Pozycja materiału w rankingach:
Kilka tygodni temu na łamach W24 przewinęła się dyskusja o cierpieniu i zabijaniu zwierząt, zwłaszcza w polskich rzeźniach. Ciekawe czy obrońcy zwierząt hodowlanych upomną się również o łosie, na które myśliwi w Polsce ostrzą sobie zęby.
Co pewien czas przetacza się dyskusja w mediach na temat uzasadnienia regulacji ilości dzikiej zwierzyny. Oto dowiadujemy się np., że jeleni czy saren mamy za dużo i trzeba je trochę przetrzebić; a to zające zaczęły się reprodukować w nadmiarze; to znów kormorany zaczęły czynić większe szkody niż dotychczas w środowisku naturalnym, a dziki zaczęły rujnować rolnikom uprawy, że o wilkach "szkodnikach" nie wspomnę, co to od czasu do czasu dopadną jakieś zwierzę hodowlane.Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.23)
Wiek: 60 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Internet uważam za doskonałe narzędzie do wykorzystania w wielu dziedzinach życia człowieka, a rozwój cybernetyki za sposób uwolnienia ogromnej części tego czasu, który przeznaczamy na pracę zarobkową. Fascynuje mnie wdrażanie mechanizmów... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 14.11.2011 19:55
Panie Grzegorzu, Pan z pewnością ma już opracowaną odpowiednią konstrukcję na przetrwanie człowieka zdając się na mądrość, doświadczenie i inteligencję łosia ... :). Wypada już tylko się przyłączyć :)
Rzecz jest być może o hipokryzji, gdyby wskazywanie na łosia miało związek z hipokryzją.
W zdecydowanie gorszej sytuacji są bowiem jelenie, sarny i dziki do których bez pardonu mierzy sto tysięcy strzelb. Mówiąc w tym kontekście o hipokryzji warto jeszcze bardziej rozszerzyć zbiór gatunków, które są unicestwiane: bardziej bolesna jest dola świń zapędzonych do swoistych obozów koncentracyjnych zwanych fermami tuczu, a co powiedzieć o kurczakach? Rozumiem, że to już nie przeszkadza, bo czynione jest w zdecydowanie innym środowisku i nie ma nic wspólnego z myślistwem.
Przyznaję się też, że moja osobista hipokryzja przejawia się świadomym uzupełnianiem przynęty w łapce na myszy. Nie wiem tylko czyją hipokryzją było podjęcie decyzji o produkcji tych łapek, a kto stoi za decyzją produkcji strzelb, karabinów i czołgów? Czyja to hipokryzja, walka o "wolność" na pustyni w Afganistanie?
Rzeczywiście, już lepiej poprzestać na łosiu!
BARBARA Romer Kukulska 14.11.2011 15:36
Uważam , że skoro artyk. nie jest w ekologii, ani dzaile "zwierzęta" , to chyba o hipokryzji jest w nim głównie.
A skoro o hipokryzji przede wszystkim, to ośmielę się zwrócić uwagę, że hipokryzję mamy tu . u siebie na miejscu. proponuję walczyć z nią od razu.
Krytykujemy wytykamy kolesiostwo w kręgach parlamentarnych, kumoterstwo wśród polityków kręgach rządowych oraz nepotyzm. Piętnujemy to w artykułach, które następnie gwiazdkowanie są właśnie nie inaczej jak tylko kumoterstwem i nepotyzmem i koleżeństwem. dlatego proszę. zacznijmy od własnej hipokryzji , a następnie zabierajmy się za cudzą.
Grzegorz Wink 11.11.2011 20:16
Moim zdaniem właśnie rozumowanie typu "wyżerają drzewka, to je odstrzelmy" jest podążaniem za instynktami. Skoro jesteśmy tym (podobno) najbardziej inteligentnym gatunkiem (czasami mam wątpliwości...) to powinniśmy tak skonstruować świat żeby mogły w nim żyć i zwierzęta i ludzie. W końcu jesteśmy tu tylko gośćmi...
Robert Grzeszczyk 11.11.2011 20:11
Całkowicie się z Panem zgadzam, Panie Grzegorzu. Należy dbać o przyrodę tak byśmy nie byli "wykasowani", byśmy się sami nie "wykasowali". Mając takie dary, jak rozum, inteligentne postrzeganie i przewidywanie (czego w takiej ilości nie ma żadne stworzenie) powinniśmy z nich korzystać a nie zdawać się jedynie na dzikie instynkty nawet ukochanych przez nas czworonogów.
Grzegorz Wink 11.11.2011 19:28
Musimy dbać o przyrodę bo jesteśmy jej częścią. Jak nie wyhamujemy różnych zmian wynikających z podejścia "przyroda ma nam służyć" to ona nam zrobi to co duże organizmy robią z różnymi pasożytami. Zostaniemy uznani za zbędnych i wykasowani...
Robert Grzeszczyk 11.11.2011 19:15
Panie Grzegorzu, a jeśli mi nie niszczą (oczywiście te łosie), to znaczy, że byłoby ok? I nic nie kosztowałoby? Zaiste szerokie spojrzenie.
Cieszy mnie Pańska hojność, lecz proszę uświadomić ją reszcie towarzystwa i nakłonić do poświęceń z pełną świadomością. Ale rzecz cała nie rozbija się o wymordowanie czegokolwiek lecz możność stanowienia równowagi, w której i człowiek miałby swe miejsce, a nie tylko najsilniejsze i największe zwierze.
Cała historia nie dotyczy ochrony LanRoverów ze skórzaną tapicerką, Panie Grzegorzu. Ekologiście tego nie dostrzegają i nie widzą związku z łosiem, co raczył Pan dostrzec. Ale ja się z Panem zupełnie zgadzam i ten związek dostrzegam. Ale z innej strony niż Pan, Panie Grzegorzu. Zarówno wypasione LandRowery jak i szkodnictwo ekologistyczne żeruje na naszych podatkach i z pewnością nie stymuluje wzrostu. Wskazywanie społeczeństwu, że łoś jest dobry a las ma być jedynie pokarmem tym razem dla łosia (bo innym razem była mowa o doniosłej roli kornika) lub, że dzięki skórzanej tapicerce obronność kraju zyska - to dla mnie jednakie nonsensy.
Marek Chorążewicz 11.11.2011 15:04
Panie Grzegorzu, zgadzam się bez zastrzeżeń z panem. Hojność człowieka jest wielka, pod warunkiem, że widzi się cel. Często słyszymy, że "ktoś nie ma pieniędzy". Jest to oczywista nieprawda, jeżeli nie ma informacji uzupełniającej - na co nie masz? Zawsze po dokładnej analizie stwierdzimy, że na bzdurne rzeczy pieniądze mamy. Ten sam mechanizm liczenia finansów dotyczy budżetu państwa.
Grzegorz Wink 11.11.2011 13:47
A i sorki jeszcze jedno - jaką Pana własnością? Jest Pan właścicielem lasu czy szkółki? Łosie niszczą coś bezpośrednio Panu?
Grzegorz Wink 11.11.2011 13:46
Panie Robercie. Owszem jeśli ma to uratować jakieś łosie, żabki, rybki czy inne to chętnie oddam na to 200 zł miesięcznie. Ja naprawdę nie rozumiem czemu akurat ta forma dbania o wspólne dobro którym jest przyroda Pana tak oburza?
Z naszych pieniędzy finansowane są zupełnie nieprzydatne nam rzeczy jak np religia w szkołach, budowa świątyni w Warszawie, bliżej nie znane wydatki teamu HGW też w Warszawie, (który wydał bodajże 31 mln złotych na coś do czego się nie chce przyznać), kupowane są samochody po parę mln złotych dla różnych burmistrzów czy wojewodów, a z okazji prezydencji wojsko kupiło sobie bodajże 100 Land Roverów ze skórzaną tapicerką żeby kadrze oficerskiej było wygodnie. Pieniądze są trwonione na lewo i prawo, kupując prąd płacę jakąś bliżej nie wyjaśnioną "opłatę przesyłową" i tak dalej.
Jeśli miałbym 100% pewność, że moje 200 zł pójdzie na zwierzaki i przyrodę, to od razu zaczynam płacić.
Robert Grzeszczyk 11.11.2011 01:06
Panie Grzegorzu, ma Pan prawo nie cenić swej własności i wolności, lecz proszę nie dysponować moją. Stawianie płotów niczemu nie służy i niewiele zmienia - odracza szkody w czasie. Prawdopodobnie nikt nie chce niczego wybijać a jedynie ograniczyć szkody gospodarcze. Oczywiście można z tego zrezygnować. Ale trzeba tym samym zrezygnować z własnych pieniędzy, Panie Grzegorzu. Czy jest Pan w stanie zrezygnować z kwoty 200 złotych miesięcznie? Jeśli tak, to proszę do tego namówić resztę towarzystwa i nie ma żadnej dalszej dyskusji. Czy taka brutalna rzeczywistość nie wydaje się Panu okropna, Panie Grzegorzu? A może Pan doświadcza zgoła innej rzeczywistości? Może te obciążenia mają pokrywać inni ludzie a nie Pan? Pan tych obciążeń nie dostrzega? A zastanawia się Pan, czemu koszt budowy kilometra drogi jest w Polsce tak wysoki? Czemu, miast obniżać podatki, to wciąż je podnoszą?
Wydajność i efektywność ekologistyczna nie zna umiaru a głupota, jak mawiał dr Szymacher (bodajże), fruwa wysoko ponad naszymi głowami.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +283)