Facebook Google+ Twitter

Lotos Gdynia: Plan maksimum wykonany

Lotos Gdynia jest na najlepszej drodze by odzyskać, utracony przed rokiem, tytuł mistrza Polski. Po czterech spotkaniach gdynianki prowadzą w finale PLKK 3-1 i brakuje im jednego zwycięstwa by przypieczętować ostateczny sukces.

logo lotos / Fot. logo lotosGdynianki przystępowały do spotkań rewanżowych z przewagą zdobytą w Krakowie, dzięki zwycięstwu z Wisłą w drugim meczu finału PLKK. Koszykarki z Gdyni pozbawiły przeciwniczek atutu gry przed własną publicznością. Wydarzenia na parkiecie w Gdyni, idealnie oddały stan przedmeczowej rywalizacji (1-1), a szczególnie pierwszej finałowej konfrontacji w hali GOSIR-u. Wyrównane spotkanie stworzyło niezapomniany spektakl, w którym udział brały dwie drużyny grające na europejskim poziomie. Drugie spotkanie przypomniało kibicom z Gdyni lata bezdyskusyjnego panowania na polskich parkietach.

W piątek dopiero po dogrywce...



Piątkowe spotkanie drużyny rozpoczęły nerwowo. Tą grę błędów i strat lepiej przetrwały krakowianki, które przez niemal całą pierwszą kwartę prowadziły, kończąc z trzypunktową zaliczką. Lepsza pozycja wiślaczek w pierwszej kwarcie wynikała z opanowania gry na tablicach. W drugiej kwarcie Lotos przyspieszył grę, głównie za sprawą Nykeshy Sales. która sprawiła, że gdynianki odrobiły straty, a nawet wyszły na trzypunktowe prowadzenie 25-22. Wisła zdołała jednak wyrównać stan rywalizacji rzutem za trzy Chamique Holdsclaw. Ostatnia minuta tej części spotkania należała do gdynianek, które dzięki aktywnej grze LaTanyi White, wyprowadziły Lotos na czteropunktową przewagę. Jednak nieuwaga gospodyń w ostatniej sekundzie kwarty kosztowała je utratę dwóch punktów. Zatem na koniec II kwarty na tablicy pojawił wynik 42-40.

III kwartę lepiej rozpoczęły zawodniczki z Krakowa. Głównie za sprawą liderki Wisły Anne De Forge koszykarki Białej Gwiazdy wyszły na prowadzenie 46-42. Dużo strat popełniała White, która zastępowała w rozgrywaniu Paulinę Pawlak. Dopiero wejście reprezentantki Polski ożywiło grę Lotosu na tyle, że na trzy minuty przed końcem kwarty na tablicy widniał remis, a po skutecznym wejściu pod kosz rozgrywającej Lotosu, gospodynie wyszły nawet na jednopunktowe prowadzenie. Końcówka kwarty należała jednak do Wisły, która po punktach zdobytych przez Dominique Canty wygrywała 62-61.

Nykeshe Sales - MVP piątkowego starcia Lotosu z Wisłą / Fot. Daniel KurOstatnia część meczu to popisy Nykeshy Sales. Na 2 minuty przed końcem czwartej kwarty, "trójką" popisała się De Forge, co dało Wiśle prowadzenie 73-72. Chwilę później, za piąte przewinienie, parkiet opuścić musiała wspomniana Canty. To samo spotkało po chwili Ruth Riley z Lotosu. Wynik niekorzystny dla gdynianek poprawiła Sales i na minutę przed końcem czwartej kwarty gospodynie prowadziły 77-75. Kolejna akcja Lotosu rozegrana została jednak zbyt szybko i zakończyła się niezrozumiałym, niecelnym rzutem za trzy punkty. Piłka zatańczyła na obręczy i wypadła z kosza. Krakowianki od razu przeprowadziły kontrę, którą przerwała faulem Pawlak. Rzuty osobiste Holdsclaw doprowadziły do dogrywki.

Rozstrzygająca o końcowym wyniku, ostatnia część spotkania, rozpoczęła się pomyślnie dla krakowianek. Po rzutach Holdsclaw, Wisła prowadziła 81-78. Gdynianki mają jednak w składzie genialną Nykeshe Sales, która rzutami za trzy i koncertową grą pozbawiła zespół gości jakichkolwiek złudzeń. Końcowy wynik 90-85 dla Lotosu


Lotos jak za dawnych lat..



W kolejnym starciu zespół z Gdyni posiadał więc olbrzymią przewagę psychologiczną, co widać było w nerwowych poczynaniach krakowianek na parkiecie. Od początku przypomniały o sobie amerykanki z Lotosu: Nykesha Sales oraz LaTanya White. Na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarty gdynianki prowadziły już 15-10. W sobotnim meczu to Lotos wykazywał większą determinację i odwagę w grze. Wisła chyba zbyt dużo nadziei pokładała w dobrej grze Anny De Forge. Dominacja na tablicy i świetna gra Ruth Riley w drugiej kwarcie pozwoliły gospodyniom zwiększyć przewagę do 9 punktów. Jedyna odpowiedź na jaką zdobyła się Wisła w tym okresie gry, to "trójka" De Forge. Na minutę przed końcem drugiej kwarty, prowadzenie Lotosu wzrosło do 14 punktów.

Koncertowa gra Lotosu utrzymywała się przez całą trzecią kwartę. Momentami przewaga gospodyń sięgała 20 punktów. Dopiero na pięć minut przed końcem tej części gry miała miejsce skuteczna odpowiedź, nie najlepiej spisującej się De Forge. Końcowy wynik trzeciej kwarty to w głównej mierze zasługa Ruth Riley i duetu Sales - White. W ostatniej kwarcie z dobrej strony pokazała się Tatiana Troina i Anne Breitreiner, a Ruth Riley popisywała się skutecznymi blokami. W połowie tej części gry, dwie skuteczne "trójki" Wielebnowskiej i Skerovic pozwoliły na zmniejszenie strat do 11 punktów. Lotos był jednak tego dnia nie do pokonania. Końcowy wynik spotkania ustaliła LaTanya White. 91-73! Kibice gdyńskiego Lotosu znów mogli fetować zwycięstwo.

Dwie wygrane Lotosu, sprawiają, że do upragnionego tytułu mistrzowskiego gdyniankom brakuje zaledwie jednego zwycięstwa. Czy tradycyjne mistrzowskie "odcięcie siatki od kosza" przez kapitana zwycięskiej drużyny nastąpi już w najbliższym meczu w Krakowie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

co racja to racja:) postaram się wprowadzić Twoje uwagi w życie. Dzięki za podpowiedzi. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brakuje zdobyczy punktowych przynajmniej tych najbardziej widocznych zawodniczek. Druga sprawa, nie piszemy 91-73, tylko 91:73.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.