Facebook Google+ Twitter

Łóżka na ulicy to zmora całej Polski

Zniknął śnieg, a pogoda pozwala na wytrzymanie kilku godzin na ulicy i to już wystarcza, aby w niektórych miastach na ulicach zakwitły minibazarki. A na nich perfumy, staniki i kradzione płyty CD.

fot. AKPAUliczna przedsiębiorczość


W Katowicach wystarczy opuścić koszmarny dworzec kolejowy - na estakadzie prowadzącej do centrum miasta, zawieszonej ponad przystankami autobusowymi, pojawiają się szpalery łóżek. Czego tu nie ma... Podróbki znanych marek perfum, chińskie zabawki, pluszowe pieski, papierosy, po prostu: "mydło i powidło". Obskurne to, biedne - tandetne.

Z dworcem harmonizuje, owszem. Z resztą miasta - mniej.

Od kilku lat władze starają się skłonić handlarzy, aby przenieśli się na targowisko odległe o mniej więcej kilometr. Jak na razie bez skutku. Uliczni straganiarze rozstawiają swoje łóżka także w centrum miasta - między innymi na ulicy Kościuszki pod mostem kolejowym. Całkiem niedaleko, na placu Karola Miarki, jest elegancki targ - tyle, że kilka lat temu miasto usunęło stamtąd stragany, zastępując je dość drogimi pawilonikami. Łóżka poszły więc na ulicę...

Wioska, tyle, że nie globalna


Groteskowo wygląda Warszawa. Tuż po wyjściu z dworca superekskluzywne Złote Tarasy (nieodmiennie kojarzące się z kształtem kobiecych piersi). Po drugiej stronie tandetne targowisko. Spora część handlowców urzęduje co prawda w podziemiach (brudne i cuchnące długie przejście podziemne - pełne tanich sklepików, podłych fast foodów i oczywiście łóżek), ale nie starcza miejsca, by schować to wszystko pod ziemią. Jak na stolicę to dość wiejski klimat. Niestety bez folkowej otoczki, która może dałaby się jakoś przełknąć.

Biednie, ale z godnością


Gdańsk mnie zaskoczył. W olbrzymich przejściach podziemnych nie ma łóżek. Są za to sympatyczne pawiloniki. I to ile! O mało się nie zgubiłem - od smacznych i tanich drożdżówek po całkiem znośnego jubilera. Nawet śpiesząc się na pociąg, można tu kupić ciekawy upominek dla najbliższych i jedzenie na drogę. Może i nie jest tu zbyt bogato, ale czysto i sympatycznie.

Jak to robią w Wielkopolsce?


Zaskakuje Poznań. Łóżka polowe w tym mieście chyba nie istnieją. Naprawdę. Mieszkam tu od kilku lat i jeszcze nie widziałem, aby ktoś próbował handlować na ulicy. Dlaczego? Rozwiązanie jest proste. Każda dzielnica ma swój rynek. Rynek Wildecki, Łazarski, Jeżycki i tak dalej. Rynki są proste, mają funkcjonalne stragany, ustawione w odpowiednich odstępach na dużym terenie, zadaszone i pilnowane.

Tutaj skupia się cały pozasklepowy handel Poznania. Jak widać można...

Oczywiście rynki mają swoją specyfikę: Bernardyński specjalizuje się w kwiatach, Wielkopolski jest drogi, a na Wildeckim jest dyżurne, całodobowe stanowisko z owocami. Na ulicach po prostu handlować nie wolno i bynajmniej nie jest to martwy zakaz. Może dlatego miasto jest ładne, czyste i zadbane. Gdybym nie lubił tego słowa, powiedziałbym: europejskie.

Jak widać sporo zależy od władz, ale myślę, że przede wszystkim - od nas samych.

Tytułem wyjaśnienia: jestem Ślązakiem, od kilku lat mieszkam w Poznaniu i dość często odwiedzam Gdańsk i Warszawę. Dlatego opisywana sytuacja dotyczy tych właśnie czterech miast.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Nie ma w gdańsku łóżek to fakt, schludne budki i dziesiątki żebrzących, juz sama nie wiem co wole, plusik

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patriotyzm lokalny nakazuje mi sprostować informacje o Warszawie :-). W przejściu podziemnym z Dworca Centralnego nie ma łóżek! Są sklepy. Fakt, nieco gorzej rzecz ma się z przejściem w ok. dworca W-wa Śródmieście, ale łóżka coraz rzadziej się pojawiają. Niestety, co przyznaję z żalem, są na powierzchni, w różnych punktach Wawy! I z niewiadomych powodów jakoś nikt nie może sobie z nimi poradzić!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba przyznać że codzienny spacer wokół dworca w K-ce do najprzyjemniejszych nie należy. A teraz to już wogóle. Nie dość, że zbierzesz dwie tony ulotek to jeszcze wszędzie te "fantastyczne" sklepiki.
Plus za ciekawy temat i artykuł;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rok temu byłam w Wawie na wyjeździe naukowym. Nie tyle zaszokował mnie sam handel łóżkowy, co sam fakt, że w Warszawie, chyba Wschodniej, można było kupić stare książki w przejściu poziemnym około północy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Emenefix:
Ostatnio byłem jakieś dwa tygodnie temu - zimno, lało i faktycznie nie było łóżek. To co opisuje, to poprzednie moje bytności wiosną i latem ubiegłego roku. Przepychałem się na estakadzie, kupowałem jakieś kwiaty na placu Miarki i tak to wtedy wyglądało. Jeśli w tym roku estakada będzie pusta w lecie, to naprawdę będę mia z tego dodatkowy powód do radości. Dzięki za komentarz. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, hmmm, kiedy ostatni raz byłeś w Katowicach :> ? Jestem w nich prawie codziennie. Akurat w każdym miejscu opisywanym przez Ciebie.
Estakada zero(przechodzę 2-4 razy dziennie). Kościuszki zero, (pomieszkiwałem tam poprzedni rok). Plac Miarki (obok) to samo.
Odkąd pamiętam nie ma tam nigdzie żadnych szpalerów łóżek.
Jedyne miejsce w centrum gdzie obecnie są łóżka jest Stawowa i Plac Szewczyka. Za tą sporą nieścisłość muszę dać minusa. Prawie nigdy tego nie robię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Nie wierzę! Poważnie? W Gdańsku nie ma łóżek? Hmm, dawno nie byłam w tunelu koło dworca. W poniedziałek specjalnie pójdę to zobaczyć. Ale skoro tak mówisz/piszesz, to pewnie tak jest :) Miło :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.