Facebook Google+ Twitter

Lotniska zamknięte, tłumy pasażerów na Dworcu Centralnym

Przed kasami międzynarodowymi na Dworcu Centralnym kłębi się długa kolejka. Ci, którym nie udało się opuścić Polski drogą lotniczą, próbują zdobyć bilet na pociąg.

Kolejka do kas międzynarodowych na Dworcu Centralnym. / Fot. Agata MarczewskaTrwający od kilku dni paraliż europejskich lotnisk wygnał niedoszłych pasażerów na dworce kolejowe. Na Dworcu Centralnym w Warszawie przed okienkami kas międzynarodowych stoi długa kolejka ludzi. To prawdziwa Wieża Babel - słychać różne języki. Przeważają angielski, niemiecki i rosyjski. Wokół kręcą się reporterzy TVN z kamerą. Wypytują klientów o ich obecną sytuację. Nikogo nie trzeba zachęcać: ludzie sami zaczynają opowiadać. W kolejce zawiązują się międzynarodowe znajomości.

- Gdzie chcesz się dostać? - pyta mnie po angielsku czarnowłosa dziewczyna.
- Do Bazylei, do Szwajcarii - odpowiadam. - Lecę dopiero w piątek, ale wolę dmuchać na zimne. Najwyżej oddam bilet...
- Piątek powinien być już ok - pociesza mnie dziewczyna. - Sądzę, że wszystko już jutro zacznie latać. Ja jestem z Kanady...

Tuż za mną stoją dwaj mężczyźni. Naradzają się, o której jechać do Berlina. Według rozkładu jazdy mają kilka pociągów do wyboru. Przy kasie okazuje się, że dyskusja była niepotrzebna: dzisiaj biletu do Berlina nie da się już kupić. - Nigdzie nie jedziecie! Zostajecie tu! - tłumaczyła wzburzona Rosjanka parze anglojęzycznych turystów, którzy zostali uziemieni przez pył wulkaniczny i chcą się jak najszybciej dostać do Londynu.

O Londynie marzy w kolejce wielu. Berlin zbliża do celu. Niektórzy chcą po prostu kupić bilet do miejsca, które przybliży ich choć trochę do Wielkiej Brytanii. Stamtąd, z któregoś z północnych lotnisk, może uda się polecieć dalej, poza kontynent europejski.

Na ekranie telewizora zawieszonego na ścianie hali widać chmurę pyłu wulkanicznego, odpowiedzialną za całe to zamieszanie. Ludzie w kolejce wpatrują się w nią bez słowa. Obraz mówi sam za siebie: komentarz w języku, którego i tak wielu tu nie rozumie, nie jest potrzebny.

Znalazłam się w kolejce do kasy międzynarodowej w celu nabycia biletu do Bazylei. Teoretycznie mam lecieć w piątek. W związku z obecną sytuacją i ciągłym przedłużaniem zamknięcia przestrzeni powietrznej doszłam do wniosku, że nie ma co liczyć na cud. Pan z informacji PKP, z którym rozmawiałam wczoraj przez telefon poradził mi, że jeśli myślę o kupieniu biletu kolejowego, powinnam zrobić to w miarę szybko. Dodam, że na połączenie z konsultantem musiałam czekać około 10 minut. Bilet kupiłam bez problemów. Czekam teraz, kto zwróci mi pieniądze: linia lotnicza czy PKP?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Miałam lecieć w poniedziałek do Mediolanu. Przez ten wulkan przełożono mi lot na sobotę. Mam nadzieję, że tym razem wszystko przebiegnie bez zakłóceń, bo wulkany są nieprzewidywalne, niestety... :( Bardzo się stresuję przez tę sytuację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wycieczką, jeśli nie opłacona, można poczekać, z wizytą u rodziny i znajomych tudzież; ale jeśli się ma terminowe zobowiązania zawodowe, biznesowe, to jest nie mały problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A kiedy sytuacja na niebie się poprawi, czeka nas jeszcze paraliż na lotniskach. Samoloty wraz z załogami znajdują się na różnych lotniskach. Pasażerowie zmieniają swoje rezerwacje codziennie, w oczekiwaniu na wylot. Wolne miejsca w samolotach? Za tydzień.." - http://www.pasazer.com/in-4942-europejski,balagan.php Powrót z Helsinek opóźni się o tydzień. Trzeba było zdecydować się na prom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odpowiedzialności za te wyjaśnienia nie biorę, gdyż każdy przewoźnik ma inne szczegółowe argumenty i warunki umowy jak i biura podróży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, zaczynającym podróż nikt niczego nie zwróci, żadnej forsy, bo trzeba przebukować bilet na inny termin, katastrofa naturalna to vis major. Tym którzy są w podróży czyli niejako "złapani w locie" to pomagają i dofinansowują przewoźnicy lub biura podróży. Nawet jeśli masz ubezpieczenie na naturalne katastrofy to jeśli nie zaczełaś podróży nikt Ci nie zwróci forsy. Mniej więcej to tak wygląda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

eh. dobrze mają ci którzy chcą się dostać do krajów eurpopejskich, a co mają zrobić osoby, które chcą dostać się poza Europę? ja dziś miałam lecieć do stanów, dobrze że linie lotniczę aktualizują swoją stronę internetową, przynajmniej nie musiałam niepotrzebnie jechac na lotnisko, bo dodzwonic sie do nich nie sposób. najgorsze jest to że nikt nie wie kiedy wszystko wróci do normy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.