Facebook Google+ Twitter

Lotos Gdańsk - Start Gniezno 58:35

Zgodnie z przewidywaniami, Lotos Gdańsk nie miał problemów z pokonaniem Startu Gniezno. W przedostatniej kolejce na stadionie przy ul. Długie Ogrody jednak nie zabrakło emocji, choć spotkanie miało jednostronny przebieg.

Dobra jazda gdańskich żużlowców potrzebna jest również w następnej kolejce w starciu z liderem Stalą Gorzów. / Fot. Daniel KurStart zgodnie z zapowiedzią przyjechał do Gdańska w krajowym składzie. Wyjątkiem był junior Łotysz Kjastas Puodżuks, o którym jednak trudno mówić jako poważnym wzmocnieniu zespołu. Nad morzem nie pojawił się Stanisław Burza, którego kontuzja okazała się na tyle poważna, że nie mógł wystartować. W jego miejsce trener Tomasz Fajfer desygnował Dariusza Staniszewskiego. Szansę na debiut w barwach klubu z Gniezna otrzymał również młody Maciej Fajfer. Biorąc pod uwagę, że w składzie znalazł się jeszcze utalentowany Adrian Gomólski to śmiało można powiedzieć, że skład gości to głębokie rezerwy. Wszakże Poudżuks, Staniszewski, Fajfer i Gomólski to jeszcze juniorzy. Gdyby nie Dawid Cieślewicz, który w Gdańsku czuje się jak doskonale, występ Startu można by było uznać za katastrofę. Na szczęście dla widowiska, były zawodnik Lotosu, pokazał dobrą jazdę zdobywając 13 „oczek”. Inna rewelacją zespołu gości był ambitny i waleczny Gomólski. Widać pochwały trenera Fajfera za występ w XII kolejce w Gorzowie nie były kierowane na wyrost.

Gospodarze pewnie od początku do końca kontrolowali wydarzenia na torze, wielokrotnie przywożąc na metę podwójne zwycięstwo 5:1. Bardzo pewnym punktem drużyny był Duńczyk Bjarne Pedersen, zdobywając 14 punktów. Dzielnie wspomagali go Tomasz Chrzanowski, Krzysztof Jabłoński i Artur Pietrzyk, którzy dowieźli odpowiednio 11, 10 i 9 „oczek”. A jak to wyglądało z biegu na bieg?

Bieg juniorów zaskoczeniem?


Pierwszy bieg zaskoczył nieco gdańskich kibiców. Choć kto śledził rezultaty i statystyki Startu Gniezno mógł się spodziewać takiego wyniku biegu juniorskiego. Andriej Karpow i debiutujący w barwach Lotosu Cyprian Szymko zmierzyli się z młodzieżowcami z Wielkopolski: Adrianem Gomólskim i Maciejem Fajferem – który również zaliczył pierwszy występ w barwach „Orłów”. Ze startu najlepiej ruszył Gomólski, a przez jedno okrążenie dzielnie za jego plecami trzymał się Ukrainiec Karpow, jednak odległość między nimi była już znaczna. Ta dwójka dość szybko odjechała Szymce, który niedawno otrzymał żużlową licencję. Defekt miał Fajfer. Tym samym w pierwszym biegu mieliśmy remis 3:3, a na trybunach pojawiły się nieliczne komentarze – „A miało być tak łatwo”.

Pogrom czas zacząć


Jednak drugi bieg to powrót do przedmeczowych zapowiedzi, które wskazywały jasno kto tu jest faworytem. Grzegorz Knapp i jadący tuż za nim Bjarne Pedersen nie dali szans dwójce Mirosławowi Jabłońskiemu i Staniszewskiemu. Zarówno podwójne zwycięstwo, jak i styl jazdy Gdańszczan ucieszył miejscowych kibiców. Zwycięzcą wyścigu nie został jednak Duńczyk, ale właśnie Knapp. Podobny przebieg miał bieg numer 3, zmienili się tylko autorzy zwycięstwa. Tym razem w roli egzekutorów wystąpili Pietrzyk i Krzysztof Jabłoński, który w tym wyścigu zaliczył „trójkę”. Ambitnie walczył Poudżuks, który próbował straszyć Gdańszczan atakami po zewnętrznej. Łotysz przegrał na mecie z Pietrzykiem o długość koła. Doświadczony Tomasza Rempała nie miał w tym biegu nic do powiedzenia. W tym wyścigu o mały włos nie został zdyskwalifikowany Jabłoński, który na starcie wjechał w taśmę. Na szczęście uczynił to tuż przed zapaleniem się zielonego światła, co wedle przepisów pozwalało zawodnikowi gospodarzy kontynuować rywalizację. Po dwóch wspaniałych seriach gospodarzy wynik meczu: 13:5.

Czwarty bieg podtrzymał dobrą passę Lotosu, choć rozmiary zwycięstwa były nieco mniejsze. Komplet punktów dopisał do swojego dorobku Chrzanowski, a w sporej odległości od niego na metę wjechali kolejno Cieślewicz, Andriej Karpow i bardzo wolny dzisiaj Fajfer. W wyścigu numer pięć doszło do długo oczekiwanego pojedynku braci Jabłońskich. Obu żużlowców pogodził jednak Pietrzyk, który od startu do mety przewodził stawce. Bratobójczy pojedynek na plus może sobie zapisać Krzysztof – reprezentant gospodarzy. Jednak Mirosław przez jedno okrążenie nękał atakami raz po zewnętrznej, raz po wewnętrznej swojego brata. Daleko za tą trójką dojechał Staniszewski. Kolejne zwycięstwo Lotosu 5:1 i przewaga Gdańszczan urosła do 14 punktów. W kolejnym biegu historia się powtórzyła, a kibice zaczęli zastanawiać się tylko jak wysoko ich drużyna pokona dziś Gniezno. Po sześciu biegach rezultat spotkania 27:9, a kolejne trzy punkty zaliczył popularny „Chrzanu”. Dopiero w siódmym biegu goście podjęli walkę. Choć starcie wygrał faworyzowany Pedersen, to za jego plecami toczyła się zacięta walka o dalsze pozycje. Ostatecznie po błędzie Knappa na jednym z wiraży, dwa punkty zdobył Cieślewicz, a jeden Gomólski. Remis 3:3.

Radość na trybunach, Lotos walczy o fotel lidera


To był jednak tylko chwilowy zryw żużlowców Startu. Bo tak naprawdę w Gdańsku walczyli tylko Dawid Cieślewicz i Gomólski, reszta powinna o meczu zapomnieć jak najszybciej. W biegu ósmym znów wygrali gospodarze. Tym razem 4:2. Warto było jednak zobaczyć ten wyścig. Świetną reakcją startową popisał się Chrzanowski, który ruszył z pierwszego pola po wewnętrznej. Tuż za nim jak cień podążał wprowadzony jako zmiana taktyczna za Staniszewskiego, młody Gomólski. To właśnie pojedynek młodości i ambicji z doświadczeniem był ozdobą tego biegu. Kibice zobaczyli w młodzieżowcu z Gniezna wielki talent, choć brawami nagrodzili Chrzanowskiego. I tym razem doświadczenie wzięło górę nad młodością. Jeden punkt dowiózł Karpow, który "objechał" Jabłońskiego. Wynik spotkania 34:14. Ósmy bieg był również z tego względu wyjątkowy, że tuż po nim spiker oznajmił, iż lider tabeli, Stal Gorzów uległa GTŻ Grudziądz 46:44. Na trybunach zapanowała radość, a okrzykom „GKS” i „Ekstraliga Ekstraliga Wybrzeże!” nie było końca. Porażka Stali oznacza dla Lotosu szansę na wyprzedzenie w tabeli Gorzowian w ostatniej kolejce. Trzeba tylko ograć Start – co na tym etapie spotkania było formalnością - oraz Stal na wyjeździe.

Po tej informacji z gdańskich żużlowców nieco zeszło powietrze, choć przy tak wysokim prowadzeniu ciężko skoncentrować się na walce o każdy punkt. Sytuację postanowił wykorzystać trener Fajfer, wprowadzając w X wyścigu złotą zmianę taktyczną. Zawodnikiem którego zdobycz była liczona podwójnie był Dawid Cieślewicz. U jego boku o dobry wynik walczył Adrian Gomólski. Przeciw najlepszej parze Startu, Romuald Łoś wystawił w tym biegu za Jabłońskiego, młodzieżowca Kamila Popławskiego i Artura Pietrzyka. Po starcie goście wyszli na prowadzenie 5:1 co w praktyce dawało bonus trzech punktów. Jednak wyścig został przerwany, a bieg powtórzony z powodu upadku Popławskiego. Z powtórzonego startu lepiej wystartował Pietrzyk, nie dał jednak rady pokonać „bonusowicza” Cieślewicza. Dało to pierwsze w tym meczu zwycięstwo gości i to aż 7:2. Wynik spotkania 40:23. Żużlowcom z Gniezna dodało to skrzydeł, bo w kolejnym biegu świetnie wystartowała para „Startowców”, Rempała, Poudzuks. Jednak mimo fatalnego startu, prowadzącą dwójkę łatwo objechał Pedersen, pokazując jak ważnym jest zawodnikiem dla Lotosu. To wydarzenie podcięło już ostatecznie skrzydła podopiecznym trenera Fajfera. W kolejnym biegu znów przegrali 5:1, a ich pogromcami byli Jabłoński i Pietrzyk. Słabiej tym razem pojechał Gomólski, który nie zdobył nawet punktu. Warto jednak podkreślić, że jest to junior, a z seniorami z Gdańska walczył przez cały mecz jak równy z równym.

Zdecydowanie najwięcej walki można było zobaczyć w biegu trzynastym. Tu świetnie wystartowała para Lotosu Chrzanowski/Knapp. Jednak świetnie obeznany z gdańskim torem Dawid Cieślewicz pokazał, że jest fighterem i powalczył o komplet punktów mimo słabego startu. Zaledwie tłem dla rywalizacji tej trójki był Staniszewski. Biegi nominowane nie miały większej historii. W wyścigu XIV triumfował Mirosław Jabłoński, za co zebrał gromkie brawa od publiczności. A na zakończenie spotkania zatriumfował lider zespołu Lotosu Bjarne Pedersen.

Teraz przed obiema drużynami trudne spotkania i bardzo ważna część sezonu. Oba zespoły mają jednak zgoła inne cele. Lotos najpierw zmierzy się w Gorzowie ze Stalą, by wywalczyć fotel lidera przed play offami. Start będzie musiał zmobilizować swoich żużlowców w walce o utrzymanie pierwszej ligi w Gnieźnie. Ten zasłużony dla polskiego żużla klub z pewnością na to zasługuje.

Start Gniezno
1. Mirosław Jabłoński 6 (1 1 0 1 3)
2. Dariusz Staniszewski 0 (0 0 - 0)
3. Kjastas Puodżuks 3 (1 1 d 1*)
4. Tomasz Rempała 5 (0 d 2 2 1)
5. Dawid Cieślewicz 13 (2 2 6* 3 d)
6. Adrian Gomólski 8 (3 1* 2 1 0 1)
7. Maciej Fajfer 0 (0 0)
8. -

LOTOS Gdańsk
9. Bjarne Pedersen 14 (2* 3 3 3 3)
10. Grzegorz Knapp 7 (3 0 1 1* 2)
11. Krzysztof Jabłoński 10 (3 2* - 3 2*)
12. Artur Pietrzyk 9 (2* 3 2 2*)
13. Tomasz Chrzanowski 11 (3 3 3 2)
14. Cyprian Szymko 1 (1* - - 0)
15. Andriej Karpow 6 (2 1 2' 1 d)
16. Kamil Popławski 0 (w)

Bieg po biegu:

1. 65,43 Gomólski, KARPOW, SZYMKO, Fajfer 3:3 3:3
2. 65,28 KNAPP, PEDERSEN, Jabłoński, Staniszewski 5:1 8:4
3. 64,93 JABŁOŃSKI, PIETRZYK, Puodżuks, Rempała 5:1 13:5
4. 64,44 CHRZANOWSKI, Cieślewicz, KARPOW, Fajfer 4:2 17:7
5. 66,28 PIETRZYK, JABŁOŃSKI, Jabłoński, Staniszewski 5:1 22:8
6. 65,34 CHRZANOWSKI, KARPOW, Puodżuks, Rempała (d4) 5:1 27:9
7. 65,37 PEDERSEN, Cieślewicz, Gomólski, KNAPP 3:3 30:12
8. 65,50 CHRZANOWSKI, Gomólski, KARPOW, Jabłoński 4:2 34:14
9. 65,53 PEDERSEN, Rempała, KNAPP, Puodżuks (d4) 4:2 38:16
10. 65,72 Cieślewicz (joker), PIETRZYK, Gomólski, POPŁAWSKI (w/u) 2:7 40:23
11. 66,37 PEDERSEN, Rempała, Puodżuks, SZYMKO 3:3 43:26
12. 66,59 JABŁOŃSKI, PIETRZYK, Jabłoński, Gomólski 5:1 48:27
13. 65,34 Cieślewicz, CHRZANOWSKI, KNAPP, Staniszewski 3:3 51:30
14. 66,40 Jabłoński, KNAPP, Rempała, KARPOW (d3) 2:4 53:34
15. 65,60 PEDERSEN, JABŁOŃSKI, Gomólski, Cieślewicz (d4) 5:1 58:35

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

nic dodać nic ująć :))) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.