Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2650 miejsce

Los Polaków - "13 wspomnień ze stanu wojennego"

Postaci, których historie stworzyły tę opowieść, nie znajdziemy na pierwszych stronach gazet, ale warto zwrócić się ku ich wspomnieniom, aby "zobaczyć" czasy internowania oczami zwykłych ludzi.

 / Fot. Okładka książkiWspomnienia z internowania, których można by wysłuchać przy kieliszku czegoś mocniejszego, nieraz komiczne, obdzierają absurdy PRL-u, ale czasami są tak trudne, że ich bohaterom ciężko o nich opowiadać.

Pozbawioną patosu wędrówkę odbywamy wraz z 13 internowanymi w czasie stanu wojennego osobami. Każda z nich opowiada nam swoją historię. Co przeżyła i jak rozumiała tamte, często ciężkie, dni.

Ucieczka mimo woli


Na początek opowieści przedstawiono nam historię młodego wówczas Mirosława Andrzejewskiego. Jego "przygoda" z komunistycznymi władzami zaczyna się już dwa lata przed wyjechaniem czołgów na ulice. Był wtedy uczniem klasy maturalnej i podpadł władzom karykaturalnym komiksem, w którym umieścił podobiznę towarzyszy Jaroszewicza i Gierka w gustownych, błazeńskich czapeczkach.

Komiks ten, w znakomity zresztą sposób obnaża to, co się w Polsce wtedy działo. Powtarzając za autorem: "jedno wielkie picie, w pegeerach, na budowach, na ulicy". "Dożynki" (takim tytułem zostało opatrzone to dzieło) oczywiście władzy się nie spodobały, ale nie one były powodem prawdziwych kłopotów młodego chłopaka.

Działalność w Ruchu Młodej Polski, nie uszła uwadze służb bezpieczeństwa i
Mirek został internowany. Przebywał w ośrodkach odosobnienia we Włodawie oraz Kwidzynie. Z tego ostatniego uciekł zresztą w biały dzień na oczach strażników.

W "Ucieczce mimo woli" pojawia się zresztą jeszcze kilka zabawnych wątków. Choćby św. Mikołaj wzięty za esbeckiego tajniaka, nieudana próba zapuszczenia brody, czy pościg za zbiegłym więźniem po całej Polsce.

Ciężki los internowanych


Nie wszystkie historie kończą się jednak happy endem. Po kuriozalnej ucieczce Mirka z Kwidzynia zmieniły się tam władze, które zaczęły traktować więźniów w brutalny sposób. Pobicia i znęcanie były na porządku dziennym. Działania te opisuje w jednej z kolejnych historii inny z zatrzymanych Krzysztof Stasiewski.

Obrażenie jednego z więzionych były na tyle poważne, że leczył się w kilku szpitalach, a w wieku 23 lat został rencistą. Nie był to odosobniony przypadek, a "funkcjonariusze często zachowywali się jak dzikie zwierzęta spuszczone z łańcucha".

Kobieca twarz SW


Czasami można odnieść wrażenie, że stan wojenny nie ma nic wspólnego z płcią piękną. Ale kobiety przecież także "kolportowały, drukowały, strajkowały, doradzały. (...) Były przesłuchiwane, zamykane, zastraszane".

Jedną z kobiecych twarzy pokazuje nam Barbara Napieralska, która także została internowana wraz z wprowadzeniem stanu wojennego. Nie podpisując "lojalki", skazała się właściwie na miejsce odosobnienia. Barbara była osobą samotną, ale często bywały kobiety w gorszej sytuacji, matki oderwane od swych małych pociech, pozbawione kontaktu z małoletnimi często dziećmi, młode kobiety świeżo po ślubie.

Tęsknota za bliskimi wykorzystywana była jako narzędzie tortur. Pozwalano więźniarkom napisać list do rodziny, a następnie brano je na rozmowę. Funkcjonariusz brał wtedy gumkę i wymazywał po kolei każdą linijkę tekstu, za każdy brak odpowiedzi na zadane pytanie. Pozostawało zazwyczaj "kochana mamo [...] całuję mocno"

Szczególnie trudnym okresem były święta. Wtedy najbardziej tęskniły za rodziną. Jak wspomina Napieralska "ryczałyśmy i śpiewałyśmy" brew zakazom kolędy i pieśni patriotyczne.

Bohaterka tekstu miała jednak szczęście. Wkrótce przewieziono ją do propagandowego ośrodka w Gołdapi. Mogła przebywać tam w lepszych warunkach a cały kraj dowiadywał się jak to dobrze władza traktuje internowanych.

Podsumowanie


Język, którym została napisana książka jest przystępny. Nie zawiera zbyt wielu historycznych sformułowań, co czyni ją literaturą dostępną dla każdego.

Tekst okraszony jest wieloma fotografiami, rysunkami i dokumentami pełniącymi rolę pamiątek i będącymi doskonałym materiałem do poznania opisanych czasów. Dzięki nim książka nie zostanie jedynie gołym słowem. Po każdym tekście publikowana jest także notka dotycząca autora, a pochodząca z Encyklopedii Solidarności.

Czego mi zabrakło w tej opowieści? Może więcej wspomnień z drugiej strony. Historii osób, które współpracowały z władzą i aparatem bezpieczeństwa. Jakie były ich odczucia? Przecież wielu z nich także się, najzwyczajniej w świecie, bało i musiało mieć wiele życiowych, moralnych dylematów. Życie nie jest przecież czarno-białe. Jednak nie można mieć wszystkiego. Minie jeszcze trochę lat zanim spojrzymy na te czasy z dystansem i pozwolimy na tłumaczenia drugiej strony.

Wydatek trochę ponad 30 zł za książkę, która być może kiedyś stanie się ciekawą lekturą dla młodych pokoleń, które tylko przez mgłę będą pamiętać, że kiedyś w Polsce były trudne czasy, nie jest zbyt wielki. Jak inaczej, jak nie poprzez wspomnienia zwykłych ludzi, mamy się nauczyć historii, a przynajmniej przyjąć ją w atrakcyjnej formie?

Katarzyna i Krzysztof Świdrakowie "13 wspomnień ze stanu wojennego"
Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2011
s. 280
Książka w księgarni PWN

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za te informacje Panie Rafale. sam przeżyłem internowanie i o tych czasach pisze w swoim blogu , przygotowując do wydania swoje wspomnienia. jedno z nich umieściłem w tym serwisie ("Bunt internowanych w Uhercach"). Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.