwszym piętrze jednej z wrocławskich kamienic, co stanowi dla nich problem w kwestii poruszania się i normalnego funkcjonowania. W starej kamienicy nie ma windy i, chcąc nie chcąc, skazani są na pomoc innych, często przypadkowych osób. Niejednokrotnie w znoszeniu i wnoszeniu wózków (20 kilogramów każdy) pomagała im babcia, ale jej podeszły wiek na taką pomoc już nie pozwala. Małżonkowie skazani są więc dosłownie na pełzanie po krętych, wąskich schodach, z góry na dół i z dołu do góry.
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/ Darek Delmanowicz

Pełzając po punkty


Mieszkania socjalne przyznawane są przez Wydział Lokali Mieszkaniowych i Użytkowych Urzędu Miejskiego Wrocławia. Starający się o lokum socjalne muszą wypełnić specjalną ankietę, na podstawie której naliczane są punkty. To właśnie liczba zdobytych punktów decyduje o przyznaniu mieszkania socjalnego. Ostateczną decyzję podejmuję komisja weryfikacyjna, która sprawdza dokumenty. Maksymalnie rzeczonych punktów można otrzymać 69, i tak na przykład lokatorzy z mieszkań przegęszczonych otrzymują 10 punktów, tyle samo za wieloletnie zamieszkanie w granicach Wrocławia, dodatkowo także dostaną 6 punktów za pięcioletni staż małżeński lub za wychowywanie dzieci w wieku szkolnym, gdzie występuję przegęszczenie pomieszczenia poniżej pięciu metrów kwadratowych (czyli przypada na nie za wiele osób).

Państwo Żmudowie zebrali zaledwie kilkanaście punktów. Za pierwszy stopień niepełnosprawności dostali ich sześć. Natomiast uchwała rady miejskiej z 2005 roku o przyznawaniu punktacji, nie bierze pod uwagę sytuacji osób niepełnosprawnych, mieszkających na wyższych piętrach. Urzędnicy zamiast pomóc małżeństwu Żmudów, jeszcze odjęli im punkty, bo ci zadłużyli mieszkanie na 10 tys. zł. Zadłużenie to powstało ze względu na niemożność podjęcia przez nich stałej pracy, bo ta wymagałaby cyklicznego opuszczania mieszkania, a nie zawsze mogliby liczyć w tym na czyjąś pomoc.

Pełzanie w beznadziei


Mateusz Żmuda jednak nie poddał się i w zeszłym roku znalazł pracę przez internet, dzięki niej otrzymał kredyt i spłacił zadłużenie. To niestety także nie zwiększyło szans na parterowe mieszkanie socjalne, bo ich dochody przekroczyły o 10 złotych limit uprawniający do takiego lokalu. Mogą natomiast starać się o mieszkanie do remontu. Pytanie tylko, jak mają je wyremontować? Ich losem trzy lata temu zainteresował się poseł PO Sławomir Piechota, także niepełnosprawny, który wystosował list do wiceprezydenta Wrocławia Adama Grehla. W liście tym zawarł prośbę o podjęcie wszelkich możliwych działań w celu wyjścia z tej dramatycznej sytuacji. Niestety, Ewelina i Mateusz Żmudowie, od trzech lat nie doczekali się żadnej reakcji. Dalej więc skazani są na uwłaczające ich godności, życie w pełzaniu.

Ta poruszająca historia, nakazuje mi śledzenie losów niepełnosprawnego małżeństwa. Mam nadzieję, że w końcu otrzymają oni wymarzony lokal usytuowany na parterze, a mi z radością przyjdzie poinformować o tym czytelników Wiadomości24.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Bardzo trudny temat, a jednocześnie bardzo ważny i wciąż aktualny.
Mimo,że wielokrotnie poruszane są tematy wykluczenia społecznego przede wszystkim niepełnosprawnych właściwie nic się w tej kwestii nie zmienia. I ciągle niepełnosprawni mają pod górkę przede wszystkim w urzędach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za temat, zapewne poruszyłeś lawinę góry lodowej.

Urzędnicy - czas zmienić przepisy i zamiast patrzeć w cyferki trzeba zobaczyć w niepełnosprawnej osobie Człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sam tytuł artykułu zawstydza sprawnego fizycznie człowieka.
Sugeruje ogrom bezradności i upokorzeń jakich muszą doświadczać ci ludzie.
Bezduszności i obojętności urzędników nie nie da się wyznaczyć punktami, tak jak oni ze spokojnym sumieniem zrobili to wobec potrzebujących pomocy mieszkańców.
W tym wypadku nie można pokornie i grzecznie prosić; należy kategorycznie żądać, w czym mam nadzieję autor poruszony ich losem pomoże. Wielki plus.

Na marginesie dodam, że w czwartek po raz pierwszy w życiu ostro zareagowałam na usiłującą mnie "spławić" urzędniczkę w UM w Gdańsku. I jak dotykiem czrodziejskiej różdżki, zmieniła ton, pojawił się uśmiech i otrzymałam potrzebną informację.
Kalutor, sięgnij po tę broń,; skuteczna. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.