Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9529 miejsce

Łowca nagród jest w każdym z nas...?

Każdy konkurs zawiera w sobie mniejszy lub większy dreszczyk emocji, pojawiający się bez względu na to, czy siedzisz przed obliczem Huberta Urbańskiego i czekasz na pytanie za milion złotych.

Milionerzy / Fot. akpa...czy targany niepokojem otwierasz niecierpliwie promocyjną paczkę chipsów. Dlaczegóż by inaczej Polacy w liczbie setek tysięcy maszerowaliby karnie trzy razy w tygodniu w kierunku najbliższej kolektury Lotto, zaciekle skrobali zdrapki, losowali losy, wysyłali kupony? Konkurs to perspektywa wygranej, osiągnięcia realnej, namacalnej korzyści, ale i możliwość zatryumfowania nad innymi, szansa na zaznanie pieszczącego duszę poczucia – "tak, to ja, najlepszy!".

Trudno wyczuć, która z tych dwóch pobudek przeważa w sercach i umysłach "łowców nagród". Marzenie o pieniądzach bez wątpienia towarzyszy każdemu bez wyjątku, który zadaje sobie trud chociażby wysłania tajemnego kodu spod nakrętki napoju pod wskazany numer, jednak równie istotna wydaje się być szansa sprawdzenia się, zatryumfowania nad przeciwnikami, a później pobłażliwego spoglądania na kolegów i znajomych, z podziwem i szacunkiem szepczących - "widziałem Cię wczoraj w telewizji...".
O taką motywację trudno jednak posądzać ludzi żyjących z udziału w konkursach, a w szczególności teleturniejach - czyli Marka Krukowskiego i Włodzimierza Piaseckiego - weteranów "Wielkiej Gry", "Va Banque", "Miliarda w rozumie", "Jednego z dziesięciu" i wielu innych znajomych tytułów, które wciąż można (bądź też nie) podziwiać na antenie.

Marek Krukowski zasłynął jako teleturniejowy wyjadacz, a szczyt swej osobliwej kariery przeżył w 2002 roku, kiedy to reżyser Krzysztof Kalukin popełnił na zlecenie TVP 1 film dokumentalny "Zawodowiec", ukazujący sylwetkę człowieka, który ze startów w konkursach uczynił sposób na życie i zarabianie. Krukowski, człowiek ponadprzeciętnie inteligentny (ponad 160 IQ), latami utrzymywał siebie i rodzinę wyłącznie z nagród zdobytych w teleturniejach. Nie pracował na etat, nie prowadził firmy. Nie dorabiał również w żaden inny sposób – cały czas bowiem poświęcał na zdobywanie i szlifowanie wiedzy potrzebnej do zgarnięcia głównej nagrody z jednym z konkursów wiedzowych, takich jak wspomniana "Wielka Gra" (w której notabene zwyciężył 15 razy, podobnie jak w "Miliardzie w rozumie" – chyba najbardziej elitarnym z tego rodzaju programów – szkoda, swoją drogą, że już nieistniejącym). W ciągu kilku lat ustawicznego siłowania się na antenie ku uciesze gawiedzi zgarnął około 400 tysięcy złotych.

Familiada / Fot. akpaInny zawodowiec, Włodzimierz Piasecki, nauczyciel z Jędrzejowa, zasłynął tym, iż zaangażował w swój "biznes" niemalże całą rodzinę, od żony, przez rodzeństwo, po chrześniaków. Sam wystąpił w około czterdziestu teleturniejach, wygrywając wiele nagród pieniężnych i rzeczowych. Smutną chwila zarówno dla Krukowskiego i Piaseckiego, jak i szeregu innych graczy wielokrotnych nastąpiła, gdy jedna stacja telewizyjna po drugiej zdecydowały się na wprowadzenie karencji dla uczestników teleturniejów. W większości stacji jedna osoba nie może wystąpić w tym samym teleturnieju częściej, niż co półtora roku. Niekiedy również odbiera się "zawodowcom" jakiekolwiek nadzieje na powtórzenie swych sukcesów – poprzez wymóg posiadania "czystej karty", czyli braku uczestnictwa w żadnych innych quizach w przeszłości. Karencja dla teleturniejowych wyjadaczy oznaczała kres samorzutnej przedsiębiorczości. W cenie stały się nowe twarze, poza tym w interesie stacji leży, by widzowie mieli świadomość, iż każdy z nich może spróbować swoich sił w programie. Z "zawodowcami" żaden laik nie miałby szans nawet w eliminacjach.

Dla "łowców nagród" możliwości związane z telewizją nie kończą się jednak na teleturniejach. Stosunkowo od niedawna funkcjonują w Polsce różnego rodzaju reality shows, oferujące uczestnikom oprócz szansy na wygraną często pokaźnej sumki również namiastkę popularności i delikatny, acz nęcący powiew sławy. Zwłaszcza, iż na takie programy karencji nie ma... Kontrowersyjnym, lecz charakterystycznym przykładem gracza wielokrotnego "nowej generacji" jest Jola Rutowicz – przeciętnej urody i ponadprzeciętnej naiwności dziewczę, które trudno jest posądzać o znajomość daty bitwy pod Grunwaldem z nikomu nie znanej postaci stała się bohaterem Pudelka, Kozaczka i szeregu innych serwisów plotkarskich. Jola, zwyciężczyni kolejnej edycji programu Big Brother, szybko została zaproszona do kolejnej (już w charakterze VIP-a), teraz zaś będzie tańczyć na lodzie na antenie Dwójki, pobierając za to sowite wynagrodzenie z wpływów z abonamentu.

Oglądaj też "wyczyny" Joli Rutowicz

Nie każdy z nas ma jednak czas na to, by pożerać kolejne tomy celem przygotowania się do konkursu, albo ochotę na to, by pozwolić się zamknąć gdzieś z obcymi ludźmi i wystawiać swe wdzięki pod prysznicem ku uciesze (znikomej wprawdzie) publiki Big Brothera. Nic również nie musi nas pchać na utarte drogi eliminacji do programów w rodzaju "Mam Talent" bądź "You Can Dance". Trudno byłoby jednak znaleźć chociaż jednego śmiałka, który zupełnie szczerze (i zgodnie z prawdą) zeznałby – "nigdy nie brałem udziału w żadnym, najmniejszym nawet konkursiku". Są bowiem masy pomniejszych konkursów i konkursików,
wymagających mniej energii i wiedzy niż "Jeden z dziesięciu". To popularne szarady, konkursy pt. "wyślij SMS i wygraj", "zadzwoń do radia po nagrodę" oraz audiotele. Wiele sieci i marek oferuje możliwość wygrania sporych niekiedy nagród niewielkim nakładem środków i czasu, jak choćby Knorr ze swoim konkursem "wygraj roczną pensję" czy Lays, kuszący możliwością "trafienia" szczęśliwej paczki z kuponem oznaczającym wygrana laptopa czy skutera. Lub choćby kolejnej paczki chipsów.

Nie brakuje "łowców nagród" i w tej skromniejszej, mniej spektakularnej branży konkursowej. Pamiętacie może serial "Graczykowie" z Buczkowskim, o rodzinie owładniętej manią wycinania, losowania, wysyłania, naklejania, zdrapywania...? Dla nich liczyła się niekoniecznie sama wygrana, ale możliwość uczestniczenia w konkursie, napawania się smakiem współzawodnictwa, delektowaniem się marzeniami i liczenia na ślepy los, który pozwoli im zdobyć toster czy zestaw kina domowego wraz z rocznym zapasem batoników sponsora. Nie warto udawać, że taki Graczyk nie siedzi w większej bądź w mniejszej mierze w każdym z nas. Nawet jeśli nie wysyłamy smsów w nadziei na zdobycie darmowego biletu do kina w cotygodniowym konkursie "Co jest grane?" "Gazety Wyborczej", to z pewnością każdemu zdarzyło się z zadowoleniem wyciągnąć w sklepie kupon rabatowy czy bon. Jeśli zaś idzie o rabaty, przodują w tej dziedzinie "łowcy nagród" płci żeńskiej, wykorzystujący znaną paniom od dawien dawna informację, iż najlepsze rzeczy na sezon kupić można po sezonie, i to do 70 proc. taniej.

Jaka to melodia? / Fot. akpaJest to przykład codziennego, znanego każdemu z nas wykorzystywaniu konkursów i promocji na co dzień. Czasem rozmyślnie sięgniemy po Coca Colę w opakowaniu konkursowym ("przecież koszt ten sam, a być może pod kapslem czai się wygrana?"), nagminnie szukamy wyprzedaży ("byłbym głupi gdybym szedł kupować kurtkę na zimę poza sezonem obniżek"), wykorzystujemy bony towarowe ("jak szef daje bon do Auchan, to już pojadę…. Chociaż Carrefour bliżej"), wypełniamy w sklepach ankiety mając nadzieję, że dostaniemy kupon rabatowy ("no nie, trzydzieści procent taniej? Wypełnię, może się trafi").

Potężnym medium konkursowym okazał się – jak czas pokazał – internet. W oceanie reklam zachęcających do kliknięcia i oddania się w szpony hazardu online czy do wypełnienia głupawych ankiet (i przesłania linka przyjaciołom, którzy również mają się zarejestrować – ostatnia akcja Maybelline) można znaleźć także dosyć twórcze propozycje – napisz, opowiedz, podziel się wiedzą i wygraj, jak w przypadku Smyka. Tego rodzaju konkursy, wymagające pewnej energii twórczej, podobnie jak słynny już "Grasz o Staż" "Gazety Wyborczej" ratują w pewien sposób renomę konkursowej rywalizacji, wyróżniając się nieco na tle rozlicznych wezwań pod tytułem "zrób obleśną minę, sfotografuj się, wyślij i wygraj pęknięte lusterko". Są to jednak konkursy adresowane do odpowiedniej "grupy docelowej" – "Wyborcza" bawi się w headhuntera, łowiąc młodych zdolnych, stawia przed nimi zadania, rozlicza, Smyk zaś kusi mamy, by opowiedziały zabawną historię związaną z marzeniami dziecka. Gdybym była w wieku, w którym interesowałby mnie staż, pewnie wypełniłabym formularz ze strony konkursu o staż – gdybym natomiast miała dziecko, pewnie nie przeszłabym obojętnie koło konkursu Smyka. Nie spełniając tych warunków, pozostają mi chyba te kody spod korków Coca-Coli...

Z konkursowych maniaków można się śmiać, można ich podziwiać, można też traktować z przymrużeniem oka, jedno jednak wiadomo z pewnością – z reguły (o ile nie dzwonią pod numery audiotele rozpoczynające się od 0 700... i zadają sobie trud odczytania informacji, iż za wysłanie smsa konkursowego płaci się 10 zł + VAT) nie są na swoich działaniach stratni. Jeżeli można niewielkim kosztem dostać coś gratis (znów to magiczne słowo) lub zapłacić mniej... To któż nie pokusiłby się na taką okazję? Chyba rzeczywiście w każdym z nas jest domorosły łowca nagród.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

cctmdyuu
  • cctmdyuu
  • 13.07.2011 12:52

Wol0ou <a href="http://bntjuaypcjad.com/">bntjuaypcjad</a>, [url=http://pohvxmecuqag.com/]pohvxmecuqag[/url], [link=http://abqyywgxdner.com/]abqyywgxdner[/link], http://bnpkykceyrrt.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

@konkursomaniak: sądząc po nicku, Ty właśnie w tym siedzisz ;) Może coś opowiesz :) ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.08.2008 23:52

takie lanie wody... nic specjalnie odkrywczego...
z wieloma rzeczami się nie zgadzam, ale ktoś musi w tym siedzieć żeby mógł to zrozumieć dlatego wybaczam;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale familiada od 100 lat to już przegięcie;-))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duży plus za podjęcie ciekawego tematu i za lekki, przyjemny język. Brakuje mi zaś opinii psychologa na temat tego, czemu ludzie są łowcami nagród. Można by także wstawić śródtytuły. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.