Facebook Google+ Twitter

"Łowca" - samotna zemsta na Sowietach

"Jam jest jak skała, co ponad żywioły. Dumne swe czoło z granitu unosi. Z dumą swą sama zostaje pospołu. Miłości nie zna, nie pragnie, nie prosi..." - głosi w wierszu Zbigniew Lubieniecki, bohater książki "Łowca".

okładka / Fot. Dom Wydawniczy PWN"Łowca. Samotna zemsta na Sowietach okupujących polskie Ziemie odzyskane" to wstrząsające wspomnienia Zbigniewa Lubienieckiego, który jako dziecko wraz z matką i rodzeństwem został zesłany na Syberię. Był tam poniżany i bity przez rosyjskich rówieśników. Jednak powoli zaczął wyrównywać z nimi rachunki i obiecał sobie, że zabije stu swoich wrogów. Ja was jeszcze utłukę. Nie spocznę, dopóki nie ubiję co najmniej stu.

Po latach trafił na Ziemie Zachodnie i był rozczarowany nową rzeczywistością w ojczyźnie. Postanowił rozpocząć samotny bunt przeciwko sowieckiej okupacji. Był to odwet za krzywdy, jakich doświadczyła rodzina Lubienieckich...

"Łowca" składa się z 6 rozdziałów, które pokazują różne etapy kształtowania się charakteru Lubienieckiego w latach 1937-1946. Książka została wydana w formie pamiętnika. Niektóre fragmenty były spisywane na bieżąco (w czasie teraźniejszym), inne - po latach (w czasie przeszłym). Mimo niekonsekwencji czasów, fabuła jest przystępna i wciągająca.

Publikacja ta nie mogła zostać wydana wcześniej, ani w latach 40. ani w czasach PRL-u, ani w pierwszym ćwierćwieczu III RP. Musiało minąć prawie 70 lat od ostatniego wpisu, by książka mogła wyjść na światło dzienne. A to z uwagi na jej kontrowersyjny temat. Lubieniecki sam wymierza sprawiedliwość na Rosjanach. W dodatku jest jeszcze dzieckiem, które napatrzyło się na okrucieństwo wojny, przez co zaciera się w nim granica między dobrem a złem.

Lubieniecki nie wstydzi się żadnych wspomnień. Ani tych dotyczących zabójstw, ani tych wcześniejszych, tuż po wybuchu wojny. W jednym z nich opisany jest zachwyt 9-letniego Lubienieckiego nad zjawiskiem, jakim były spadające bomby: Szczególnie piękny jest widok, gdy bomba wpada do Sanu. Wówczas unosi się olbrzymi słup wody. Jeszcze ładniej jednak wygląda trafiony samolot. Tworzy się za nim wówczas podłużny obłoczek. Samolot jakby waha się, potem długim łukiem jak ciśnięty kamień wali się w dół. Raz widziałem, jak wybuch nastąpił w powietrzu – może pocisk trafił w bombę. Samolot rozprysnął się jak bańka mydlana. Jeden płat, szybując jak latawiec, spadł na naszą ulicę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Stalinowski reżim wypędził ludzi ze swej ojczystej ziemi, a następnie ustami polskich pucybutów Krermla, wmawiał światu, że owa ludność powróciła na "ziemie odzyskane". Największa obłuda i perfidia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.