Facebook Google+ Twitter

Lotos przegrywa mecz ze Skrą Bełchatów. Złej passy ciąg dalszy

W środę, 27 listopada w Ergo Arenie Lotos Trefl Gdańsk podjął PGE Skrę Bełchatów. Mecz ten miał być rehabilitacją gdańskich siatkarzy. Stało się jednak inaczej. Przegrali 0:3, nie urywając gościom choćby jednego punktu.

 / Fot. PAP/Piotr WittmanPierwszy set rozpoczął się asem serwisowym Krzysztofa Wierzbowskiego. Po efektywnym bloku, ku uciesze gdańskich kibiców, siatkarze Radosława Panasa wyszli na prowadzenie 2:0. Lotos nie był w stanie utrzymać dwupunktowego prowadzenia, co wykorzystali siatkarze z Bełchatowa doprowadzając do remisu, by następnie objąć przewagę dzięki blokowi Andrzeja Wrony - 6:4. Zgromadzeni kibice w Ergo Arenie mogli obserwować grę punkt za punkt – szybko kończone ataki nie pozwalały na dłuższą wymianę. Po powrocie na boisko gospodarze nie odpuścili, kolejnego asa zaliczył Krzysztof Wierzbowski doprowadzając tym samym do remisu. Do drugiej przerwy obie drużyny nie były wstanie objąć wysokiego prowadzenia. Po ponownym wejściu, gospodarze mieli problem z przyjęciem, co wykorzystali goście odskakując o dwa oczka – 19:17. Tego prowadzenia mimo starań Lotosu nie oddali. I set padł łupem przejezdnych 25:21.

II set można określić stał pod znakiem katastrofalnej gry siatkarzy z Gdańska. Początkowo dochodziło do krótkich wymian. Przejezdni szybko odskoczyli o trzy oczka. Trzy punkty z rzędu zdobył argentyński przyjmujący Facundo Conte, powiększając przewagę swojej drużyny. Tym samym na I przerwie technicznej goście prowadzili 8:4. Gra Lotosu zupełnie się rozsypała –narodziła się seria uderzeń w aut, w siatkę, nieskutecznych bloków, błędów własnych. Siatkarze z Bełchatowa mogli, więc spokojnie kontrolować sytuację na boisku. Do końca seta nie poprawiło się nic – gospodarze przegrali do 8 punktów.

III set od samego początku był kontrolowany przez Bełchatowian. Lotos zupełnie zgubił rytm gry. Jakby tego gospodarzom było mało nie mogli poradzić sobie z trudną zagrywką przejezdnych m.in. Wlazłego, Wrony czy Uriarte. Brak przyjęcia czy złe ataki spowodował, że zapał gdańskich siatkarzy szybko zgasł, a oni sami nie mieli chęci do dalszej gry. Poddali się i zaprzestali jakiejkolwiek walki, obrony. Mecz zakończył się stanem 3:0 dla gości a MVP został wybrany kapitan Skry Mariusz Wlazły.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.