Bez fajerwerków, bez przepychu, bez "barokowych" ozdobników, któreych muzyka rockowa w każdej ze swoich odmian często sobie nie odmawia.
Lou Reed przez niektórych zaliczany do grona rockowych Matuzalemów (żeby wspomnieć Jaggera czy Rottena), zszedł się z ludźmi innego wymiaru rock 'n rolla. Od dawna zapowiadany wspólny album "Lulu" doczekał się pilotażowej oprawy w postaci teledysku, który "wyszedł" spod ręki Darrena Aronofsky'ego (m.in. takie filmy jak "Pi" czy "Zapaśnik").
Clip do "The View" przydaje wrażenia oszczędności, a nawet surowości, co koreluje z brzmieniem. Chwilami odnoszę wrażenie, że panowie urządzają sobie wycieczkę "na nutę" pierwszych dokonań takiej grupy jak Slayer. Reżyseria stara się urzekać konwencją biało-czarnego kina, co pozostawia po sobie ciut lepsze wspomnienie aniżeli wspólne "The View". Przynajmniej ten jeden utwór gdzieś "gubi" Lou Reeda, który nadrabia przed kamerą prezentując swoje pomnikowe oblicze.
Oczywiście, jak by na to przedsięwzięcie nie patrzeć jest dokonaniem najwyższego lotu. Panowie zgubili gdzieś po drodze jeszcze jakiś jeden punkt, co przy całości prac nad nową płytą nie wypada gorzej choćby od osiągnięć naszych siatkarzy.
overkill.plDo Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.