Facebook Google+ Twitter

"Łowcy dusz" Jacka Piekary - recenzja książki

Inkwizytorzy trwale wpisali się w niechlubną historię Kościoła katolickiego. Za ich sprawą spalono na stosie rzesze ludzi, a nie mniej posłano w zaświaty podczas tortur. Bohater książki pt.: "Łowcy dusz" Jacka Piekary stanowi wyjątek - to inkwizytor nie będący fanatycznym, żądnym krwi, katem.

Okładka "Łowcy dusz" / Fot. FSLicencjonowany inkwizytor Mordimer Madderdin znów powraca do akcji. Po wielu perypetiach bohatera ukazanych w książkach: "Sługa boży", "Młot na czarownice", "Miecz aniołów", teraz - w czwartej części zatytułowanej "Łowcy głów", przyszedł czas na wyjaśnienie tajemnicy klasztoru Amszilas.

Czytelnicy, którzy nie zaznajomili się z wcześniejszymi przygodami Mordimera powinni wiedzieć, że jest to cyniczny, zamknięty w sobie racjonalista ze skłonnością do czarnego humoru i ironii. Nie jest fanatykiem, który pragnie za wszelką cenę podnieść swoje dokonania paląc na stosie kolejne ofiary katolickiego nawracania, co mu się chwali. Jest głęboko wierzącym, uduchowionym sędzią, który służy Bogu najlepiej jak potrafi. Oznacza się dosyć zdrowym, racjonalnym podejściem, jak na przedstawiciela Kościoła - potrafi odkrywać prawdę kawałek po kawałku, nie tylko za pomocą obcęgów i ognia. Jak na owe, heretyckie czasy jest dużym ewenementem w nieomylnym Inkwizycjum.

Owe czasy to XV-XVI wiek w świecie alternatywnym, gdzie historia potoczyła się całkowicie inaczej niż na Ziemi. Jezus Chrystus nie umarł na krzyżu i nie zmartwychwstał, jak głosi Biblia, ale wraz ze zbrojnymi apostołami srogo ukarał swoich winowajców. Za sprawą jego miecza w Jerozolimie popłynęły rzeki krwi. W końcu słowa modlitwy prawidłowo brzmią: "I daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom".

W czwartej części cyklu inkwizytorskiego, bohater zostaje mianowany kapitanem gwardii Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu. To ogromne wyróżnienie, szczególnie dla inkwizytora, ale również śmiertelne niebezpieczeństwo. Mordimer ma być oczami i uszami biskupa - coraz mniej szanowanego, podczas religijnej krucjaty króla. Ma świadomość, że biskup, od początku przeciwny zbrojnej wyprawie i nie wierzący w jej powodzenie, wystawia swojego sługę na niemal pewną śmierć. Mordimer nie zamierza jednak tak szybko umierać. Co prawda wpada w wir politycznej walki, gdzie każde, nawet nieopatrzne słowo, gest może skończyć się tragicznie, ale radzi sobie całkiem dobrze. No, może do czasu... Z pewnością inkwizytorowi nie przyjdzie do głowy, że pozna największą tajemnicę ludzkości, chronioną w klasztorze z Amszilas.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uwielbiam takie tematy! Gdybym tylko mial czas czytac to wszysko, do czego Michal tak kuszaco namawia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.