Facebook Google+ Twitter

Łoś w sieci

Tym razem dorosły łoś swoje łakomstwo mógł przypłacić życiem. Niczym ryba wpadająca w sieć rybaka, ten zaplątał się w siatkę do grodzenia upraw

Łoś przed akcją wyplątania go z siatki / Fot. Sławomir KowalczykMiały być słodkie gałązki, a był strach jakiego najadł się łoś. Zamiast, jak przystało na tą porę roku, uganiać się za klępami - wolał dokonać włamania do jednej z upraw leśnych w leśnictwie Jelenia Góra (Nadleśnictwo Giżycko).

Tym razem podczas forsowania ogrodzenia uprawy łosiowi noga się poślizgnęła i zahaczył porożem o druty siatki, które zatrzymały zuchwałego śmiałka w miejscu jego występku. O całym zdarzeniu od grzybiarzy dowiedział się miejscowy leśniczy Łoś taranujący ogrodzenie / Fot. Sławomir KowalczykGrzegorz Piniaha, który zorganizował akcję mającą na celu zwrócenie łosiowi wolności.

Uwolnić ponad 300 kilowego kolosa nie było łatwo. Na łosiowe szczęście przybyły na miejsce lekarz weterynarii stwierdził, że zwierzę znajduje się w dobrej kondycji psychofizycznej.
Aby oszczędzić uwięzionemu niepotrzebnych emocji, postanowiono podać mu tzw. „głupiego Jasia" – medykament umożliwiający chwilowe uśpienie zwierzęcia. Cała akcja się udała. Łosia wyplątano z pułapki i jest już na wolności, a całe to zdarzenie wydawać mu się może tylko złym snem.

Akcja mająca na celu uwolnienie łosia / Fot. Sławomir KowalczykChroniony „immunitetem nietykalności” czyli całorocznym moratorium, łoś, zapewne teraz cieszy się, że narozrabiał i uszło mu to bezkarnie. Leśnicy też mają powody do radości: łoś uratowany, chroniona ogrodzeniem uprawa przetrwała, trzeba tylko naprawić fragment ogrodzenia. Niestety nie wszystkie uprawy leśne mają tak wielkie szczęście, gdyż większość upraw leśnych nie jest w ten sposób zabezpieczanych.

Zniszczona uprawa przez żerujące łosie / Fot. Sławomir KowalczykTakiego szczęścia nie miała 2,2 hektarowa, sześcioletnia uprawa z leśnictwa Góra, którą łosie doszczętnie przystrzygły na wysokości swoich zębów. Uprawa leśna, której założenie kosztowało ok. 16 tysięcy złotych, przepadła i cały proces hodowlany trzeba będzie zaczynać od nowa.

W obrębie RDLP w Białymstoku rocznie łosie uszkadzają poważnie ok. 890 ha samych upraw leśnych – w skali szkód od zwierzyny, czynionych w uprawach to niemal jedna czwarta. Już 43% szkód powodują te zwierzęta w młodnikach. Najbardziej skuteczną metodą ochrony przed zwierzyną jest właśnie grodzenie, wykonywane wokół części upraw [red.]
Sławomir Kowalczyk, Nadleśnictwo Giżycko

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Temat rzeka i zawsze bedzie polem do konfliktow. Kwestia szkod w lasach jest umowna -
arbitralnie definiowana. Z 10 000 posadzonych drzewek lesnik "zbiera" po 100 latach
tylko ulamek - kilkaset sztuk najwyzej. Reszta jest wycinana ....i wiekszosc z nich gnije (czyszczenia). Problem polega na zawarciu jakiegos kompromisu. Ogrodzic i wystrzelac - albo odwrotnie nie jest rozwiazaniem.

Obliczyc "wlasciwe" - w miare bezkonfliktowe zageszczenia dla okreslonych gatunkow
jest b. trudno - to jest wlasciwie niemozliwe. W odniesieniu do "szkod" o ktorych tutaj mowa istotnym jest nie tylko ile jeleni jest w lesie, ale tak samo co, gdzie i kiedy jedza.

Np. z racjonalnego punktu widzenia dokarmianie zimowe wcale nie jest "grzechem".
Zwierzyna nie musi byc dokarmiana - da sobie rade. Jednak zludnym jest zbawienny
wplyw naturalnej selekcji dla lasu - tj. smierc glodowa z braku pozywienia w okresie
"waskiego gardla zimowego". Owszem czesc zwierzat zdechnie z braku pokarmu.
Ale zanim zdechna - dobrze sobie pojedza. Scenariusz ogoloconego z odnowien lasu
i kupy zdechlakow pod koniec zimy nie nosi znamion racjonalnosci, choc ekologistycznie
jest moze poprawnym. W rezultacie bedzie zezarty las i malo zwierzyny....
Po jakims czasie powtorka z tej rozrywki.....Jaki to ma sens ?

Kazdy kilogram karmy podjetej przez zwierzyne to kilogram mniej pedow i kory -
mniej szkod w rezultacie. Ponadto zimowe dokarmianie moze byc instrumentem sterowania populacjami kopytnych - celowej koncentracji w rejonach, gdzie ich
obecnosc nie jest uciazliwa dla gospodarki lesnej.

Los tutaj moze byc dobrym przykladem - w okresie wegetacji w niektorych regionach preferuje polotwarte, otwarte tereny bagienne. Zima - nie znajdujac dostatecznej ilosci zeru - przenosi sie do kompleksow lesnych. Gdyby udalo sie go zatrzymac na terenach
letnich ostoii przez dluzszy okres czasu, spadloby jego negatywne oddzialywanie na
gospodarke lesna. Tego sie nie da uzyskac przy pomocy "palikowania" tych zwierzat
na bagnach lecz wlasnie "dokarmianie" - niekoniecznie doslowne tylko sianem czy burakami, lecz np. poprawe warunkow zerowych w zimie na danych obszarach.

Dokarmianie jest w tym kontekscie takim dwustronnym medalem....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytując Twoje słowa:"Wracając do łowiectwa: z przykrością zauważam, że podobnie jak wielu ekologistycznych działaczy, nie masz świadomości istnienia wielu dziedzin leśnictwa"
Cóż, to oczywiście Twoja opinia, choć zastanawiam się czym jest poparta.
Wiedza nie jest czymś stałym. Na skutek nowych odkryć, badań, obserwacji ewoluuje.
Nie twierdzę, że jestem nieomylny i wszechwiedzący (obym nigdy tak nie uważał), jednakże staram się mieć "otwartą głowę" zwłaszcza na nauki przyrodnicze.

Napisałeś również o równowadze w wielofunkcyjności lasu. I słusznie, tylko jaką równowagę masz na myśli? Prawdziwa równowaga może wystąpić jedynie w stanie "surowym" włączając w to człowieka. Pisałeś o pojemności łowiska i ja również w pierwszym poście o tym napisałem (być może przeoczyłeś). Aby mówić o równowadze uczciwie, powinniśmy obliczyć pojemność łowiska również dla takiego gatunku jakim jest człowiek. Jestem przekonany, że w zestawieniu z rzeczywistością z równowagi wyjdzie przysłowiowa dupa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem Robercie, eksploatował koegzystując z otoczeniem, w tym sarnami, jeleniami itd..
Obecnie eksploatuje, ale nie koegzystuje i tak należy rozumieć moje słowa, cyt. "Musimy pamiętać, że człowiek wyszedł z lasu jako gatunek tam mieszkający a powrócił jako gatunek las eksploatujący". I dlatego właśnie zwierzęta powinny w lesie dzierżyć palmę pierwszeństwa a nie człowiek. Człowiek powinien a wręcz ma moralny obowiązek starać się naprawiać to, co spieprzył.
Zwierzyna żreć musi. Zgryzanie wierzchołkowych części drzewek jest ich naturalną czynnością. Nie czyni szkód, tylko zaspokaja swoje naturalne potrzeby i tak to należy rozumieć. Podałem w artykule przykład starania się rozwiązania konfliktu zwierzyna-leśnicy. Pytanie, czy chce się działać w tym temacie, czy pozostać przy żalach dotyczących szkód w uprawach.
Idąc tym tropem, to można by było użyć stwierdzenia, że wszystkie zwierzęta plus człowiek powodują szkody, bo żrą :)
Ponadto, szkoda jako termin jest pojęciem umownym i dotyczy on wyłącznie tej części ludzkiej działalności, która służy pozyskiwaniu pieniędzy. Tam, gdzie nasz gatunek nie ma finansowego interesu, nie dopatruje się zazwyczaj szkód.
Myślę, że to jest dość jasne (tak mi się wydaje)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, z Twojej wypowiedzi wprost wynika, że gdy człowiek był w lesie to go nie eksploatował?
Nic bardziej mylnego.
Z takiego właśnie podejścia wysnuwana jest teoria przeciwstawiająca sobie różne funkcje lasu. A to jest niestety kolejna paranoja.
Wielofunkcjonalność lasu istniała od zarania. Kwestią jest równowaga miedzy tymi funkcjami.
Wracając do łowiectawa: z przykrością zauważam, że podobnie jak wielu ekologistycznych działaczy, nie masz świadomości istnienia wielu dziedzin leśnictwa.
A.Wajrak posunął się do publicznego stwierdzenia, że łowiectwo i myślistwo ta samo zło, szkodnictwo i zbrodnia. Nie ma biedak świadomości, że istnieją katedry łowiectwa na wielu uczelniach w całym świecie, również na uczelniach polskich. Często zwykły brak wiedzy, zadufanie niosą z sobą ogromne straty.
Otóż nauka już dawno ustaliła pojemność łowiska. Zależna jest od wielu elementów. Jest więc możliwa do oszacowania maksymalna ilość zwierzyny na określonym obszarze.
Tak jak leśnictwo opiera się na naukowych podstawach, tak i łowiectwo powinno się nimi kierować. W interesie przyrody i człowieka. Człowiek był i jest najważniejszym regulatorem w przyrodzie. Od zawsze.
Dziś dodatkowo jest uzbrojony w wiedzę i świadomość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe spostrzeżenia Robercie. Dodam od siebie, że będą jeszcze uczniem technikum leśnego również uważałem, że nadzór nad pogłowiem zwierzyny powinien spoczywać na nadleśnictwach. Uważam tak zresztą do chwili obecnej. Wyobcowany PZŁ, pozbawiony społecznego nadzoru, swoisty monopol w zakresie pozyskiwania zwierzyny dzikiej jest czymś z gruntu rzeczy kuriozalnym. Co do nadzoru, to zwyczajnie brakuje wyspecjalizowanych jednostek w tym zakresie.
Jedyny problem jaki mógłby zaistnieć, to punkt widzenia zarządzającego danym obszarem odnośnie wyrządzanych szkód. Można by było przyjąć, całkowicie hipotetycznie, że każda zwierzyna płowa powoduje szkody w uprawach, więc należałoby wybić te zwierzęta do zera.
No właśnie. Do zera przecież nie można, więc do jakiego stanu pogłowia? W jakiej wysokości straty byłyby akceptowalne przez poszczególne nadleśnictwa?
Od kiedy pamiętam, to w lasach zawsze mówiło się o szkodach od zwierzyny, bez względu na to jaki był stan pogłowia. Zwierzyny było coraz mniej, a krzyk o szkody coraz większy.
Musimy pamiętać, że człowiek wyszedł z lasu jako gatunek tam mieszkający a powrócił jako gatunek las eksploatujący. To zwierzyna ma pierwszeństwo w bytowaniu na terenach leśnych (to był ludzki wybór). Jeżeli istnieją szkody w produkcji leśnej, to niestety muszą one być wpisane w charakter takiej działalności przemysłowej.
Kiedyś stosowało się poletka do zgryzania, nie wiem czy te praktyki są jeszcze w lasach stosowane. Rzecz w tym, że takie miejsce z założenia byłoby przeznaczone na "szkody", więc o stratach trudno by było mówić (możemy jedynie mówić o kosztach założenia takich poletek (nie dużych powierzchniowo, za to w dużej ilości o rozproszonych na ternie poszczególnych leśnictw)
Zabieg niezwykle prosty i niezwykle skuteczny. Jakie gatunki drzew smakują sarnom, jeleniom i łosiom leśnicy wiedzą doskonale i takie też powinny być na poletku sadzone.
W takiej sytuacji ma dopiero sens grodzenie upraw produkcyjnych. Zwierzyna pójdzie na łatwiznę, czyli tam gdzie nie ma grodzeń, ale takie miejsca najpierw muszą zaistnieć. Na drugim planie dopiero pozostaje tzw. pojemność łowiska i dopiero w sytuacji przekroczenia tej pojemności przez dany gatunek, powinni wkraczać myśliwi. W powiązaniu z brakiem dokarmiania zimą (czytaj hodowlą), będzie też zmniejszona potrzeba odstrzały tzw. zwierząt selekcyjnych - po prostu słabe sztuki nie przetrwają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Roczne straty z powodu nadmiernej populacji zwierzyny w lasach sięgają 150 milionów złotych. Zyski z łowiectwa pokrywają tylko kilka procent tych strat.
Utrzymywanie wysokich stanów zwierzyny, mające na celu regenerację populacji wilka, jak wskazują najnowsze badanie, nie mają mają wielkiej współzależności. Szkody od wilków w zwierzynie hodowlanej to tragedia dla wielu rolników i górali. Traktowanie stada hodowlanego jako żywiciela wilka bez względu na stosunek emocjonalny rolnika, wskazuje na ekologistyczną-bezduszną w gruncie rzeczy manierę. Nie ma to żadnego związku z ochroną przyrody ale ma związek z wysokimi dotacjami do programów monitoringu etc.
Wydaje się celowe by łowiectwo stało się elementem gospodarki leśnej.
Zwierzyna leśna jest składnikiem lasów a nie składnikiem wyimaginowanej i nierealnej ekologistycznej rzeczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, uprawy leśne zdają się mówić - "zapraszamy do stołu"
Wszystko na tej samej wysokości, pyszne, świeże i soczyste. Nic, tylko zgryzać.
Trudno mieć za złe zwierzynie, że korzysta z zaproszenia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odwieczny problem gospodarki leśnej i łowieckiej, jak bowiem pogodzić hodowlę upraw leśnych z hodowlą zwierzyny, w tym wypadku płowej, której przysmakiem jest m.in. ogryzanie nie tylko z liści, ale i z kory sadzonek, młodych drzewk. Czy zwierzynę łowną dokarmiać, a jeśli tak, to kto to ma robić. Moze przeciwnicy łowiectwa?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.