Facebook Google+ Twitter

Losy legionisty Franka, żołnierza Józefa Piłsudskiego

Już nie ma wśród nas tych, którzy pamiętają czasy I Brygady. Tylko potomkowie przekazują ich wspomnienia. Nie zapomnę syna legionisty, który z czułością pokazywał mi podpisany przez Piłsudskiego dokument nadania ojcu Krzyża Niepodległości.

Franciszek Koziej, zdjęcie z okresu międzywojennego / Fot. Grażyna WosińskaMożna wiele mówić o patriotyzmie, choć to wywołuje zwykle znudzenie u młodych. Tylko przykład pociąga. Tak było z Franciszkiem Koziejem z Lublina. Tam jako siedemnastoletni tokarz w 1915 roku zobaczył po raz pierwszy w życiu polskich żołnierzy. Chciał tak jak oni walczyć o wolną Polskę, o której tyle słyszał od rodziców. Zgłosił się do I Brygady Piłsudskiego 1 sierpnia 1915 roku. Gdy dowiedział się, że przyjmują od 18 lat, skłamał, że jest o rok starszy. Przydzielony został do baonu uzupełniającego.

Co wtedy myślał, jaki był, już się nie dowiemy. Na pewno wierzył, że zmieni świat, choć w 1915 roku droga była do tego daleka. Piłsudski tak mówił o młodych legionistach. „Oczy niewinnego dziecka, które życia nie znają. W tych oczach widoczny był już stalowy odblask stanowczości – znamię przedwczesnego wydobycia z duszy wartości żołnierskiej”.

Bitwa pod Kuklami


Zachowała się książeczka wojskowa, która jest zwięzłym żołnierskim zapisem losów młodego legionisty Franka. Mam jej kopię. Gdy studiuję książki o legionach, biorę ją do ręki i czytam niezbyt wyraźne już nazwy miejscowości, gdzie walczył Franciszek Koziej. Wtedy historia staje bliższa i bardziej zrozumiała.

Wojaczka zaczęła się pechowo od leczenia oczu przez dwa miesiące w szpitalu. 6 października 1915 roku wrócił Franciszek do wojska. Zaledwie 16 dni później brał on udział w bitwie pod Kuklami. - Uczyłem się o niej zaraz po wojnie z podręcznika, wydanego w 1937 roku we Lwowie – opowiadał mi przed laty
syn legionisty, Kazimierz Koziej, który już niestety nie żyje.

- Tam można wyczytać, że dzięki temu zwycięstwu nie został przerwany front austriacki przez Rosjan. Gdy korzystałem z podręcznika jeszcze nie wiedziałem, że tam walczył mój tato. Niewiele nam opowiadał. Mówił, że walki były niezwykle ciężkie i zacięte. Zapamiętałem także opowieści o pieczeniu kaczki w warunkach polowych. Było to pewnie dla niego wydarzenie, gdy podczas walk nie zawsze aprowizacja była na czas.

Przysięga sprzeczna z honorem


Franciszek Koziej uczestniczył także w walkach nad rzeką Stochód w 1916 roku. Były to tereny bagniste, dróg było niewiele i małe zaludnienie. Oddziały podejmowały działania bojowe bez możliwości kontaktowania się i łączności z sąsiednimi batalionami. Musiały być zdane na własną przedsiębiorczość i intuicję swych dowódców. Trzeba było oceniać sytuację na własną odpowiedzialność bez uzgadniania z przełożonymi. W takich warunkach żołnierze mogli poznać wartość dowódców, którzy w walce zdobywali autorytet.
Dyplom nadania odznaki pamiątkowej więźniów ideowych. W prawym dolnym rogu podpis Józefa Piłsudskiego / Fot. Grażyna Wosińska Podpis Piłsudskiego na nadaniu Krzyża Niepodległości Franciszkowi Koziejowi / Fot. Grażyna Wosińska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ta prawdziwa historia, to drobne ziarenko. Ileż było potrzeba takich drobin ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre wspomnienie .!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.